Mój brzuch nie służy do macania!

Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że mój brzuch stał się osobą publiczną lub zwierzątkiem, które mieszka w mini zoo i cały czas jest macane przez różne dzieciaki. Chociaż te kozy i świnki morskie z tego faktu wydają się być zadowolone. Mój brzuch zadowolony nie jest. Ja nie jestem zadowolona.

Rosnący brzuch

Będąc w ciąży ze Smokiem byłam niejako zaskoczona faktem, że nagle wszyscy chcą mnie macać po rosnącym brzuchu. Mi samej nigdy do głowy nie przyszło, aby podobnie zachowywać się w stosunku do ciężarnych koleżanek. Dlatego ręce bez pytania obmacujące mój brzuch były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Tak ogromnym, że nawet nie wiedziałam, jak się zachować. Uciekać? Zasłaniać się? Krzyczeć? To była trudna sytuacja.

Teraz jestem bogatsza o tamte doświadczenia, ale sytuacja wcale nie jest prostsza, ponieważ ludzie zazwyczaj nawet nie zapytają, czy mogą dotknąć. Od razu ładują łapska na mój brzuch. A że jest on już dość spory i przez to trudno mi się poruszać, ucieczka nie wchodzi w grę. Szybkość mojej reakcji także jest zmniejszona z powodu ostatnio wysokich temperatur. Odwrotnie niż jaszczurka, czuję się nieźle spowolniona. Ciężko coś z tym zrobić.

Pomyślicie pewnie, że z księżyca spadłam, bo ludzie dotykają mnie z przyjaźni. Że jest to znak szczęścia i że w ogóle to jestem tak promienna, że nie da się oprzeć… Może i macie rację, ale jednak nie każdy lubi bliski kontakt z innym człowiekiem.

Być niedotykalskim

Tak, należę do grupy ludzi niedotykalskich. Moja mama śmieje się, że mam to po niej. Na szczęście chociaż jedna osoba na tym świecie mnie rozumie. Bo mam wrażenie, że nawet M uważa to moje niedotykalstwo za wariactwo. Są tylko dwie osoby, które bezkarnie mogą mnie dotykać i nie odczuwam z powodu tego dotyku dyskomfortu: M i Smok. Wszyscy inni mieliby utrzymać dystans.

Nie lubię być dotykana. Nie lubię przebywać w tłumie, w zapełnionym ludźmi środku transportu. Nie lubię, gdy ktoś przez przypadek mnie dotknie. A już najbardziej nie lubię, gdy ktoś dotknie mnie celowo. Niestety widoczna ciąża powoduje tego typu sytuacje. Mały problem, gdy robi to już ktoś znajomy i jeszcze zapyta, czy może. Gorzej, gdy nagle obmacywać mnie zaczyna jakaś obca pani w sklepie. Tak, takie sytuacje też mi się zdarzają. O tyle dobrze, że mężczyźni nie próbują uskuteczniać takich rzeczy. Chyba by to była już przesada. Chociaż dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Każdy dotyk tego typu jest dla mnie nieprzyjemny.

Nie toleruję naruszania mojej prywatności, a dotykanie mojego brzucha uważam za jej naruszenie. Tak już mam i nie zmienię tego z powodu rosnącego brzucha. Dlatego pomyślcie zanim zaczniecie łapać za brzuch jakąś ciężarną kobietę. Być może także nie będzie to dla niej przyjemne. Być może także wolałaby być zostawiona w spokoju i utrzymać odpowiedni dystans od innych osób. Nie każdy czuje tak samo i warto to zawsze wziąć pod uwagę.

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

7 myśli na temat “Mój brzuch nie służy do macania!

  • 4 lipca, 2016 o 11:34 pm
    Permalink

    hmmm kiedy moja siostra była w ciąży dotknęlam jej może dwa razy… bo sama pamiętalam ten popłoch w jaki wpadałam, jak wszyscy wyciągali łapska w kierunku mojego maleństwa… to taki odruch matki, żeby bronić to nienarodzone dziecko!

    Odpowiedz
    • 5 lipca, 2016 o 11:52 am
      Permalink

      Może faktycznie jest w tym coś z odruchu? W ogóle ja się zastanawiam, dlaczego niektórzy mają taką potrzebę czucia ruchów w brzuchu innej kobiety?

      Odpowiedz
  • 5 lipca, 2016 o 12:01 am
    Permalink

    Dotykanie brzucha utarło się i wydaje się być w naszym społeczeństwie czymś normalnym. Nie pamiętam czy to ma być na szczęście dla mamy, maleństwa czy dotykacza 😉
    Ale ja się z Tobą zgadzam, uważam, że nie powinno się pchać łap na ciążowy brzuszek a co najwyżej zapytać, czy przyszłej mamie to odpowiada.
    Z racji ograniczeń ruchowych głośno protestuj, wypada Ci 🙂

    Odpowiedz
    • 5 lipca, 2016 o 11:51 am
      Permalink

      Właśnie teraz zaczęłam się zastanawiać dla kogo miałoby być to szczęście od macania brzucha ;-).

      Odpowiedz
  • 5 lipca, 2016 o 11:53 am
    Permalink

    100% racji. To absurdalne, że kiedy nie jesteśmy w ciąży nikt nas nie maca (ani po brzuchu, ani gdzie indziej), a kiedy jesteśmy w ciąży wszyscy nagle przekraczają tą granicę, pomimo że – w teorii – kobiecie w ciąży należy się więcej troski, dystansu, chuchania, dmuchania itd.
    W pierwszej i drugiej ciąży byłam kilka razy dotykana po brzuchu. Wprawdzie te osoby grzecznie pytały czy mogą, ale chyba tylko dla pozoru, bo jakoś nie czekały na odpowiedź 😉 No cóż…

    Odpowiedz
    • 6 lipca, 2016 o 9:21 pm
      Permalink

      Takie podejście też spotkałam. Dla niepoznaki pytają, czy mogą a ręce i tak już są na brzuchu 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *