7 denerwujących cech Węgrów

Uwaga! Tym razem będzie bardzo stereotypowo i jeszcze bardziej ogólnie. Będziemy obgadywać naszych południowych braci – niegdyś sąsiadów. Będziemy niemili. Będziemy rozładowywać naszą złość. A co! Czasem każdy tego potrzebuje :-).

No to do dzieła!

1. Węgrzy zawsze mają na wszystko czas. Nasi bracia postrzegają czas zdecydowanie bardziej jak południowcy. Na wszystko zawsze jest czas. Nigdzie nie trzeba się spieszyć. Nic dziwnego. W końcu letnie stepowe upały zdecydowanie osłabiają zapał do działania. Co masz zrobić dziś, zrób jutro, a najlepiej pojutrze. Będziesz miał aż 2 dni wolnego! 🙂

2. Dogadanego interesu z Węgrem nigdy nie możesz być stuprocentowo pewnym dopóki nie będzie on już zakończony. Dajmy na to, że chcesz wynająć od kogoś mieszkanie. Wszystko jest dogadane. Nawet umowa może być już podpisana. Dzień przed przeprowadzką właściciel mieszkania informuje cię, że oferta jest nieaktualna, bo mieszkanie właśnie sprzedał. Tyczy się to wszystkich dziedzin życia od urzędów, po kupno kiełbasy. Węgrów nigdy do końca nie można być pewnym.

3. Nie potrafią mówić wolniej. Gdy słabo znasz język węgierski i poprosisz Węgra o wolniejsze mówienie, ten zacznie mówić głośniej, ale z tą samą prędkością. Ewentualnie pierwszą połowę zdania powie wolniej a tą drugą jeszcze szybciej niż wcześniej.

4. Polak, Węgier dwa bratanki… Każdy chyba z nas zna to sformułowanie. Węgier, gdy tylko usłyszy, że jesteś z Polski, od razu piękną polszczyzną wypowie owe zdanie i wyciągnie palinkę/wino/cokolwiek procentowego. Jak to nie pijesz? Niemożliwe!

5. Węgrzy uwielbiają narzekać. W tym bardzo przypominają Polaków. Na pytanie “jak się masz”, zawsze usłyszysz “fatalnie”, “okropnie”, “eh, ale w tej polityce zamieszanie” itd. Każdy powód do narzekania jest dobry. Pogoda też nigdy nie jest dobra. Zawsze jest za ciepło, za zimno, za sucho, za mokro.

6. Węgrzy nie lubią porozumiewać się w językach obcych. Oczywiście nie wszyscy i nie zawsze. Znam wielu Węgrów, który świetnie znają angielski i niemiecki i nie mają problemu z porozumiewaniem się w tych językach. Ale chodzi mi bardziej o ludzi, którzy język obcy znają tak średnio. Rozumieją wszystko. Potrafiliby większość rzeczy powiedzieć (z większymi lub mniejszymi błędami), ale nie chcą. Ot tak mają i już.

7. Przychodzi baba nieznająca języka węgierskiego do lekarza – Węgra… Nie tylko do lekarza, ale tyczy się to wszystkich Węgrów z którymi trzeba coś załatwić (lekarz, urzędnik, pani przy kasie itd). Ileż miałam takich sytuacji, że podchodziłam i mówiłam, że ja węgierski tylko trochę znam, ale dużo rozumiem. No ludzie. Zawsze można się dogadać. A tu słyszałam “OOO! To proszę iść i przyjść z kimś, kto zna węgierski…”. Można się załamać…

Powiało pesymizmem. Ale nie martwcie się. Węgrzy mają także wiele pozytywnych cech, o których także napiszę :-).

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

7 myśli na temat “7 denerwujących cech Węgrów

  • 17 października, 2014 o 2:48 am
    Permalink

    To pocieszające, że nie tylko Polacy narzekają na wszystko :-).

    Odpowiedz
    • 19 października, 2014 o 8:25 am
      Permalink

      To chyba jeden z powodów, dlaczego Węgrzy i Polacy uważają się za bratnie narody. Jesteśmy tacy sami 😉

      Odpowiedz
  • 17 października, 2014 o 8:40 pm
    Permalink

    Tak masz rację. Mówienie z Węgrem w każdym innym niż węgierski języku jest tak samo trudne jak porozumiewanie się z nimi po węgiersku. Ja sobie nawet na własne potrzeby wysnułam taką teorię: ponieważ język węgierski jaki jest każdy wie i słyszy to Węgrzy tyle w to wysiłku wkładają żeby w tym języku mówić ze już na inne języki nie mają wiele sił. Na temat rozmówek z Węgrami książki można pisać ale mimo oczywistych trudów w tym zakresie kocham Węgrów i Węgry miłością wielką, bo ani razu w tym kraju nie poczułam się obco. Wręcz przeciwnie na każdym kroku czułam ich serdeczność i życzliwość.Nie zdarzyło się tam ani razu bym poczuła się dotknięta jakimś niemiłym zachowaniem, co zdarzyło mi się na przykład w tym ponoć światowym Paryżu.

    Odpowiedz
    • 19 października, 2014 o 8:24 am
      Permalink

      To trzeba przyznać, że Węgrzy są bardzo przyjaźnie nastawieni. Nawet w urzędzie nigdy nie spotkałam osoby, która by na mnie burczała pod nosem, że po co jej głowę zawracam.

      Odpowiedz
  • 23 października, 2014 o 2:27 pm
    Permalink

    nawet nie wiesz jak bardzo mi to przypomina czeskie realia… zwłaszcza ostatni punkt, tyle że po czesku można się łatwiej porozumieć, bo język węgierski do niczego niepodobny 😛 chyba też się pożalę na łamach swojego bloga już wkrótce 😉

    Odpowiedz
    • 23 października, 2014 o 2:35 pm
      Permalink

      A wiesz, ja nawet znałam Czeszkę, która z uporem maniaka mówiła do mnie po angielsku. Szlag mnie trafiał i w końcu przestałam z nią rozmawiać. Nie lubię ludzi, którzy nie chcą się postarać dogadać…
      No i czekam na podobny post u Ciebie, bo bardzo jestem ciekawa 🙂

      Odpowiedz
  • 23 października, 2014 o 9:58 pm
    Permalink

    Byliśmy w tym roku nad Balatonem 😉 polecieć nigdzie nie mogliśmy z małym dzieckiem i całym arsenałem, więc zapakowaliśmy się w samochód 😉 w ciągu 2 tygodni wiele z tego co napisałaś okazało się prawdą! choć żałuję trochę, że po tej komunistycznej sadzawce nie odwiedziłam żadnego z większych miast…
    przy okazji jak już tu jestem, zapraszamy do siebie do raczkującego bloga na http://www.tinyteaspoon.com 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *