Znieczulenie i znieczulica

Pewnie zauważyliście kilka tygodni temu falę informacji, że od teraz każda kobieta będzie rodzić bez bólu, ponieważ znieczulenia będą ogólnodostępne, a NFZ będzie za nie płaciła tyle, że szpitalom będzie się opłacało je podawać. Jak wiadomo w naszym państwie wszystko co dobre jest chwilowe i gdzie się nie obrócić, tylna część ciała jest zawsze z tyłu.

Opowiem Wam pewną historię młodej dziewczyny, która pojechała do szpitala ze skurczami co 3 minuty. Nie czuła się źle. Bólu praktycznie nie czuła. Nie było filmowych krzyków, a do szpitala poszła piechotą (w końcu to tylko 1,5 km). W szpitalu ją zbadano, potwierdzono, że poród się rozpoczyna i przyjęto na oddział. Wtedy też położna zapytała, czy ma zawołać anestezjologa, aby podał znieczulenie.

Odpowiedziała, że znieczulenie nie jest jej potrzebne, bo nic ją nie boli. Położna się tylko uśmiechnęła.

Godzinę później dziewczyna zwijała się z bólu. Był on ogromny, jak na poród przystało. Niestety na anestezjologa musiała chwilę zaczekać, bo akurat był zajęty cesarkami.

Znieczulenie oczywiście dostała i poszła spać ze zmęczenia.

Tą dziewczyną byłam ja. Rodziłam w węgierskim szpitalu państwowym, a nie w wypasionej klinice na zachodzie. Zwykły szpital. Nawet sporo w sumie błędów popełniali i mieli trochę braków. Ale znieczulenie było dla każdego, nie tylko dla wybranych.

U nas w Polsce nie jest tak łatwo. Miało być znieczulenie dla wszystkich. Teraz się z tego wycofują, bo o podaniu znieczulenia ma zadecydować lekarz. Wracamy więc do punktu wyjścia, w którym to większość kobiet rodziła w bólu lub płaciła pod stołem za znieczulenie. Bo przecież lekarz wie lepiej, jak bardzo nas boli. Bo przecież histeryzujemy tylko. Bo ból uszlachetnia, a rozmowa z psychologiem od razu uśmierza nawet ten najgorszy.

Wolałabym rodzić bez znieczulenia. Mam dużą odporność na ból, a znieczulenie przy pierwszym porodzie nie było takie rewelacyjne (mało brakowało a Smok urodziłby się przez cesarskie cięcie właśnie przez znieczulenie). Ale chcę mieć wybór. Nie zamierzam się kilkanaście godzin męczyć w imię… no właśnie, w imię czego? Bo wiceminister zdrowia stwierdza, że znieczulenie nie może być powszechne? Proponuję, żeby wiceminister zabrał się także za na przykład znieczulenia przy leczeniu zębów. Są zdecydowanie nadużywane, a przecież kanałowe leczenie powinno się wykonywać właśnie “na żywca”. Ponoć lekarz lepiej wie co robi, gdy pacjent mu po fotelu fika z bólu.

Tedi

* Zdjęcie pobrałam z Pixabay.

 

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.