Blisko, bliżej – chusta!

Jeszcze będąc w ciąży wiedziałam, że w tych pierwszych miesiącach życia Młodszego będzie towarzyszyć nam chusta. Oczywiście wtedy jeszcze niewiele wiedziałam o chustonoszeniu i nawet nie miałam pojęcia, jaką chustę wybrać. Poczytałam odpowiednie materiały w internecie oraz zapytałam kogo trzeba i tak kupiłam pierwszą chustę Little Frog. Jeszcze będąc w ciąży motałam nią swój brzuch, a po urodzeniu Młodszego zabrałam się za motanie renifera. Na Młodszego przyszedł czas odrobinę później, gdy już czułam się trochę pewniej.

Żeby jednak mieć pewność, że dobrze motam chustę i że nie robię dziecku krzywdy, spotkałam się z doradcą chustonoszenia Magdą Chybiorz MaMotam. Magda pokazała mi nowe wiązała, poprawiła wszelkie moje błędy i teraz dzięki niej noszę dobrze zamotanego malucha. A że mój maluch lubi w ten sposób spędzać czas, to nosimy się dość często.

A specjalnie dla Was mam wywiad z Magdą, która odpowiedziała nawet na najtrudniejsze pytania. Dzięki temu dowiecie się więcej o chustonoszeniu a także o samej doradczyni.

Od jak dawna jesteś doradcą chustonoszenia?

– Od listopada 2015 roku 😉

Kiedy pierwszy raz użyłaś chusty? Czy ktoś Ci wtedy pomagał motać?

– Pierwszy raz chusty użyłam w 2013 roku na stażu w pewnej krakowskiej klubokawiarni dla mam i dzieci. Miałam tam zajęcia z pedagogiki bliskość, podczas których dowiedziałam się o chustach. Pracująca tam doradczyni nauczyła mnie „kangurka”. Wtedy wiedziałam, że jak tylko będę miała dziecko to od razu je zamotam. Gdy miała urodzić się Lena chusta już na nią czekała. Motałam ją sama, potem zasięgnęłam porad znajomej doradczyni.

Była to miłość od pierwszego wiązania, czy raczej potrzebowałaś czasu, aby się w chuście zakochać?

– Zdecydowanie miłość od pierwszego wiązania – chociaż nie było ono idealne!

Jak długo nosiłaś swoją córeczkę? Nadal się nosicie?

– Pierwszy raz zamotałam Lenkę w 3 tygodniu jej życia i nosimy się nadal. Nie jest to tak częste jak kiedyś, ale chusta zawsze jest ze mną podczas spacerów, wyjazdów, imprez.

Dlaczego chustowanie jest takie dobre dla niemowląt?

– Dobrze zamotane niemowlę zachowuje swoją fizjologiczną pozycje – kifozę całkowitą czyli kręgosłup zaokrąglony w literkę C. Dodatkowo noszenie zaspokaja podstawową potrzebę bliskości dziecka. Ponad to bicie serca, zapach, rytm kroków noszącego to dla noworodka same znajome bodźce, kojące i usypiające. Jest jeszcze wiele innych korzyści, podałam te najważniejsze;)

A dla rodzica?

– Przede wszystkim mówi się o wolnych rękach 😉 Ważniejsze jest jednak to, że prawidłowo zamotana chusta równomiernie rozkłada ciężar na biodra i kręgosłup noszącego, zapobiega nienaturalnemu odchylaniu się do tyłu podczas noszenia malucha. Dzięki noszeniu dziecka w chuście rodzice nabierają większej pewności siebie w nowej roli, co zmniejsza ryzyko depresji poporodowej. Noszenie pomaga również w aktywnym rodzicielstwie, ponieważ możemy z maluchem wybrać się w góry, iść na spacer brzegiem morza czy wybrać się na zajęcia dla mam i dzieci w chustach. I jeszcze kilka innych można by wymienić 😉

Czy tata też może chustować?

– Pytanie, oczywiście, że tak! Ja zawsze zachęcam i bardzo się cieszę gdy tatusiowie chcą nosić. My mamy przez 9 miesięcy nosimy dzieciątko w brzuchu, potem karmimy, karmimy, karmimy – buduje się niesamowita więź, a tata też chce czuć się ważny i potrzebny. Chusta może mu pomóc w nawiązaniu takiej samej fizycznej i psychicznej bliskości z maleństwem. Tata nosi, dziecko śpi, a mama w tym czasie ma czas dla siebie 😉

Od kiedy można używać chust i nosideł ergonomicznych? Skąd taka różnica?

– W chustę możemy motać od pierwszych dni dziecka, nawet wcześniaki możemy nosić, natomiast w nosidłach miękkich (ergonomicznych) możemy nosić dzieci, które samodzielnie siedzą = same siadają. Różnica polega na tym, że w nosidle dziecko po prostu siedzi, a w chuście ma pozycję kuczną (embrionalną), miednica jest podwinięta co oznacza, że została wprowadzona w tyłopochylenie. W nosidle nie mamy możliwości podwinięcia miednicy dlatego są dla dzieci siedzących, które mają mięśnie już na tyle silne aby utrzymać osiowy nacisk głowy na kręgosłup oraz pozycję wyprostowaną.

Dlaczego tzw „wisiadła” nie są polecane dla dzieci i niemowląt?

– „Wisiadła” to nosidła z wąskim panelem, który jest podparciem tylko dla kości miednicy. Dla porównania dobre nosidło ma panel szeroki, który sięga od jednego do drugiego dołu podkolanowego. Dziecko w nosidle z takim wąskim panelem po prostu wisi na kroczku, co jest bardzo szkodliwe dla rozwoju stawów biodrowych niemowląt. Taki sposób noszenia dzieci może przyczyniać się do zwichnięć stawów biodrowych lub rozwoju dysplazji. Dodatkowo gdy dziecko tak zwisa to miednica jest odwinięta oraz kręgosłup wyprostowany, nieodciążony.

Od kiedy można chustować maluszka?

– Od jego pierwszych dni. Wszystko zależy od kondycji mamy, ponieważ to ona będzie go najwięcej nosić. Jeśli mama jest po porodzie naturalnym i nie odczuwa żadnych dolegliwości, bólu czy dyskomfortu może motać od zaraz. Mamy, które urodziły przez cesarskie cięcie muszą doglądać swojej rany – ważne, żeby choć trochę się zagoiła, aby przy motaniu nie odczuwały dużego bólu.

Czy są jakieś przeciwwskazania?

Nie ma konkretnych wytycznych zabraniających noszenia w chuście. Rodzic sam potrafi określić jaki jest stan jego zdrowia. Przed konsultacją zbieram wywiad w którym dowiaduję się o „problemach” zdrowotnych. Na podstawie danych dobieramy odpowiednie wiązanie, ale dopiero na konsultacji możemy sprawdzić czy rodzic z dolegliwościami nie odczuwa bólu podczas motania. Jeśli chodzi o dziecko, to rodzice często pytają pediatrę, fizjoterapeutę czy nie ma przeciwwskazań. Jeśli pojawią się jakieś dysfunkcje (np. asymetria, dysplazja, wzmożone napięcie mięśniowe) to podczas nauki należy je wziąć pod uwagę. Najważniejsze jest to aby do każdego dziecka podejść indywidualnie i pamiętać o wszystkich ocenach innych specjalistów.

Jak długo statystycznie rodzic uczy się motać chustę?

– Oj ciężko to określić. Są rodzice, którzy podczas 2,5 godzinnej konsultacji opanują 3 wiązania, a są również rodzice, którzy przez całą konsultacje ćwiczą jedno wiązanie. Dużo zależy również od samopoczucia dziecka oraz podejścia do chust rodziców. Najważniejsza jest jednak praktyka po konsultacji – trzeba dużo ćwiczyć, żeby w końcu robić to dobrze i bez dużego wysiłku.

Jaką chustę poleciłabyś na początek przygody z chustowaniem?

– Chustka tkana splotem skośno-krzyżowym 100% bawełny (pasiak) – starcza na dłużej nie tylko na początek.

Czy zimą można nosić w chuście? Jak się do tego przygotować?

– Oczywiście, że można. Jeśli mamy małego Maluszka możemy go zamotać bez kombinezonu pod naszą kurtką. Pamiętajmy, że od nas bije ciepło, chusta to jedna warstwa i nasza kurtka/gruba bluza to wszystko ogrzewa naszego Szkraba, grubiej chronimy tylko części ciała, które wystają zza chusty czyli główka i nóżki. Jeśli dziecko już jest większe to ubieramy go normalnie jak na dwór i motamy na swoją kurtkę. Są oczywiście różne otulacze do chust czy kurtki dla dwojga, które bardzo dobrze sprawdzają się na zimowe motanie.

Czy bycie doradcą chustonoszenia to praca, czy hobby?

– Hobbystyczna praca dodatkowa 😉 Lubię uczyć młodych rodziców nosić dziecko w chuście, bo według mnie ma to same zalety. Widok zamotanych maluszków cieszy moje oczy. Niestety w naszym regionie nie jest to jeszcze tak bardzo popularne jak w większych miastach.

A na zakończenie, aby Cię lepiej poznać 🙂

Chusta czy nosidło ergonomiczne?

– Chusta – zarówno dla mnie i mojej Lenki

Ulubiona chusta?

– Anna Storchenwiege – 23 miesiące w nią motam

Ulubione nosidło ergonomiczne?

Brak takowego, ale gdybym miała wybierać z moich doradczych to chyba onbu lenny lamb.

Pasiak czy inny wzór?

– Od zawsze był pasiak, ale ostatnio kupiłam wyczekane Indygo Cube – chustę żakardową, jest cudna, ale musi jeszcze trochę ponosić, żeby wskoczyć na pierwsze miejsce;)

Chustowe marzenie?

– jeszcze nie utkano 😉

Ulubione wiązanie?

Kangurek z maluszkiem, a plecak prosty ze starszakiem

Z Magdą udało nam się także niedawno zrobić chustową sesję zdjęciową, której efekty pewnie będziecie mogli niedługo oglądać. Na pewno jeszcze na wiosnę taką zorganizujecie, więc jeżeli też chcielibyście wziąć w niej udział, zapraszam na fanpage Magdy, gdzie na pewno pojawi się odpowiednia informacja.

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

11 myśli na temat “Blisko, bliżej – chusta!

    • Styczeń 29, 2017 o 8:37 pm
      Permalink

      Ja też nie mogę uwierzyć, jak dawałam sobie radę z pierwszym dzieckiem bez chusty 😉

      Odpowiedz
  • Styczeń 30, 2017 o 10:08 pm
    Permalink

    Nie mieliśmy chusty, ale pózniej już mieliśmy nosidło Tula. Do dziś używam i sobie chwalę, nie tylko ze względu na własną wygodę, wolne ręce, itp. ale również a może przede wszystkim za bliskość jaką daje z dzieckiem.

    Odpowiedz
    • Styczeń 31, 2017 o 1:28 pm
      Permalink

      Nosidło też mam i mam zamiar używać, ale maluch musi być większy 🙂

      Odpowiedz
  • Styczeń 30, 2017 o 11:36 pm
    Permalink

    Nigdy nie używałam chusty i jakoś nie szczególnie żałuję. Ale też nie neguję – jeszcze nie widziałam nieszczęśliwego bobaska w chuście 😉 😀

    Odpowiedz
    • Styczeń 31, 2017 o 1:27 pm
      Permalink

      Ja też takiego nie znam, chociaż słyszałam legendy o płaczących dzidziusiach w chuście 😉

      Odpowiedz
  • Luty 2, 2017 o 10:41 am
    Permalink

    Ja miałam pierwszą próbę wiązania chusty na warsztatach w jakich ostatnio uczestniczyłam. Niestety nie stać mnie za chodzenie na odpowiednie zajęcia do doradców, a sama trochę się boję, że zrobiłabym to źle przez co zrobię krzywdę dziecku… Jak mała się urodzi to jeszcze o tym pomyślę, ale na razie chusty nie kupuję.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *