Mój kraj idealny – projekt Klubu Polki na Obczyźnie

 

Od dawna już współpracuję z Klubem Polki na Obczyźnie. Pewnie każdy już się zorientował, że opuściłam Węgry, ale dopuszczam do siebie możliwość powrotu tam. Ba! Nawet bardzo bym chciała tam wrócić. Niestety chwilowo ważne sprawy trzymają mnie w Polsce a tak sobie myślę, że Smok zwłaszcza teraz powinien mieć częstszy kontakt z dalszą rodziną.

Ale wróćmy do tematu.

Klub Polki na Obczyźnie zorganizował kolejny projekt pod tytułem “mój kraj idealny”. W związku z czym przedstawię Wam 5 rzeczy, które podobają mi się w Polsce i tak samo 5 z Węgier.

Zacznę od Węgier, bo prościej :-). Od razu zaznaczam, że będzie mowa głównie o Budapeszcie.

1. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Jest to fakt niezaprzeczalny, że Węgry mają klimat idealny (ależ mi się zrymowało). Przynajmniej dla mnie. Jest ciepło i sucho. Lata może są upalne, ale te upały nie są tak dokuczliwe, jak duszne polskie lato. Zimy są łagodniejsze. Chociaż moi znajomi opowiadali mi o zimach z 20 stopniowym mrozem. Ja takich nie doświadczyłam. Spędziłam na Węgrzech 4 zimy i żadna nie była mroźniejsza niż -5 stopni. Zeszłej zimy to w ogóle nie było. Zdecydowanie lubię taki klimat. Ciężkie, zimowe buty są zbędne. Futra też nam się nie przydadzą (chyba, że jesteśmy węgierską sąsiadką). Jest ciepło, sucho. Jest super.

2. Służba zdrowia a raczej jej dostępność. Od razu powiem, że jakość służby zdrowia nie powala. Lekarze ponoć partaczą czasem tak samo jak w Polsce (i pewnie gdzie indziej też). Ale jednak można dostać się do specjalisty na kasę chorych. Potrzebowałam pilnie okulisty (jęczmień mi się zrobił) i tego samego dnia mnie przyjął. W Polsce nie do pomyślenia, a na pewno nie w Krakowie. Smok potrzebował chirurga i rehabilitacji w trybie pilnym (pamiętacie sprawę z kręczem?). W 3 dni już wszystko było załatwione i chodziliśmy już na ćwiczenia. Sama potrzebowałam rehabilitacji z powodu kręgosłupa. Ortopeda przyjął mnie tego samego dnia. Rehabilitację miałam za 3 tygodnie i to tylko dlatego, że akurat wypadły święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Jeszcze kilka takich historii mogłabym przytoczyć. Tak więc dostępność służby zdrowia stoi u mnie na drugim miejscu.

3. Komunikacja miejska w Budapeszcie a raczej rozkład jazdy i możliwości szybkiego dojazdu gdziekolwiek. Metro w Budapeszcie to bardzo duże ułatwienie. Wsiadasz i za 15 minut jesteś na drugim końcu miasta. Do tego w Budapeszcie nikt nie patrzy na rozkład jazdy. Co 2-3 minuty zawsze coś jeździ. Fajna sprawa w zimie, bo nie czekach na przystanku przymarzając do chodnika. Ale, co ja piszę? Jakie mrozy w Budapeszcie?

4. Jedzenie a zwłaszcza owoce i warzywa. Już nie raz pisałam o węgierskich artykułach spożywczych. Są świetne, bo zwyczajniej klimat na Węgrzech jest lepszy. Więcej słońca i mniej deszczu oznacza słodsze i smaczniejsze owoce, dobrej jakości warzywa i rewelacyjne wino.

5. Budapeszt jako taki. Uwielbiam Budapeszt jako miejsce za budynki, klimatyczne zakamarki, Dunaj, wzgórza Budy, wyspę Małgorzaty i niezliczoną ilość parków. Jest to świetne miejsce do mieszkania i w moim kraju idealnym zapewne pojawiłby się obraz Budapesztu.

A teraz co zabrałabym z Polski. No właśnie? Chwilowo mam z tym problem, bo zwyczajnie tęsknię za Budapesztem, więc wszystko tutaj wydaje mi się nieidealne. Ale spróbuję!

1. Język. Znacznie przyjemniej się żyje w kraju, którego język rozumiesz w 100 %. Chociaż zdążyłam się już przyzwyczaić do języków obcych wokół mnie, to i tak łatwiej jest wszystko załatwiać w języku polskim.

2. Komunikację miejską w sensie pojazdów. W Krakowie mamy w zasadzie same nowe autobusy i większość tramwai. Wygodnie się takim czymś jedzie niż rzęchem sprzed kilkudziesięciu lat. Po Budapeszcie niestety jeżdżą zardzewiałe i rozpadające się na oczach przechodniów pojazdy (nie wszystkie, ale większość).

3. Sklepy z ubraniami i butami. Po pierwsze ceny ciuchów w Polsce są niższe niż na Węgrzech. Niewiarygodne, że mogą być jeszcze wyższe ceny? Ale niestety tak jest. Do tego sama moda jest chyba trochę inna. Często wydawało mi się, że nawet w sieciówkach nie jest ten sam towar. Te polskie sklepy bardziej mi odpowiadają.

4. Banki. Weszłam dzisiaj do banku, gdzie mam już konto oszczędnościowe. Postanowiłam założyć tam takie normalne, aby było mi wygodniej. I co mi pani zaproponowała (bardzo miłą pani, którą pozdrawiam)? Konto praktycznie bez opłat. Za przelewy nic nie płacę. Za wypłaty z każdego bankomatu w Polsce także 0 zł. Za kartę i uruchomienie konta też nie płacę (albo niewielką kwotę). Na Węgrzech banki są drogie. Co miesiąc zdzierają około 15-20 zł za utrzymanie konta. Dodatkowo za sms z informacją, że wypłata już wpłynęła (nie da się z tej opcji zrezygnować). Do tego prawie każda wypłata jest obarczona prowizją. Zupełnie mi się to nie podoba.

5. Koszty rozmów telefonicznych. Uwierzcie mi, lub nie, ale w Polsce nie mamy drogich rozmów telefonicznych. Na Węgrzech a także w Czeskiej Republice są one znacznie droższe.

Myślicie, że z połączenia tych 10 punktów powstanie kraj idealny? Byłoby na pewno przyjemnie tam mieszkać 🙂

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

6 myśli na temat “Mój kraj idealny – projekt Klubu Polki na Obczyźnie

  • 10 września, 2014 o 12:57 pm
    Permalink

    Co do klimatu, drzewiej ;-)) bywały porządne zimy. Mimo że byłam dzieckiem pamiętam w latach osiemdziesiątych jak w zimie jechaliśmy maluchem na Węgry. Te zaspy na ulicach, pamiętam jak chodziliśmy na baseny do Szechenyi i strasznie mi się podobało jak latałam po śniegu do sauny 🙂 Ba.. mam nawet filmiki ale muszę je przegrać z taśmy na płytkę.
    Pkt 3. Przykro stwierdzić ale to chyba Polska a głównie Warszawa ma problemy komunikacyjne. Budapeszt, Nowy Jork, Paryż, Lizbona itp. itd. zwiedzane bez problemu przy pomocy komunikacji. W Warszawie na myśl o skorzystaniu robi mi się słabo
    Pkt 4. Jedzonko pycha :-)) Mój Tata Węgier przepysznie gotował i nawet nauczył Mamę. Ostatnio z Węgier wieźliśmy 3 kg papryki na leczo :-)) a smak brzoskwiń to jeden z najmocniejszych emocjonalnych smaków mojego dzieciństwa 🙂
    Pkt. 4.PL. Niestety miałam przykrą okazję załatwiania bardzo ważnej sprawy w banku w Budapeszcie. Szkoda słów.. Nie załatwiłam i nie załatwię bez prawnika. (Może znasz ?;-)) Niekompetencja i nieznajomość przepisów międzynarodowych przez prawników banku!! I podejście typu: “nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi” Straszne doświadczenie.

    Odpowiedz
    • 10 września, 2014 o 9:40 pm
      Permalink

      Niestety nie znam żadnego prawnika 🙁 A szkoda, bo sama wielu rzeczy nie rozumiem i nie znam a nikt mi żadnych in formacji nie udzieli. Zwyczajnie urzędnik ma cię totalnie gdzieś. A do banku chodzę do tylko jednego oddziału, gdzie pracują kompetentni ludzie. w innych oddziałach się bardzo zawiodłam.

      Odpowiedz
  • 10 września, 2014 o 2:01 pm
    Permalink

    O wiem co jeszcze chciałam napisać. 🙂 W Budapeszcie , na placu Elżbiety bardzo mi się podobał klimat. Że są bary. Że można sobie siedzieć z piwkiem, drinkiem czy butelką wina na trawie wśród innych relaksujących się ludzi. Policja chodzi, pilnuje porządku ale nikomu nie zwraca uwagi bo nie ma potrzeby. U nas nie można pić na powietrzu. Ponadto wczoraj w wiadomościach pokazali jak jakiś nadgorliwy ormowiec jeździ nad Wisłą i donosi na ludzi którzy się relaksują nad wodą z piwkiem w ręku. Ech..

    Odpowiedz
    • 10 września, 2014 o 9:44 pm
      Permalink

      O! Totalnie zapomniałam o relaksie z piwkiem w parku. Też mi się o bardzo na Węgrzech podoba 😀

      Odpowiedz
  • 10 września, 2014 o 9:43 pm
    Permalink

    Szeged to wspaniałe miasto :-D. Z węgierskiego telefonu bardziej mi się opłaca dzwonić poza krajem, bo jakoś taniej wychodzi.

    Odpowiedz
    • 2 października, 2014 o 3:56 pm
      Permalink

      Nie probowalam tej opcji jeszcze! 🙂 Fakt, to bardzo ladne miasto 🙂 pozdrawiam i zapraszam do krainy papryki! 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *