Pozwól matce wychowywać dziecko po swojemu!

 

Od jakiegoś już czasu mam wrażenie, że w “parentingach” afera goni aferę. Rajtki nie rajtki (jestem z Krakowa, a co!), czapeczki nie czapeczki, zwracanie na wszystko uwagę a teraz jeszcze lakiery (nie linkuję, każdy wie, o co chodzi!). O matko i córko! Że też niebiosa nie zagrzmią! 

Mam do Was wszystkich małą prośbę: pozwólmy matce wychowywać dziecko według jej sposobu! 

Sama czasem patrzę na inne dzieci (w sumie to dość często, bo na placach zabaw wszędzie ich pełno). Sama czasem pomyślę: ależ ona to dziecko ubrała! Czapeczka i szalik przy 18 stopniach!? Czasem powiem do męża szeptem: biedne dziecko, mama mu mięsa dawać nie chce. Nie wypowiadam, jednak, swoich myśli głośno. Wychodzę z założenia, że każdy ma prawo wychowywać swoje dziecko tak jak chce (nie wchodzimy tutaj w skrajne przypadki maltretowania, czy zaniedbywania).

Nie wchodzę nikomu do domu i nie mówię pogardliwie: kota na stół wpuszczasz!? A fe! Dziecku sprośną czekoladę dajesz!? Zła matka jesteś! Wszędzie wrzucasz zdjęcia swojego dziecka!? Oby Cię potem do sądu podało! Jest wiele rzeczy, które mogą mi się u kogoś nie podobać. Każdy tak ma. Jeden nie może zasnąć, jeżeli nie odkurzy codziennie podłogi. Innemu nie przeszkadzają okruszki z przed tygodnia i walające się wszędzie ubrania. Jeden chce swoje dziecko co niedzielę do kościoła prowadzić. Inny kościoły omija szerokim łukiem. Jeden przymyka oko na fakt, że jego nastoletni syn po kryjomu popala papierosy, czy pije piwo. Inny zamknie swojego nastolatka w niedostępnej wieży. Ja mojemu synkowi przekazuję to, co ważne dla mnie. Ty masz prawo uczyć swoje dziecko czegoś odmiennego. Moje dziecko dostaje teraz mm. Twoje może jeść mleko z piersi. Nie znaczy to, że należy wytykać palcami drugą osobę, bo wychowuje swoje dzieci inaczej.

Szanuję innych zdanie i wiem, że to, co mi się wydaje złe/niepoprawne/głupie, dla kogoś innego takie może nie być. Nie róbmy afery o wszystko i o nic. Chyba, że to dla Was faktycznie tylko dobry sposób na podciągnięcie statystyk.

PS. Nie miałam zamiaru tym tekstem nikogo obrazić i mam nadzieję, że nikt nie poczuł się urażony. Szanuję wszystkie internetowe mamy, mimo, że czasami się z niektórymi nie zgadzam.

Jeszcze jeden PS. Poważnie się zastanawiam co wybuchnie następnym razem. Jakieś zakłady?

 

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.