In vitro po polsku

Staram się nie zagłębiać za bardzo w politykę. Zwłaszcza tę jej sferę, która mnie nie dotyczy i dotyczyć nie będzie. A powiedzmy sobie szczerze, że do in vitro nie podejdę nigdy. Mam swoje powody, o których napiszę na końcu. Ale ostatnio sporo czytam o ustawie w sprawie in vitro w Polsce i trochę czuję się zniesmaczona. Jasne, że temat trzeba było dogłębnie zanalizować i w jakiś sposób prawnie uregulować niektóre kwestie, ale chyba wymknęło się wszystko posłom spod kontroli.

Samotne matki

W pierwszym rzędzie bardzo mi się nie spodobał przepis, że samotne potencjalne matki nie mogą skorzystać z in vitro. W tym wypadku prawo działa też częściowo wstecz, ponieważ nawet jeżeli wcześniej pobrało się już jajeczka i czekają tylko na odpowiedni moment, in vitro nie będzie mogło być przeprowadzone, jeżeli kobieta nie będzie miała stałego partnera. W związku z tym posłowie powinni iść dalej i w ogóle zakazać samotnego macierzyństwa. Wszystkim niezamężnym kobietom powinno się odbierać dzieci, bo przecież są nieodpowiedzialne, niezdolne do wychowywania dzieci i w ogóle margines społeczny.

Prawda jest taka, że znam kilka mam samotnie wychowujących swoje dzieci i są świetnymi matkami. Dlaczego te, które naturalnie nie mogą zajść w ciążę miałyby być gorsze?

Refundacja

Generalnie nie zgadzam się z refundowaniem metody in vitro. Dlaczego? Bo według mnie refundacja zdziałałaby o wiele więcej, gdyby była u podstaw, a nie na szczycie góry lodowej, jaką jest niepłodność. Może by tak ułatwić dostęp do bezpłatnych ginekologów (bo umówmy się, że kilkumiesięczne terminy to śmiech na sali)? Może najpierw refundować leki na podtrzymanie ciąży? Boże by tak podstawowe badania były także bezpłatne (bo podstawowymi badaniami nie jest tylko morfologia krwi i mocz).

No ale in vitro jest bardziej chwytliwe.

Wiek potencjalnej matki

Jest on określany na razie tylko w kwestii refundacji, ale po ostatnich newsach śmiem twierdzić, że i to szybko zostanie zmienione. Uważam, że lepiej jest być młodą mamą. Gdy byłam dzieckiem trochę mi było głupio, że moja mama jest taka “stara”, a urodziła mnie mając zaledwie 31 lat. Jak na dzisiejsze standardy była bardzo młoda. Jednak nie my tu jesteśmy od tego, żeby decydować w jakim wieku ludzie mają mieć dzieci. To indywidualna sprawa. A każdy powinien kierować się zdrowym rozsądkiem. Bo kto ma prawo decydować o tym, że 50 letnia kobieta nie może mieć dziecka a już 49 latka może?

Szara strefa

Wszelkie zakazy związane z in vitro niejako przypominać mogą zakazy związane chociażby z aborcją. Zakaz powoduje rozwój szarej strefy. Zakażemy lesbijką podchodzić do in vitro, znajdą sposób, aby zakaz obejść (bo podejrzewam, że nawet najbardziej zagorzała przeciwniczka mężczyzn bardzo chcąc mieć dziecko raz przymknie oczy). To samo się tyczy zakazu odnośnie kobiet samotnych. Będą zawierane fikcyjne małżeństwa i tyle w tym temacie. Oczywiście skala będzie niewielka, bo pewnie nie jest wiele samotnych kobiet, które chcą mieć dzieci. Zakaz aborcji tak samo powoduje nielegalnie przeprowadzane aborcje (nawet z narażeniem życia i zdrowia kobiety) oraz wyjazdy za granicę, gdzie już taki przepis nie obowiązuje. Wszyscy wiemy także jak się skończyła prohibicja wprowadzona w Stanach kilka dekad temu.

Przeciwna in vitro

Trudno jest gdybać, gdy nigdy się nie było w podobnej sytuacji. Nie miałam problemów z zajściem w ciążę, więc w naszym związku nie było nawet miejsca na rozważanie o in vitro. Raz jeden po drugim poronieniu doszło do mnie, że możliwe, że nie dane jest nam mieć biologicznego dziecka. Wtedy naturalnym wydawała mi się możliwość adopcji. Życie u nas potoczyło się inaczej i teraz mamy Smoka. Jednak w przypadku problemów z naturalnym poczęciem dziecka chyba wolałabym zaadoptować niż płacić ogromne pieniądze za leczenie, które może nie przynieść rezultatów. Przy okazji dla mnie stymulacja hormonalna byłaby pewnie horrorem. Ale rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie na ten temat i nie mnie go oceniać.

Tedi

Jeżeli spodobał Ci się ten tekst lub masz ochotę coś do niego dodać, nie zapomnij skomentować 🙂

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.