Opowieść bolechowicka – Dziecko na Warsztat

Moi Drodzy! Oto nadeszła chwila, w której rusza II edycja Dziecka na Warsztat, czyli II edycja projektu Sabiny. Lubię takie wyzwania, więc bardzo szybko zgłosiłam swój udział. Pierwszy wpis ma dotyczyć najbliższego otoczenia a tematem przewodnim jest legenda, opowieść, historyjka lub bajka. Długo się zastanawiałam, co wymyślić. Bezskutecznie szukałam jakiś opowiadań, czy legend o Bolechowicach. Kraków odpuściłam, bo to chyba zbyt proste. Chociaż jest wiele nieznanych krakowskich legend. Dodatkowym problemem jest wiek Smoka. Mój 15 miesięczny chłopiec odczuwa średnią przyjemność z czytania, czy opowiadania. Znacznie bardziej woli karmić kaczki, czy gonić gołębie.

unnamed

Za to wymyśliłam coś trochę na przyszłość. Powstała, więc, bajka dla Smoka i trochę o Smoku – Opowieść bolechowicka. Zapraszam Was na podróż do baśniowej krainy!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Usiadły na murze dwie sikorki

Ćwir, Ćwir – ćwierkały radośnie

O spadających z drzew liściach

O ziarnie przed domem gospodarza

O niedźwiedziach zbierających zapasy

O nadchodzącej wkrótce zimie

I o małym chłopcu, co z końmi

W stajni niegdyś rozmawiał.

 

Chłopcu było na imię Rudolf

Po dziadku i po pradziadku.

Miał lat zaledwie dziesięć,

Gdy ojciec go oddał do stajni

Miał czyścić konie i karmić je.

Lubił tę pracę, tak jak lubił konie.

Przychodził tam wczesnym rankiem,

A wychodził późnym wieczorem.

Pewnego dnia, gdy czyścił Kasztanka,

zdarzyła się rzecz przedziwna.

Kasztanek przemówił ludzkim głosem:

“Dziękuję Rudi za Twoją opiekę”.

Chłopiec zdziwił się ogromnie.

Przecież konie nie potrafią mówić.

Był przekonany, że to sen jakiś,

Ale nie mógł się za nic przebudzić.

“Ty mówisz?” – zapytał zdziwiony.

“Oczywiście! Wszystkie konie mówią

Tylko nikt ich nie słucha” – odparł koń.

“Za Twe dobre serce zdradzę Ci sekret.

Na stoku Bramy Bolechowickiej

u jej samego szczytu jest jaskinia.

Zobaczy ją tylko człowiek o dobrym sercu.

W jaskini tej mieszka niebieskooka wróżka.

Pilnuje ona złotego serca jak oka w głowie.

Kto zgadnie jej zagadkę, serce dostanie.

Kto ma serce, może mieć wszystko”.

Poszedł, więc, Rudi odnaleźć jaskinię.

Była dokładnie tam, gdzie wskazał Kasztanek.

Po krótkiej wspinaczce dotarł na miejsce.

“Halo!” – zawołał – “czy jest tu kto?”.

Z oddali odpowiedziało  mu tylko echo:

“Haloooo! Czy jest tu ktoooo?”.

Postanowił wejść głębiej i po chwili

Dotarł do szerokiej sali z błyszczącym sklepieniem.

Jakby tysiące gwiazd zawisło nad głową.

Na środku siedziała błękitnooka wróżka,

Grała na harfie i śpiewała pięknym głosem:

“Jeśli serce czyste masz,

Dam Ci serce moje złote.

Jeśli serce twe nieszczere,

Biada tobie, przyjacielu.”

Odłożyła harfę i spojrzała na chłopca.

“Twoje serce jest czyste jak łza.

Złote serce będzie twoje,

Jeśli rozwiążesz mą zagadkę.”

“Dobrze” – powiedział Rudi.

“Chcę usłyszeć tę zagadkę”.

“Co jest małe, głośne, samo nie potrafi żyć,

a cenniejsze jest niż największy skarb?”

Rudi zamyślił się przez chwilę.

“To na pewno jest dzidziuś!

Dzidziusie są małe, często płaczą

I bez rodziców nie przeżyją.

A dla mamy jest najcenniejszym skarbem.”

Wróżka ucieszyła się na te słowa.

“Jesteś mądrym chłopcem.

W nagrodę dostaniesz złote serce”.

Wyciągnęła z kieszeni niewielki naszyjnik,

Założyła go Rudiemu na szyję i powiedziała:

“Noś go zawsze przy sobie.

A czego będziesz potrzebował, od razu dostaniesz.”

Po tych słowach błękitnooka wróżka

Rozpłynęła się w powietrzu.

 

Rudi za pomocą złotego serca pomagał innym.

Nigdy nie poprosił o nic dla siebie.

Gdy był już dorosły, ożenił się i miał własne dzieci.

Zawsze na dobranoc opowiadał im bajkę

O błękitnookiej wróżce i małym chłopcu.

 

Ćwir, ćwir – zaćwierkały sikorki.

Końca bajki nadszedł czas.

Teraz wszyscy pójdą spać.

 

Bolechowice to niewielka wieś niedaleko Krakowa położona w Rowie Krzeszowickim. znajduje się tutaj piękny kościół, którego najstarsze elementy sięgają XIV wieku. Tutaj też możemy wypoczywać w Dolince Bolechowickiej. Blisko znajdują się także Dolina Kluczwody i Dolina Kobylańska. Rejon ten jest także bogaty pod względem archeologicznym. Myślę, że jeszcze nie raz zaproszę Was na wycieczkę po okolicznych atrakcjach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mur w Bolechowicach jest bardzo ładnie odnowiony i położony w pięknym miejscu. Na prawdę jest to fragment stajni z przełomu XVIII i XIX wieku, należącej do pobliskiego dworu. U stóp muru znajduje się teraz niewielki park ze stawem, nad którym spotkać można kaczki. Te są już tak oswojone, że bez strachu podchodzą do ludzi wypatrując czegoś do jedzenia. Ze Smokiem często tam chodzimy i równie często gonimy za kaczkami. To znaczy Smok goni za kaczkami a ja za Smokiem, ratując go przed bliskim kontaktem z wodą.

Następny warsztat pojawi się za miesiąc. Już się nie mogę doczekać :-).

A tymczasem, miłego poniedziałku!

Tedi

 

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

14 myśli na temat “Opowieść bolechowicka – Dziecko na Warsztat

    • Wrzesień 29, 2014 o 11:35 am
      Permalink

      Już czekam aż synek pójdzie spać po obiedzie, to sobie poczytam inne warsztaty 🙂

      Odpowiedz
    • Wrzesień 29, 2014 o 12:44 pm
      Permalink

      Już czekam aż synek pójdzie spać po obiedzie, to sobie poczytam inne warsztaty

      Odpowiedz
  • Wrzesień 29, 2014 o 3:43 pm
    Permalink

    Jak wspaniale, że nawet takie maluchy mogą brać udział w warsztatach! super 🙂

    Odpowiedz
  • Wrzesień 29, 2014 o 9:23 pm
    Permalink

    Świetnie! Karmienie kaczek wszystkie dzieciaki uwielbiają 🙂

    Odpowiedz
    • Wrzesień 29, 2014 o 9:39 pm
      Permalink

      Mój synek nie chciał przestać nawet, gdy skończyła nam się bułka. Zaczął karmić kaczki kamyczkami :-D. Te oczywiście początkowo się nabierały i podbiegały, ale szybko zorientowały się, że to nie jest coś do zjedzenia.

      Odpowiedz
  • Wrzesień 30, 2014 o 1:14 am
    Permalink

    Przyzwyczajajmy do czytania. Do karmienia kaczek też 🙂

    Odpowiedz
    • Wrzesień 30, 2014 o 7:42 am
      Permalink

      Zdecydowanie i to nie tylko do karmienia kaczek. Tyle przecież głodnych i łakomych stworzeń po świecie chodzi 😀

      Odpowiedz
  • Wrzesień 30, 2014 o 5:15 am
    Permalink

    Wspaniałą bajkę wymyśliłaś! Gratuluję pomysłowości!

    Odpowiedz
  • Wrzesień 30, 2014 o 10:40 am
    Permalink

    Spokojnie możesz dolączyć do grona blogerów wydających własne książki 🙂

    … a z karnienia kaczek, na szczęście nigdy się nie wyrasta …

    Odpowiedz
    • Wrzesień 30, 2014 o 12:38 pm
      Permalink

      Do wydawania własnych książek to mi jeszcze daleko 😀
      Ostatnio uznałam, że posiadanie dziecka ma jedną podstawową zaletę. Można bawić się zabawkami, karmić i głaskać zwierzątka i piszczeć z zachwytu na ich widok bez obawy, że ktoś zadzwoni po psychiatrę 🙂

      Odpowiedz
  • Październik 3, 2014 o 10:10 am
    Permalink

    Piekna bajka! Fajny warsztat.

    Odpowiedz
  • Październik 25, 2014 o 10:51 pm
    Permalink

    Pomysłowo i naturalnie, ze wszystkimi tego urokami 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *