Nie jestem superwoman – jestem matką!

O 6 rano dzwoni mi budzik. Od razu wyłączam go, aby nie zbudzić Smoka. Nie chce mi się wstawać. Tej nocy Smok wyjątkowo często się budził. Kiedyś to było normalne, ale teraz gdy robi tak raz na jakiś czas, czuję się zwyczajnie wykończona.

Miałam iść pobiegać, ale z chęcią pospałabym jeszcze te pół godzinki. Po chwili stwierdzam, że to bez sensu, bo przecież przez pół godziny i tak się nie wyśpię, a jeśli nie pobiegam, to na pewno się nie obudzę. Zwlekam się, więc, z łóżka. Zakładam sportowe ciuchy, buty i wiążę włosy w kucyk. Piję trochę wody i wybiegam na ulicę.

Lubię biegać rano, bo jeszcze nikogo nie ma na drodze. Włączam swoją ulubioną muzykę i biegnę. Rano najczęściej tylko 30 minut, bo nie mam czasu na dłuższą trasę. Ale dla endorfin tyle wystarcza. Wracam do domu już kompletnie obudzona. Smok już nie śpi. Idę się umyć i szykuję śniadanie dla młodego. Sama tylko coś niewielkiego przegryzę lub jogurt wypiję. Tyle wystarcza.

Gdy starczy mi czasu, czytamy jakąś książkę lub układamy puzzle. O ile nie trzeba wcześniej za młodym biegać z ubraniem. W tym przypadku ta niewielka ilość czasu zostaje zmarnowana. Jeszcze tylko załaduję pralkę lub rozwieszę wyprane pranie, umyję garnki po śniadaniu i jadę do pracy.

W pracy odpoczywam, chociaż inni narzekają, że jest dużo do zrobienia. Ja tak lubię. Źle się czuję, gdy nie mam nic do zrobienia. Nudzę się i zaczynam się denerwować. Chyba to jakiś rodzaj matczynego pracoholizmu, bo od kiedy Smok pojawił się na świecie, nie potrafię bezczynnie siedzieć. Tak już mam i tyle.

Po pracy jeszcze tylko zakupy i wracam do domu. A w domu jak zawsze pobawię się chwilę ze Smokiem lub pójdziemy na spacer i już trzeba robić kolację. Jemy razem a potem M bierze małego do kąpieli. Ja w tym czasie sprzątam po kolacji, odkurzam, ładuję pralkę lub rozwieszam pranie. Gdy mi starczy czasu, zmywam makijaż, który już zaczyna mi przeszkadzać.

Po kąpieli Smok rzadko chce iść od razu spać. Tęskni za mną, więc woli jeszcze chwile ze mną posiedzieć. Czytamy bajki, oglądamy książki, a czasem gramy w jakąś grę. Gdy już uśnie, siadam do komputera. Odpisuję na maile, piszę kolejny wpis i staram się ogarnąć wszystkie blogowe sprawy. W międzyczasie gotuję obiad dla Smoka na następny dzień. Nic wymagającego, ale też kilka minut mi to zajmuje. Jeszcze tylko ogarniam bałagan po gotowaniu i idę spać. Za chwilę przecież znowu wstanie dzień.

Na weekend zostawiam prasowanie, gruntowne porządki i wszystko inne, co może zaczekać. Chyba, że na weekend gdzieś jedziemy. Wtedy to wszystko muszę wcisnąć między codzienne obowiązki.

Nie jestem superwomen. Jestem matką. Nie mam czasu do zmarnowania.

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

2 myśli na temat “Nie jestem superwoman – jestem matką!

  • Lipiec 4, 2015 o 5:30 pm
    Permalink

    Zgadzam się. Zostając matką nie można sobie pozwolić na marnowanie czasu, bo w pewnym momencie wszystko może wykonać się spod kontroli. Tak trzymaj 🙂

    Odpowiedz
    • Lipiec 5, 2015 o 9:32 pm
      Permalink

      Czasami chciałabym, żeby doba miała chociaż 30 godzin 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *