Jak ciężko jest mieć dziecko

Z reguły nie piszę o tych trudniejszych stronach macierzyństwa. Jeżeli już piszę, to tylko żartobliwie, bo bardzo lubię być mamą małego człowieka. Podoba mi się ta rola, chociaż nie zawsze jest tak różowo. Akurat w moi  życiu nie dzieje się teraz najlepiej i do tego jest listopad. Trudny czas. Ale bywały trudniejsze momenty.

Sprowadzenie na świat małego człowieka

Nastolatki zachodzą w ciążę praktycznie od jednego spojrzenia. Wszyscy w koło są w ciąży i rodzą zdrowe dzieci. Ale nie zawsze jest tak łatwo i z wiekiem niewiele ma to wspólnego. Jedni mają problemy z samym zajściem. Starają się miesiącami a nawet latami i nic. Nikt nie jest w stanie zrozumieć tego bólu, jeżeli sam tego nie przeżył. Inni zachodzą w ciążę bez problemu, ale nie mogą jej utrzymać. Jedno, drugie poronienie. a potem zdarza się cud i rodzi się kolejne dziecko całe i zdrowe. Po pewnym czasie zaczynają myśleć o kolejnym i znowu paraliżuje ich strach, bo nie chcą stracić kolejnego dziecka. I mimo wszelkich starań ciąży nie udaje się utrzymać. Ile można próbować? Czy ktoś zna odpowiednią liczbę?

Poród nie jest najtrudniejszą rzeczą.

Wolę rodzić, niż tracić.

Mały człowiek na świecie

Nawet, gdy mały człowiek jest już na świecie, to nigdy nie będzie w stu procentach bezpieczny. Są przecież choroby. Są wypadki i zwykłe pomyłki lekarskie. Co chwilę się słyszy w wiadomościach, że dziecko umarło. Nie dało się go uratować, bo bakterie, bo silny uraz, bo lekarz podał nie to lekarstwo, co trzeba.

A ty robisz swoje. Karmisz, przytulasz, bawisz się i wychowujesz. I tylko czasem serce ci staje ze strachu, czy ta gorączka to zwykłe przeziębienie, czy coś poważniejszego. Truchlejesz widząc szklankę z gorącą herbatą na skraju stołu. Nie możesz spać, nasłuchując, czy twój maluszek nadal oddycha. Zapinasz pasy od dziecięcego fotelika na swoim dziecku, a potem dokładnie sprawdzasz, czy na pewno są dobrze ułożone. Starasz się odpędzić całe zło tego świata, od tego ukochanego małego człowieka. Mimo to wypadki też się zdarzają. Możesz troszczyć się najlepiej jak tylko można a i tak możesz mieć zwyczajnego pecha. I nagle dziecko zachoruje lub ulegnie wypadkowi. Nie da się ochronić przed wszystkim.

Mały człowiek rośnie

Dziecko jest coraz większe. Jest coraz bardziej mądre. Teraz już tylko przypominasz. O wszystkim. O zapięciu pasów w samochodzie. O nie rozmawianiu z obcymi na ulicy. O uważaniu na przejściu dla pieszych. Co z tego, że pieszy ma pierwszeństwo, jak rozpędzony samochód zabije go na miejscu. Ciągle przed oczami staje ci tysiące zagrożeń. Gdy córka lub syn nie wraca o wyznaczonej porze i nie odbiera telefonu, wydaje ci się, że stało się coś najgorszego. Martwisz się o swoje dziecko, nawet gdy zaczyna być już dorosłe. I nawet gdy ma kilkanaście lat i zachoruje, ty nie śpisz. Czuwasz, sprawdzając, czy to tylko przeziębienie, czy coś znacznie gorszego.

Starasz się nie być natrętna, żeby dziecko się nie buntowało.

Teraz już wiem. Teraz rozumiem. Rozumiem strach moich rodziców, gdy chorowałam. Rozumiem, a przecież jeszcze nie tak dawno nie rozumiałam w ogóle.

I mój Smok też kiedyś zrozumie. Mam nadzieję, że będzie miał szansę.

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij 🙂

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

 

KZ

 

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

3 myśli na temat “Jak ciężko jest mieć dziecko

  • Listopad 13, 2015 o 2:54 pm
    Permalink

    Przykro mi, że przeżywasz teraz trudniejsze chwile. Ja też mam gorszy okres, ale musimy się jakoś trzymać dla naszych dzieciaczków. Głowa do góry – będzie lepiej. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • Listopad 25, 2015 o 5:57 am
    Permalink

    Pięknie napisane. By trochę rozweselić i rozpędzić ciężkie i ciemne chmury taka historia: moja córka kiedyś zachorowała. Jakiś wirus czy coś takiego. Temperatura na granicy 39 stopni co dla niej było dużo, bo nigdy nie miała skłonności do wysokich temperatur. Przypadkowym świadkiem mojej z mężem rozmowy na temat jej choroby był lekarz pediatra, który postanowił służyć pomocą: przepraszam, spytał troszeczkę rozhisteryzowanych rodziców, trzeba podać lek przeciwgorączkowy, ile dziecko ma lat (bo dawka musi być przecież dopasowana do wieku!)? -dwadzieścia trzy odpowiedzieli zgodnym chórem rodzice. Trzeba było widzieć jego minę. No więc tylko to chciałam powiedzieć: jeśli już masz to swoje wielkie szczęście to jest to na całe życie. Ono rośnie, dorasta, a potem nawet troszeczkę się starzeje i dalej będzie twoim dzieckiem o którego będziesz się martwić jak zachoruje. Bo rodzicielstwo jest na całe życie. Nawet jak będzie miał 50 lat będzie twoim puszkiem-okruszkiem, choć nie raz ci powie: mamo pozwól żyć, jestem przecież dorosły.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *