Seriale, seriale, seriale…

Źródło
Jestem serialomaniaczką. Od kiedy pamiętam oglądam seriale. Początkowo oczywiście w TV, gdy nie było rodziców (oni za bardzo mój gust nie podzielają). Teraz nawet nie mam telewizora, więc został mi notebook.

Gdy byłam w ciąży oglądałam mnóstwo seriali. Zima była wtedy bardzo długa (pamiętamy zeszłoroczną zimę, pamiętamy). Ja ledwo żyłam z powodu bólu kręgosłupa a mąż siedział w pracy. To oglądałam seriale. Po urodzeniu Smoka niewiele się zmieniło, ponieważ przez pierwsze parę tygodni praktycznie cały czas spał. Nakarmiłam, zmieniłam pieluchę i od razu zasypiał. Budził się dopiero na następne karmienie trzy godziny później. W związku z czym ja nadal oglądałam seriale. Teraz już nie mam tyle czasu. Smok niewiele śpi w dzień. Są spacery, zabawy, książki, robienie zdjęć. Na seriale zostaje tylko wieczór lub chwile przerwy w weekend (nie narzekam, takie życie bardzo mi odpowiada ).
Źródło
A seriale u mnie dzielą się na dwie grupy. Te, które oglądam sama i te, które oglądam z M. Z M nie ma łatwego życia. Nie wszystko mu podchodzi. Wszystko co jest komediowe, o lekarzach czy w typie CSI mu nie pasuje. O młodzieżowych już nie wspomnę, ale z tym nie ma problemów, bo mnie też nie kręcą.

I tak z M oglądamy:

1. “Żywe trupy” (The Walking Dead). Taka klasyka. Martwi ożywają i zjadają żywych. Ciekawa wizja tego co się dzieje z ludźmi, gdy muszą walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie pełnym zombi. Chociaż muszę przyznać, że dobija mnie głupota bohaterów. Większa część ludzkości nie istnieje (znaczy się stała się bardzo tępymi truposzami) a ci co żyją nie potrafią sobie zabezpieczyć broni, która w sumie wala się wszędzie. Ale serial naprawdę wciąga. Wciąż nie mogę się doczekać następnego odcinka.
Źródło
2. “Sherlock”. Tego serialu chyba przedstawiać nie trzeba. Osobiście toleruję tylko dwie ekranizacje Sherlocka: tą i tą z Jeremym Brettem. Chociaż muszę przyznać, że nadal zastanawiam się co wszystkie fanki widzą w głównym bohaterze?
3. “Spartacus” we wszystkich odsłonach. Cóż tu dużo pisać: krew i seks, czyli dwa ulubione przez M składniki serialu. Szkoda, że już pewnie więcej nie będzie.
Sama oglądam:
Źródł



1. “Grimm” to moje ostatnie odkrycie. Zdecydowanie mam słabość do brunetów :-). Z resztą wszystko co ma w sobie elementy baśniowe (trzeba przyznać, że jednak niewielkie) wzbudza moją sympatię. 
2. Bez “Chirurgów” nadal trudno mi żyć, chociaż odkąd nie ma w nim Izzie nie jest już tym samym serialem. Ten serial pamięta czasy mojego liceum i chyba nie prędko z nim zerwę. Chyba, że postanowią go zakończyć.
Źródło
3. “Castle” – tego gościa po prostu nie da się nie kochać. To jeden z moich ulubionych kryminalnych seriali. Z resztą Nathana Filliona uwielbiam odkąd oglądnęłam “Firefly”.
Źródło

Moja lista jest oczywiście o wiele dłuższa. Na pewno w późniejszym terminie ją uzupełnię. A jakie są Wasze ulubione seriale?

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.