Espiro Modena – wersja spacerowa i Espiro Metro

Jakiś czas temu napisałam posta na temat wyboru wózka. My na samym początku wybraliśmy Espiro Modena. Odpowiadał nam w nim rozmiar, design i parę innych rzeczy, o których wspomniałam już we wcześniejszym artykule. Teraz przesiedliśmy się na Espiro Metro.

Ale po kolei. Najpierw będzie o wersji spacerowej Espiro Modena. Na prawdę lubię ten wózek. Kolor śliczny (pasuje mi do okien!), wygląd taki jaki mnie się podoba (o gustach się ponoć nie dyskutuje), nieskrętne koła, pojemny kosz, wygodny w prowadzeniu. Dziecku jest w nim wygodnie, bo siedzisko jest obszerne (rozkłada się całkiem na leżąco). Do tego daszek można ustawić tak, aby zasłonił całą twarz dziecka (przydatne przy zimowym słońcu i przy zacinającym deszczu). Amortyzacja także jest rewelacyjna. I do tego ten wózek wjedzie wszędzie. Żadna dziura mu nie straszna. Ale niestety schodów nie pokona (może Espiro wymyśli kiedyś wózek latający?). I to jest jedyny jego minus (przynajmniej dla mnie). W Budapeszcie jest tragedia w związku ze schodami, które są wszędzie. Autobusy i tramwaje też jeżdżą często stare (ze schodami). Nawet u mnie w kamienicy pomimo windy, muszę pokonać kilka stopni, aby się wydostać na ulicę. Niestety Espiro Modena nie nadaje się do noszenia. Jest ciężki (14 kg) i trudno go uchwycić w pojedynkę. To był właśnie powód, dla którego zdecydowałam się na zakup lekkiej parasolki.
Espiro Metro wpadł mi od razu w oko. Taka mała miłość od pierwszego spojrzenia. Szukałam dobrej parasolki (lub spacerówki) już jakiś czas i nie umiałam się zdecydować. Najważniejszymi kryteriami były: waga, regulowane rączki (M jest dość wysoki), pojemny kosz (na tyle, na ile pozwalają na to parasolki), pojedyncze kółka przednie, cena i oczywiście wygląd (trzeba być w końcu estetą!). Zastanawiałam się też nad droższymi parasolkami, ale jednak odpuściłam. Metro akurat zmieścił się i cenowo, i miał wszystko to czego mi było trzeba. Dodatkowo ja często pozostaję wierna jednej firmie. Jak aparat fotograficzny to Nikon. Jak telefon to Nokia (ubolewam bardzo nad jej końcem). Więc przy zakupie spacerówki postanowiłam zostać przy Espiro.
Pierwsze moje wrażenie jest bardzo pozytywne. Lekko się prowadzi. Bez problemu latam z wózkiem po schodach (ze Smokiem w środku oczywiście). Mieszczę się spokojnie w mojej mikro windzie (z Modeną stawałam niemalże na głowie) i już nie muszę otwierać obydwu skrzydeł drzwi (okropne wąskie, stare drzwi). Po prostu miodzio!
Martwiły mnie tylko opinie, że ten wózek ma bardzo płytki daszek. Powiem szczerze, że przyglądałam się innym parasolkom i nie zauważyłam różnicy. Ale gdy wózek już kupiłam, znalazłam przy daszku suwak, który znacznie powiększa ów daszek!
Martwię się także o ewentualny serwis. Co prawda z Modeną nie miałam żadnych problemów, ale czytałam, że ponoć Espiro nie ma najlepszego serwisu. Mam nadzieję, że jednak nie będziemy potrzebować napraw.
Myślę, że w przyszłości także napiszę jak się nasz nowy nabytek sprawuje.
Espiro Modena jest bardzo fajnym wózkiem początkowym zwłaszcza dla ludzi mieszkających w terenie. Rewelacyjnie sprawdza się na kocich łbach, żwirze, nierównym trawniki (próbowałam osobiście!) itp. Espiro Metro jest po prostu dobrą, lekką parasolką, idealną do miasta dla troszkę starszych już maluchów.
PS Żeby nie było, firma Espiro nic mi nie płaci za reklamę. Jest to moja subiektywna opinia o tych dwóch wózkach :-).

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

Jedna myśl na temat “Espiro Modena – wersja spacerowa i Espiro Metro

  • Maj 6, 2014 o 10:11 pm
    Permalink

    Z wyborem wózka zawsze jest problem. Myśmy dla bliźniaków jak zaczęli szukać to włos się jeżył na głowie z powodu cen. Skończyło się na tym, że kupiliśmy dwa wózki dla bliźniaków z allegro – sprowadzone z wystawek w Niemczech. Jeden stał w domu na balkownie (wietrzenia) drugi był zaparkowany przy pportierni – niestety winda była za wąska aby taki duży bliźniaczy wózek dało się przewozić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *