#MaluchyNaSzlaku, czyli jak rozpocząć wędrówkę z dzieckiem

Posted on Posted in #MaluchyNaSzlaku

Na początku wakacji wsadziłam Młodszego w nosidło i poszłam sobie pochodzić po górach. Nic nadzwyczajnego Góry raczej z tych niższych (w końcu Beskidy). Szlak raczej prostszy i przyjemny. Dziecko też było w nosidle. Dla mnie nic nadzwyczajnego. Zwykły spacer, tylko trochę bardziej pod górę.

Kilka dni później rozmawiałam o tym ze znajomą i ta nie mogła wyjść z podziwu, że ja z tym dzieckiem na plecach po górach łażę. Po chwili stwierdziła, że w sumie Młodszy jeszcze nie chodzi, tylko ciągle w nosidle jest, to pewnie nie było tak źle. Na pewno byłoby gorzej, gdybym miała ze sobą chodzące dziecko.

Jak to? Że niby z dwu czy trzylatkiem się nie da?

Prawda jest taka, że jak się chce, to się wszystko da. My ze Smokiem od samego początku dużo chodzimy. Początkowo był oczywiście w nosidle, ale mając już dwa lata, dzielnie dreptał obok nas.

Tu od razu muszę Was uprzedzić, że ani ja, ani M nie jesteśmy jakimiś wyczynowymi łazikami górskimi. Lubimy góry, chociaż w te wysokie jeszcze się nie zapędzamy. Dłuższe trasy nam niestraszne. Także zimą nie raz w tych górach lądowaliśmy. Teraz z dziećmi to oczywiście takie wędrówki są zupełnie inne, ale też się da i także może być bardzo przyjemnie.

Dlaczego warto chodzić po górach z dziećmi?

Przede wszystkim warto dziecko przyzwyczajać do jakiegoś sportu. Dobrze jest robić coś, co możecie robić wspólnie całą rodziną. Rower, pływanie czy właśnie wycieczki. Ja za rowerem nie przepadam, a pływanie mi nie do końca służy. Za to wędrówki po górach bardzo lubię. M też je lubi. Stąd zarażamy dzieci tego typu sportem.

Górskie szlaki mają także to do siebie, że jest tam cicho i spokojnie (chyba że jesteście w dolinie kościeliskiej…). Taka cisza i spokój przydaje się także dzieciom, które w normalnym dniu mają zawsze sporo wrażeń i bodźców.

Góry to także czystsze powietrze (zwłaszcza gdy normalnie mieszka się na Śląsku…). Nigdy nie zapomnę, gdy Młodszy miał swoje nadzwyczaj normalne zapalenie oskrzeli (normalne, bo od zimy do wiosny miał je co chwile) i zabrałam go na cały dzień w góry. Kaszlał tam znacznie bardziej niż w domu, ale gdy z nim wróciłam, przestał i na drugi dzień był już całkowicie zdrowy.

Dzieci potrzebują także w jakiś sposób wytracić energię. Nie ma nic lepszego na energicznego czterolatka niż 10-kilometrowy marsz po górach ;-).

Góry to także lasy, strumienie, rzeczki, kamienie i mnóstwo pomysłów na zabawę. Nie potrzebne są żadne zabawki, książki, komputery. Natura sama daje ogromne możliwości spędzenia czasu.

Od czego zacząć górskie wycieczki z dziećmi?

Nie każdy chodzi, czy chodził po górach. Zdaję sobie z tego sprawę. Nie każdy wie, o co w tym wszystkim chodzi. Dlatego, zanim wyjdziecie w góry z dziećmi, przeczytajcie koniecznie, o czym warto pamiętać, zaczynając wycieczki z dziećmi.

Zacznijcie powoli

Przede wszystkim zacznijcie od krótkich i prostych tras. Nie zdobywajcie od razu Mont Everestu, bo Wam się to nie uda. Zwłaszcza z dziećmi. Na takie góry potrzeba ogromnych przygotowań a Wy przecież zamierzacie pierwszy raz udać się na wycieczkę.

Naszymi pierwszymi wyprawami były wzgórza Budy (niewielkie kopce przy Budapeszcie). Potem stopniowo wydłużaliśmy i zwiększaliśmy poziom trudności trasy.

Zawsze miejcie także jakiś plan B, na wypadek, gdyby dziecko w połowie trasy stwierdziło, że dalej nie idzie. U nas Smok w ostateczności ląduje na barkach u M. Zdarzyło się także, że ja go niosłam na swoich plecach, ale tego rozwiązania unikamy, bo moje plecy nie pozwalają za długo nosić prawie dwudziestokilowego chłopca do końca wyznaczonej trasy. Ważne jest, że jesteście w górach, oddychacie świeżym powietrzem i ciągle się ruszacie.

Jedzenie i picie

Idąc w trasę z małymi dziećmi, zawsze musicie mieć ze sobą wystarczającą ilość jedzenia i picia. Nam się raz zdarzyło nie mieć, bo liczyliśmy na chatę górską, która okazała się zamknięta… Młodszy miał wtedy najlepiej, bo akurat on wtedy praktycznie tylko mleko pił ;-).

Teraz zawsze zabieramy ze sobą więcej jedzonka, niż wydaje nam się, że potrzebujemy. A picie to oczywiście jest podstawa!

Wygodne ubrania, dobre buty

Dorośli i dzieci w górach powinni zawsze mieć wygodne ubrania. Szpilki klapki i tym podobne miejskie obuwie zostawcie w domu. Wiadomo, że dziecko nie musi od razu mieć drogich trekingowych butów, ale wygodne, sportowe obuwie, które na pewno nie obciera stopy, jest wskazane (pamiętajcie, że nie wyruszamy w góry w nowych butach!). Ubranie należy dostosować do pogody i miejsca. Pamiętajcie, że w górskich dolinach w porannych godzinach może być dość chłodno, nawet gdy w ciągu dnia temperatura osiąga 30 stopni. Oczywiście latem pamiętajcie także o czapkach na słońce i kremach z filtrem ;-).

Dodatkowe ubrania, pieluchy

Jeśli wydaje Wam się, że nie potrzebujecie dodatkowych ubranek, bo idziecie w krótką trasę, a wasz maluch już nie ma problemów ze swoją fizjologią, to się grubo mylicie. Raz Smok nam na szczycie góry przewrócił się do środka kałuży… Calutki był do przebrania a błoto to miał nawet we włosach. Innym razem nasz zapas pieluszek dla Młodszego okazał się za mały, bo akurat wtedy maluch postanowił załatwiać swoją grubszą potrzebę na raty i w związku z tym spod polany chochołowskiej na parking wracaliśmy się z Młodszym bez pieluchy… Nie wiem, jakim cudem mnie nie obsikał wtedy ;-).

Zawsze także bierzcie wzgląd na warunki atmosferyczne panujące w górach. Nawet w tych niskich pasmach może nagle zacząć padać lub ochłodzić się.

Apteczka

Czy wybierasz się w góry z maluchami, czy bez, zawsze miej ze sobą małą apteczkę. Nigdy nie wiadomo, co może się przytrafić a jak dla mnie kilka plastrów, coś do odkażania i bandaż to absolutne minimum. Ja także noszę ze sobą jeszcze coś na ukąszenia owadów w razie jakiegoś ataku dzikich, górskich os ;-).

Dokumenty

Zawsze zabieraj ze sobą dokumenty dziecka, zwłaszcza gdy jedziesz za granicę. Nigdy nie wiadomo, co się wam przydarzy. Książeczka zdrowia, karta EKUZ, dowód czy paszport to niezbędne elementy wyposażenia.

Na pewno w najbliższym czasie ukarze się więcej artykułów dotyczących chodzenia z dziećmi po górach. Zwrócę Wam uwagę na szlaki, na które warto z dziećmi iść. Opowiem o naszych górskich przygodach.

Chodzicie z dziećmi po górach?

#MaluchyNaSzlaku

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

 

 

  • My właśnie się zbieramy, żeby we wrześniu wreszcie wybrać się w góry, bo choć mieszkamy u ich stóp, syn jeszcze nigdy nie był na szlaku! Tak to jest, że najtrudniej wybrać się w te miejsca, które ma się pod nosem 😉

    • Znam to skądś. Całe życie w Krakowie a Wawelu całego nie zwiedziłam 😉
      My też pod koniec Września ruszamy znowu na szlak!

      • Z tym Wawelem to prawa 🙂 Ja też Krakowianka, a na Wawelu byłam ostatnio w podstawówce z wycieczką szkolną 😀

  • Nasz starszy Maluch, to już nie taki maluch, bo zaraz kończy sześć lat, ale myślę, że całkiem nieźle sobie radzi 🙂 Weszła na Łysicę, zdobyła Wielką Czantorię i dalej lubi góry 🙂
    Rady dla mnie praktyczne zwłaszcza z punktu widzenia rodzica malucha – w tym roku dzidzia była cały czas w chuście ale za rok czeakają nas wakacje z dwulatkiem 🙂

    • Nas też 😀
      Dwuletni Smok wyszedł kiedyś na taki fajny szczyt w górach pavlowskich (niewielki, ale jednak szczyt). Ciekawa jestem, czy Młodszy też tak da radę.

  • Z chęcią zabrałabym dzieci na górskie szlaki, to zupełnie inny sposób spędzania czasu niż zazwyczaj to robimy. Mam wrażenie, że wszystko dałoby radę zorganizować przy odrobinie dobrej woli. 🙂

    • I właśnie o tą dobrą wolę chodzi 😀

  • Ja co prawda z tych , którzy góry kochają, ale dzieci nie mają 😉
    Natomiast zawsze bardzo podobają mi się ludzie, których mijam na szlaku z dziećmi w nosidełku.
    Fajnie to wygląda, fajnie, że przyzwyczaja się dziecko do powietrza, natury, że czasem może być nie najwygodniej (bo jestem w stanie sobie wyobrazić, że przebywanie w nosidle, to nie zawsze jest super frajda, choć może się mylę 🙂
    To strasznie fajna opcja i o niebo mądrzejsza, niż spora ilość sytuacji, kiedy widziałam lub czytałam, że ambitny rodzic ciągnie malucha (też takiego większego, powiedzmy w wieku podstawówkowym) na trudne szlaki. Jak na Zawrat czy na Kościelec.
    Czasami mam wrażenie, że niektórym by się test przydał czy się nadają na rodzica 😉

  • Monika (mama na całego)

    Pochodzę z gór. Uwielbiam spędzać w nich czas i tą miłością chcę zarazić moje dzieci. Jak na razie udaje mi się to ze zmiennym skutkiem, ale idziemy do przodu.
    Dobrze, że lubią chociaż jeździć na nartach 🙂
    Wyprawa z dzieckiem w góry powinna właśnie wyglądać tak, jak opisałaś.
    Pozdrawiam 🙂

  • Góry jesienią, zwłaszcza z dziećmi- mój wymarzony urlop:)

  • Świetny wpis, pełen dobry porad

  • Dobry poradnik. Spędzanie aktywnego wypoczynku z dziećmi jest bardzo ważne dla całej rodziny. 🙂
    Pozdrawiam. 🙂