Nie narzekajmy. Cieszmy się, jak dzieci!

Tu mnie strzyka, tam mnie boli. Za gorąco! Za zimno! Za mało słońca. Za dużo słońca. Chcę iść do pracy. Nie chce mi się pracować. Znowu pada deszcz. Komary gryzą. Turystów za dużo. Wiecznie stoję w korkach. Wszyscy się spóźniają. Nie znoszę kolejek…

Ciągle tylko narzekamy. Sama dużo narzekam, chociaż ostatnio staram się tego nie robić. Nie lubię zimy, ale upały mnie męczą. Optymalna dla mnie pogoda nie jest częstym zjawiskiem na tej szerokości geograficznej. Kilka miesięcy temu narzekałam, że siedzę w domu. Teraz narzekam, że muszę chodzić do pracy i że tęsknię w pracy za Smokiem. A przecież nikt mnie nie zmuszał do powrotu do pracy. Mogłabym sobie tak siedzieć w domu jeszcze trochę. Sama chciałam. To po co narzekam?

Chyba taką mamy już mentalność, że lubimy sobie ponarzekać. Jesteśmy wiecznie niezadowoleni, bo ciągle chcemy czegoś lepszego, innego. Wydaje się to rzeczą naturalną, bo gdybyśmy cieszyli się tylko z tego, co mamy, nigdy nie zeszlibyśmy z drzew. Nie byłoby postępu.

Mimo to za dużo narzekania nie jest niczym przyjemnym. Zatruwamy tym swoje życie i innych. Stajemy się ciągle nieszczęśliwi i unieszczęśliwiamy swoje otoczenie. A przecież w życiu nie chodzi o nieustające cierpienie? Chyba, że się jest Hiobem, ale myślę, że on był tylko jedyny w swoim rodzaju.

Patrzę czasami na Smoka i widzę, że on nie narzeka. Czasem marudzi, bo mu się nudzi, ale zazwyczaj jest po prostu szczęśliwy. Gdy pada deszcz, z uśmiechem na buzi wybiega w kaloszach aby skakać po kałużach. W upalne dni z zadowoleniem maszeruje do swojego baseniku razem z dinozaurami. W zimie roześmiany ładuje się w śnieżną zaspę. Nie narzeka, że trzeba popracować w ogródku. Z szerokim uśmiechem maszeruje z wodą w wiaderku aby podlać marchewkę. Nie martwi się, co będzie jutro i nie wypomina nikomu przeszłości.

Nie traci humoru, bo w domu jest bałagan. Nie przeszkadza mu stanie w korku. Nigdy się nie spieszy (chociaż ja bym czasami tego chciała). Może godzinami bawić się kamykiem na poboczu i wcale nie martwi się tym, że jeszcze mnóstwo rzeczy w domu czeka na zrobienie. 

Jest po prostu szczęśliwy i nie narzeka. A swoim śmiechem zaraża wszystkich wokół. I dobrze, bo nam czasami tego uśmiechu i luzu w codziennym życiu brakuje

Uczmy się tego zadowolenia z życia od naszych dzieci, bo czas szybko ucieka. Marnując go na narzekanie, marnujemy własne życie. Zupełnie niepotrzebnie.

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

4 myśli na temat “Nie narzekajmy. Cieszmy się, jak dzieci!

  • Lipiec 12, 2015 o 5:13 pm
    Permalink

    Oj tak, kamyki dla dzieci są bardzo zajmujące. Cały świat może sobie gnać, bo TO jest najważniejsze.

    Odpowiedz
    • Lipiec 12, 2015 o 8:52 pm
      Permalink

      😀 Ja się czasem sama dziwię, co jest takiego fascynującego w kamieniach. Potem przypominam sobie, że jako dziecko miałam wielką kolekcję kamieni w szafie.

      Odpowiedz
  • Lipiec 14, 2015 o 3:37 pm
    Permalink

    Narzekanie to tylko nawyk, którego można się oduczyć.Wystarczy otaczać się zadowolonymi z życia ludźmi… to zaraźliwe!

    Odpowiedz
    • Lipiec 14, 2015 o 10:04 pm
      Permalink

      Właśnie wyobraziłam sobie mnie pośród gromadki małych dzieci bawiących się w kałużach 😀

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *