Przemoc położnicza. Czy musimy się godzić na to, czego nie chcemy?

Ten wpis powstał po obejrzeniu filmu francuskiego filmu “W bólu będziesz rodziła dzieci” (dostępny TUTAJ do 16.09.2019). Film jest dość szokujący, wprawiający w niezbyt przyjemny nastrój, więc jeśli macie słabe nerwy, może lepiej sobie odpuśćcie (albo weźcie głęboki wdech i jakoś przetrwajcie). Głównym tematem filmu jest przemoc położnicza.

Ginekologia i położnictwo jest ściśle związane z kobiecymi narządami rozrodczymi. Gdy ktoś w codziennej sytuacji dotyka naszych narządów płciowych bez naszej zgody, lub robi to w sposób, który nam to nie odpowiada, to nazywa się to gwałtem. Dlaczego, więc godzimy się aby lekarz ginekolog, czy położna robili nam rzeczy, których nie chcemy, o których nie mamy pojęcia i które zdecydowanie nam się nie podobają?

Nie zrozumcie mnie źle. Znam lekarzy i położne, którzy są fantastycznymi osobami i specjalistami. Potrafią odnosić się do pacjentki z szacunkiem, znają się i na medycznej i na fizjologicznej stronie porodu. Pomagają wtedy kiedy trzeba i informują swoje pacjentki o tym, co się dzieje.

Niestety ze względy na to, że jestem doulą, bardzo często słyszę coś zupełnie odwrotnego.

Czym jest przemoc położnicza?

  • Gdy zostają na kobiecie wykonane procedury, na które nie wyraziła zgody. Klasycznym przykładem jest tutaj nacięcie krocza. Znam sytuację, gdzie mimo sprzeciwu rodzącej i tak krocze zostało nacięte. Dlaczego? Bo tak!
  • Gdy kobieta jest straszona. Która z nas nie zgodziłaby się nawet na najbardziej niechcianą procedurę, gdyby lekarz zagroził, że inaczej dziecko umrze? Takie straszenia są nagminne. Dotyczą nie tylko bezpośrednio porodu, ale także często uzyskania zgody na samo wywoływania porodu.
  • Wyzwiska i niestosowne zachowania. Nie przytoczę słów, które na ten temat słyszałam od różnych kobiet. Mrożą krew w żyłach.
  • Nieinformowanie i nie udzielanie informacji. Również bardzo często zdarzają się takie sytuacje. Kobiety nie są informowane na temat leków, które im się podaje, po co się im je podaje, jakie mają działanie i skutki uboczne. To samo dotyczy również procedur.
  • Kiedy używa się siły fizycznej wbrew woli kobiety. Również znam sytuacje kładzenia na siłę kobiet podczas II fazy porodu, wyciskania dziecka na siłę poprzez ugniatanie brzucha itd. Wbrew pozorom nie są to sporadyczne przypadki w XXI wieku w Europie…

Co można zrobić?

Macie realny wpływ na to, co się dzieje na polskich porodówkach. Wszystko, co aktualnie robicie Wy i my (jako doule, aktywistki itd), wpływa na jakość opieki okołoporodowej i będzie miało również znaczenie dla naszych córek, wnuczek itd.

Przede wszystkim przygotujcie się dobrze do porodu. Dowiedzcie się, jak wygląda fizjologiczny poród, jak wyglądają różne procedury, po co są i kiedy należy ich stosować. Ta wiedza da Wam możliwość podjęcia świadomej decyzji, czy czegoś chcecie, czy nie. Przygotujcie również plan porodu. Nawet jeżeli personel szpitalny będzie miał go w nosie, plan porodu pomoże Wam samym w zdobyciu wiedzy. Pamiętajcie również o poznaniu swoich praw.

Wybierzcie dobrze szpital. Większa część mieszkańców Polski ma możliwość wyboru, bo zazwyczaj kilka szpitali znajduje się, w promieniu do kilkudziesięciu kilometrów. Dowiedzcie się, który jest lepszy. Sprawdźcie szpital na gdzierodzic.info. Wybierzcie najlepszą opcję.

Wybierzcie odpowiednią osobę towarzysząca. Macie prawo do obecności osoby towarzyszącej przy porodzie. Jeśli to będzie partner, przygotujcie go również pod kątem praw i znajomości procedur. Jeśli chcecie rodzić z doulą, zwróćcie jej uwagę na procedury, których chcecie uniknąć.

Jeśli jednak przy porodzie, Wasze prawa zostały naruszone, złóżcie skargę. Obecnie w społeczeństwie bardzo mało ludzi składa skargę na personel medyczny. I ja to rozumiem, bo wiem co się z tymi skargami dzieje (mój tata dobre 2 lata sadził się z lekarzem a i tak wszystko zamietli pod dywan). Jednak im więcej będzie tych skarg, tym większe prawdopodobieństwo, że coś wreszcie zaczną z nimi robić. Gdy skargi są składane przez bardzo niewielki odsetek osób poszkodowanych, bardzo łatwo je po prostu olać systemowo.

Pamiętajcie, że nie musicie się godzić na żadną przemoc, również na tą na porodówce!

Olga

Zapraszam na doulowy fanpage. Znajdziecie tam sporo informacji na temat porodu, połogu, ciąży itd.

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.