Dom i wnętrza

5 powodów, dlaczego nie sprzątam przed świętami!

Czy u Was też już się zaczęła gorączka przedświątecznych porządków? Właśnie u mnie jej zupełnie nie ma, chociaż widzę jak codziennie inny sąsiad myje okna… O dziwno w 90% są to mężczyźni! Czyżby kobiety bały się wypaść? Ja sama okna mam nadal brudne po zimie i pewnie nie zmieni się to w ciągu najbliższych dni. Dlaczego nie sprzątam przed świętami?

Zaraz odpowiem!

  1. Sprzątam w mieszkaniu na bieżąco, chociaż i tak mam nieustanny bałagan. Mam wrażenie, że to taka moja syzyfowa praca. Posprzątam jeden pokój, idę do drugiego, a w tym pierwszym w magiczny sposób rozsypują się puzzle, zabawki lądują pod szafę, a kubek z resztką kawy, nieopatrznie zostawiony na sole, ląduje na dywanie. Magia po prostu! Żeby zrobić porządki przedświąteczne, które utrzymają się do świąt, musiałabym chyba pozbyć się chłopców na czas porządków i ten czas między nimi a świętami. Niewykonalne zadanie. Zostaje mi tylko nie zwracać uwagi na czołg i klocki pod szafą i kolejną plamę na dywanie.
  2. Jak dla mnie jest zdecydowanie za zimno na mycie okien. Bardzo nie lubię mieć brudnych okien, ale musi być ciepło, abym je umyła. I oczywiście muszę mieć do tego spokój. Z moim High Need Baby ciężko myje się okna, a gdy śpi, ja zazwyczaj staram się pracować. I tak duży sukces, że Młodszy wreszcie śpi beze mnie ;-). Z myciem okien poczekam, że temperatura skoczy do +15 – +20 stopni. Podobno takie temperatury mają być właśnie w święta, więc niewykluczone, że w wielką sobotę będę latać ze ścierą… Oczywiście żartuję ;-).
  3. Smokowi zrobił się jęczmień na oku. Niby nic wielkiego, ale jednak musi brać krople, których mu nie podadzą w przedszkolu. A to oznacza, że do tego przedszkola nie może chodzić. No dobra, zamierzam go posyłać do obiadu, bo wtedy będę mogła mu normalnie aplikować leki. Tyle, że cała sytuacja oznacza mniej czasu dla mnie, więc znowu ucierpią na tym porządki. Spokojnie, na ciepłą kawę zawsze musi być czas!
  4. Na zewnątrz zrobiło się tak przyjemnie, że ten czas wolę spędzić na spacerach z rodziną (lub jej częścią), a nie na sprzątaniu na błysk każdej szafki. Te mogą poczekać na deszcz.
  5. Daleko mi do bycia pedantką. Nie latam ze szmatą za dziećmi, chyba że się akurat gonimy (Młodszy uwielbia uciekać ze szmatą z łazienki…). Do tego jakoś porządek się mnie nigdy nie trzymał (moja mama może to zaświadczyć). Cóż mogę na to poradzić? Może nie mam idealnie czystego mieszkania, ale za to moje dzieci są uśmiechnięte (o ile akurat nie wrzeszczą o coś irracjonalnego 😉 ).

To ja, też odpuszczacie w tym roku przedświąteczne sprzątanie?

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon