Niejadki i niepijki

O niejadkach nieco już wiem, bo sama takim egzemplarzem byłam. Nie w głowie było mi jedzenie. Tyle o wiele ciekawszych rzeczy można było robić. Moja mama rwała sobie włosy z głowy a ja przez długi okres czasu chciałam jeść tylko chrupki kukurydziane i nutellę (o którą zawsze walczyłam z moim ojcem). Moja mama stwierdziła, że na niejadka nie ma dobrego sposobu. Trzeba przeczekać i jakoś z tym żyć dopóki nie przejdzie (mi przeszło dopiero jak miałam 10 lat po operacji usunięcia wyrostka robaczkowego).

A co do niepijków to teraz borykam się z tym problemem. Przyznam się, że wcześniej nie słyszałam zbyt często o dzieciach, które nie chcą pić. Smok właśnie pić nie chce. Pił tylko jak były upały a teraz nic a nic. A niby powinien, bo nie dość, że mleko sztuczne dostaje to jeszcze już jada stałe pokarmy. Próbowałam już wszystkiego: herbatkę dla dzieci, soczki różnego rodzaju, zwykłą wodę. Nawet dałam za wygraną i napoje próbowałam słodzić (o zgrozo!). A Smok na to nic. Nadal pić nie chce. Maksymalnie wypija może z 10 ml płynów (oprócz mleka) na dobę. Jedyne co wymyśliłam to “przemycam” mu do butli z mlekiem o 15 ml wody więcej niż instrukcja podaje.
Taki z niego mały niepijek. Dobrze, że przynajmniej jada bez zarzutów :-).

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

Jedna myśl na temat “Niejadki i niepijki

  • Listopad 28, 2013 o 7:03 pm
    Permalink

    Moje doświadczenie wskazuje że dzieciak sam sobie krzywdy nie zrobi. Maluch wie co mu trzeba, a nasze nerwy biorą się z tego że nie umiemy "wsłuchiwać się" w ich potrzeby. Gdyby jadł za dużo i pił za dużo byłoby jeszcze gorzej. Tak więc, spoko. Sam sobie krzywdy nie zrobi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *