Kaszki, część II

Dwa miesiące temu pisałam już o problemie kaszkowym. Wracam do tematu, ponieważ odkryłam złoże rewelacyjnych kaszek! Dziecko rośnie i kleik ryżowy bobovity (tak, sprowadziliśmy sobie!) przestał już wystarczać. Ośmiomiesięczny chłopczyk przecież nie może być tylko na ryżu! W związku z czym od dłuższego czasu łaziłam po różnych małych i większych sklepach w poszukiwaniu tej jedynej, wymarzonej, wyśnionej kaszki! A wymagania to ja mam, że ho, ho!
Po pierwsze:   musi być bez dodanego mleka!
Po drugie:    najlepiej zero cukru !
Po trzecie:    aby jak najbardziej naturalnie!
Po czwarte:    pełne ziarna różnych zbóż!
I po piąte:    aby smakowała!
I znowu z pomocą przyszedł mi DM! Zakupiłam dwie kaszki: Milumil gabonapép i Alnatura Baby-Müsli. Milumil to polski bebilon. Alnatura jest firmą typową dla DM (swoją drogą ubolewam nad faktem, że tych drogerii nie ma jeszcze w Polsce). Obydwie bez mleka, bez cukru, bez zbędnych udziwniaczy. Mają różne ziarna a Alnatura jest robiona ponoć z bio składników i do tego ma owoce! A co najważniejsze Smok i jedną i druga pożerał niczym prawdziwy smok. A ja oddycham z ulgą, bo na jakis czas problem śniadań i kolacji jest załatwiony :-).Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

2 myśli na temat “Kaszki, część II

  • Kwiecień 14, 2015 o 9:26 am
    Permalink

    W końcu zamówione kaszki do mnie dotarły :O czekałam chyba 3 tyg… masakra.
    I powiem tak, zbożowa paskudna – przynajmniej dla mnie. Junior też średnio chciał jeść. Nie wiem, może z mlekiem byłaby lepsza? Jak sądzisz.
    Mam jeszcze musli, orkiszową i ryżową ale boję się otwierać 😉

    Odpowiedz
    • Kwiecień 14, 2015 o 2:44 pm
      Permalink

      Z dziećmi niestety jest tak, że jednemu coś smakuje, a innemu nie. Mój synek się tymi kaszkami zajadał (akurat wtedy robiłam z mm). Dopiero po pewnym czasie całkowicie zrezygnował z kaszek. Jeszcze czasami dodawałam mu owocków.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *