Jak było w 2016 i jak będzie w 2017…

Koniec roku zmusza do refleksji. Zastanawiamy się wtedy, co udało nam się zrobić w mijającym roku. Co osiągnęliśmy. Co nie udało nam się dokonać. Zastanawiamy się również nad nowym rokiem. Czy będzie lepszy? Tego pewnie dowiemy się dopiero za rok.

2016 rok nie był dla nas najprostszy. I nie jestem jedyną, która to mówi, ponieważ wśród moich znajomych spotkałam się już z podobną opinią. Tak samo padały także słowa “beznadziejny” oraz “najgorszy”. Ja wolę używać określenia “trudny”. To, tak żeby nie zapeszać ;-).

Młodszy nadchodzi!

Początek roku był ostatnią próbą w staraniach się o drugie maleństwo. Z wielkim zdziwieniem potem obserwowałam, że nasze maleństwo rozwijało się bez zarzutów. Niestety początek ciąży był dla mnie, jak nieustająca grypa żołądkowa, podczas której liczyłam dni do końca 12 tygodnia. Na szczęście wraz z nadejściem kwietnia, mój stan się znacznie poprawił. A maleństwo żyło i rosło sobie prawidłowo. Dopiero wtedy zdecydowaliśmy się powiedzieć wszystkim, że Smok niedługo zostanie bratem.

Ta ciąża niesamowicie mi się dłużyła, i gdy wreszcie nadszedł wrzesień, miałam już zwyczajnie dość. A tu przecież termin miałam na październik! Na szczęście Młodszy zlitował się nade mną i tak ja to sobie zaplanowałam, przywitał nas w ostatni weekend września.

Potem już było tylko gorzej, czyli nieprzespane noce, wieczne wrzaski i w ogóle nasz drugi synek jest kochany, ale czasem marzy mi się chwila ciszy.

Trudności wychowawcze

Niestety w tym wszystkim nie najlepiej działo się ze Smokiem. Mniej więcej po skończeniu dwóch lat, jego zachowanie ulegało pogorszeniu a apogeum tego wszystkiego przypadło mniej więcej na okolice trzecich urodzin (i trwało z dobrych 4-5 miesięcy). Ze Smokiem nie szło się dogadać a awantury i histerie stały się codziennością. Były tygodnie, podczas których ani jeden wieczór nie był spokojny. Trzeba było dosłownie na siłę go myć, myć mu zęby czy generalnie robić wszystko. Nie pomagały żadne poradnikowe sztuczki, żadne rozmowy. Nic. Na szczęście mniej więcej od września wszystko powolutku zaczęło się zmieniać i teraz histerie są znacznie rzadsze. Oraz jak już się pojawiają, to nie są tak intensywne, jak wcześniej. Pewnie to zasługa przedszkola. Pewnie też to z powodu pojawienia się w domu brata. Pewnie też Smok już zaczyna z tego trudnego wieku wyrastać. W każdym razie jest już coraz lepiej i prawdopodobnie do osiemnastki pozbędziemy się tych problemów ;-).

Choróbska się szerzą

Kiedyś straszono mnie, że jak Smok pójdzie do przedszkola, to przez pierwszy rok pewnie będzie dużo chorował. Nie wierzyłam, bo przecież mały miał częsty kontakt z innymi dziećmi a odporność miał całkiem niezłą. Oczywiście wrzesień zaczęliśmy od infekcji i to już w drugi dzień przedszkola. Potem było już tylko gorzej. Do tego wszystkiego chorować zaczęłam ja i M a rok 2016 kończymy z zakatarzonym Młodszym (Smok też ma ciągle katar, ja właśnie wychodzę z kolejnego zapalenia zatok a M ma chore gardło…). Odnoszę wrażenie, że te zarazki ciągle u nas krążą i mutują. Mamy już nawet stałą tackę z lekami. Są różne witaminy, syropki i inne suplementy diety, które mają za zadanie pomóc nam w zyskiwaniu odporności. A ja mam wrażenie, że pomału nic już nie działa. Do tego wszystkiego laryngolog stwierdziła u Smoka powiększony migdał i infekcje w uszach. I tylko ciągle zadaję sobie pytanie, ileż można chorować?

Przeprowadzka

W tym roku także znowu zmieniliśmy miejsce i kraj zamieszkania. Jest fajnie aczkolwiek przeprowadzka w ciąży nie była dobrym pomysłem… Przynajmniej nareszcie mam wszystko w miarę blisko a Smok już zaprzyjaźnił się z miejscowymi dziećmi.

Jak widać ten rok nie był najłatwiejszy a ja z nadzieją czekam na przyszły rok a już najbardziej czekam na wiosnę. Nie mogę doczekać się wreszcie ciepła, słońca i tych długich spacerów z Młodszym. No i mam nadzieję, że wreszcie przestaniemy chorować, bo na razie to chyba najbardziej mi przeszkadza.

A jak będzie w przyszłym roku? Tego nie wiem. Mam dużo nadziei na lepszy rok. Mam także kilka planów do zrealizowania, ale ich jeszcze nie zdradzę. Dowiecie się na pewno w odpowiednim czasie 😉

A teraz trochę blogowego podsumowania:

Najczęściej czytane posty w tym roku:

Najczęściej czytane posty z tego roku:

Wzięłam udział w:

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło ?

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.