Jak wybrać wózek

I wróciliśmy na południe. Tym razem do nowego już mieszkania. Przede mną dużo sprzątania, prania itd. A Smok jakby wiedział, że mama potrzebuje dużo czasu, śpi więcej niż zazwyczaj. 

A dzisiaj małe co nieco o wózkach.

Sprawa jest oczywiście o pierwszym wózku, z parasolkami jeszcze nie miałam do czynienia. Wybrałam wózek Espiro Modena. Nie jest doskonały, ale z pewnością drugi raz bym go wybrała. Chociaż miałam duże problemy z zakupem do niego adapterów do fotelika samochodowego i w związku z tym całkowicie z nich zrezygnowałam.

Na co zwrócić należy uwagę:

Kółka: Pierwsza i chyba najważniejsza rzecz bo od nich zależy, jak wózek będzie się nam prowadziło i czy w ogóle gdziekolwiek dojedziemy. Kółka powinny być przystosowane do miejsca zamieszkania. Ja wybrałam duże, dmuchane i nieskrętne. Sama uważam, że na naszych polskich, węgierskich a nawet czeskich chodnikach kółka skrętne nie są zbytnio przydatne a wręcz utrudniają życie. A może to tylko ja nie umiem takiego wózka prowadzić? Niestety duże kółka to dodatkowy ciężar.

Stelaż: Powinien być wytrzymały. Mój niestety ma trochę za dużo elementów plastikowych, ale jak na razie trzyma się świetnie. Powinno się go łatwo składać (jeśli mamy małe mieszkanie, lub często jeździmy samochodem). Od stelaża zależy też wielkość koszyka. Dobrze jest mieć też wózek z funkcją bujania. No i uchwyt powinien być dostosowany do naszego wzrostu.

Gondola: Musi być wygodna i wystarczająco duża dla dziecka. Moje już ledwo w gondolę wchodzi a tu jeszcze nie skończył pięciu miesięcy. Nie mam najmniejszych szans zimą zapakować Smoka w śpiwór i gondolę.

Spacerówka: Na pewno powinna mieć rozkładane na płasko siedzisko, dobre pasy i dobre podparcie pod nogi.

I coś co dla nas kobiet jest jedną z najważniejszych kryteriów: wygląd. Tu już się nie wcinam zupełnie bo o gustach się podobno nie dyskutuje.

A jak wygląda sprawa wózkowa w Budapeszcie? Na ulicach królują wózki Espiro (głównie Vector w różnych odmianach) i Pierre Cardin. Do tego często w sezonie letnim ludzie nie kupują gondoli tylko od razu spacerówkę. Rozkładają siedzisko na płasko i tam układają maluchy, które jeszcze nie siedzą. Też wiele używa na spacery fotelików samochodowych umocowanych do stelaży wózków (dlaczego to zły pomysł, pisałam już wcześniej TUTAJ). Najczęstsze foteliki to oczywiście Maxi Cosi (ale te chyba i w Polsce są bardzo popularne). Niestety wózki są tutaj droższe niż w Polsce. Mi się bardziej opłaciło kupić wózek w Polsce i przesłać go kurierem niż kupować ten sam model w Budapeszcie.

Zdjęcie pochodzi ze strony espiro.

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *