Ty wybierasz, co je Twoje dziecko!

Od samego początku staramy się chronić nasze dzieci. Dbamy, aby dobrze odżywiać się w ciąży. Zwracamy uwagę na ruch, witaminy i wszystkie niezbędne badania. Pracowicie przygotowujemy się do porodu i do przywitania nowego członka rodziny. Tulimy, karmimy własnym mlekiem, ocieramy łzy, leczymy z choroby. Więc dlaczego pozwalamy wszystkim wokoło wpychać w nasze dzieci jedzenie, które jedzeniem ciężko nazwać?

Kto jest rodzicem?

Magda miała wspaniałą rodzinę. Miała męża, który zrobiłby dla niej wszystko i uroczą czteroletnią córeczkę. Magda zawsze dbała o zdrowie swojej rodziny. Wszystkie profilaktyczne badania zawsze były robione na czas. Wszyscy jadali zdrowe i zbilansowane posiłki. W ich domu nie było miejsca na śmieciowe produkty spożywcze. Niestety z Magdą nie zgadzała się jej mama. Babcia małej Oliwki uważała, że dzieciństwo bez słodyczy jest koszmarem i przy każdej okazji dawała małej czekoladę, lizaka czy cukierki. Żadne argumenty Magdy nie dochodziły do Babci. Cóż Magda mogła zrobić? Przecież nie zakaże córce widywać własną babcię! W końcu cukierek raz na jakiś czas nikogo nie zabił. Wszystko tak trwało do czasu, aż mała Oliwka zakrztusiła się kawałkiem lizaka, który dostała od babci. Liczyły się dosłownie sekundy, bo dziecko nie mogło oddychać. Na szczęście Magdzie udało się udrożnić drogi oddechowe dziewczynki. Wszystko dobrze się skończyło.

Ale czy na pewno?

Nikt nie ma prawa dawać Twojemu dziecku jedzenia, którego nie tolerujesz. Nie ma zmiłuj. Czy babcia, czy sąsiadka, cz pani w sklepie. Każdy ma się stosować do Twoich reguł, ponieważ to jest Twoje dziecko. Nie chcesz, żeby dziecko jadło słodycze? Nie pozwalaj w żadnym wypadku, aby ktoś mu je dawał. Poproś, aby w takim wypadku przynieśli dziecku na przykład owoce. Jeśli ta osoba nadal nie chce grać według Twoich reguł, to trudno. Ostatecznie można ograniczyć kontakt. Brzmi okrutnie? Znam babcie, które dwuletniemu dziecku chcą podawać coca colę. Znam babcie, które dziecku z ostrą alergią na mleko, chcą dawać słodycze zawierające mleko. Bo przecież dzieciństwo bez słodyczy, nie jest dzieciństwem. Może i tak, ale przecież są też zdrowsze i bezpieczniejsze odpowiedniki sklepowych słodyczy. Ciasto można zrobić w domu, używając zamiast cukru miodu, a zwykłą mąkę można zastąpić na przykład orkiszową. Sok można kupić bez dodatku cukru, lub zrobić samemu w domu. Lizaki? Na nie już nie ma zmiłuj, bo dla małych dzieci są zwyczajnie niebezpieczne (historia o Oliwce nie jest zmyślona, zmieniłam tylko imiona). Można ewentualnie zrobić samemu pieczone kule, które wyglądają jak lizaki. Ponoć są ostatnio modne, a na pewno są bezpieczniejsze od prawdziwych lizaków, czy cukierków.

Asertywność przede wszystkim

No dobrze, ale jak sobie radzić z opornymi na wiedzę przedstawicielami rodziny? W końcu rodzina to rodzina i trzeba ją uszanować. Na szczęście nie mam tego typu problemów. Moja rodzina mniej czy więcej szanuje moje “rygorystyczne” podejście do jedzenia. Jak poproszę, aby czegoś nie kupowali i nie dawali dziecku, to nie dają. Jednak wiem, że nie zawsze jest tak różowo. Pozostaje tłumaczenie, stanowcze prośby a nawet w skrajnych sytuacjach ograniczenie kontaktu. Tak, możesz babci ograniczyć kontakt z wnukiem, jeżeli uważasz, że ten kontakt zagraża zdrowiu dziecka. A może okazać się to jedyny sposób, aby babcia wreszcie zaczęła uznawać Twoje metody wychowawcze. W końcu to Twoje dziecko i Ty decydujesz, co może a czego nie.

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

3 myśli na temat “Ty wybierasz, co je Twoje dziecko!

  • Marzec 3, 2016 o 8:12 pm
    Permalink

    Tak sobie czytam Twój wpis i przypomniała mi się sytuacja z 6 stycznia, kiedy to we Włoszech przychodzi do dzieci Befana i daje im się w związku z tym prezenty (najczęściej są to skarpety ze słodyczami). Byliśmy w tym czasie u rodziny męża i Gaja dostała dużo tych skarpet- w każdej z nich były słodycze, a najwięcej było tych pianek (nie wiem, jak poprawnie się nazywają, ale są takie różowo-białe). Wiem, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale te pianki akurat to sam cukier i chemia, więc nie daliśmy ich córeczce. Do tej pory trzymamy je w szafce. Nie odmawiam dziecku słodyczy, ale świństw jej nie podam :).

    Odpowiedz
  • Listopad 4, 2016 o 9:05 pm
    Permalink

    Miałam sytuację, kiedy półtora roku temu pewna osoba (nawet znajoma to nie jest) siedziała ze mną przy stole, jej córka duża dość już nie tylko wiekowo ale i wagowo zajadała monte, moja była jeszcze mała, miała zaledwie 1,5 roku, monte ją nie interesowało bo nie znała jego smaku. Owa pani spytała czy może dać mojej córce spróbować, na co odparłam, że nie. A cóż ona zrobiła? Kiedy się odwróciłam wsadziła mojej córce do buzi łyżeczkę pełną monte, nie myśląc ani przez chwile czy dziecko nie jest uczulone na mleko, czekoladę lub orzechy! Zrobiła mi kłopot bo córka zaczęła się domagać więcej gdyż jej posmakowało i była awantura, płacz i histeria. Aż żałuję że w tamtej chwili nie powiedziałam owej kobiecie co myślę.

    Odpowiedz
    • Listopad 5, 2016 o 9:30 pm
      Permalink

      Ludzie czasem są bezmyślni. Ja tak miałam kiedyś z lizakami. Nie chciałam Młodemu dawać lizaków (wg mnie nie są bezpieczne) no i nie dawałam. Niestety pewna pani na placu zabaw dała mu lizaka, a ja nie zdążyłam zareagować. Od tej pory Smok co chwilę nudzi o te lizaki…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *