Dzieci bywają okrutne

Często czekamy na narodziny naszych potomków z utęsknieniem. Chcieliśmy aby pojawili się w naszym życiu. Dziewięć miesięcy mówiliśmy do rosnącego brzucha. W pewnym momencie nierzadko zaczynamy wręcz błagać jeszcze nienarodzonych aby byli łaskawi z tego brzucha wreszcie wyjść.

Pojawia się to na świecie i jest urocze. Wreszcie możemy mieć chociażby nikłą nadzieję, że potomka można przekazać mężowi/babci/komukolwiek i samemu udać się na zasłużony odpoczynek. Z brzuchem tak się zrobić nie dało i chociaż nie płakał i nie domagał się ssania piersi, to nie pozwalał spać/siedzieć/stać/chodzić i generalnie pod koniec ciąży niewiele już da się zrobić. Za to, gdy maluszek przyszedł już na świat, jesteśmy szczęśliwi, bo chwile naszej udręki się właśnie ukończyły/zaczęły.

Ale bobas nam rośnie dość szybko, jak w piosence Fasolek “(…) a niemowlę wciąż rosło, więc cieszyła się mama (…)”. Oj cieszyła się, cieszyła nie długo, albowiem szybko zauważyła, że niemowlę nie jest już niemowlęciem, ale całkiem pokaźnym dziecięciem, które posiada własne zdanie/rozum/receptę na wszystko.

W ten sposób dziecko zaczęło mamie wytykać, że w sukience wygląda brzydko i ma ją natychmiast ściągnąć, bo inaczej się rozpłacze. Nie ma znaczenia, jaka to jest sukienka. Każda jest zła i w każdej mama wygląda paskudnie. A te rozkloszowane to już w ogóle przegięcie. Z resztą jak można taki wielki tyłek pakować w rozkloszowaną spódnicę?

Przy okazji dziecko nie omieszka mamie przypomnieć, że jest gruba. Nie wiadomo skąd młodzież nauczyła się takich słów (ma przecież ledwo dwa lata), ale na każde pytanie “jaka jest mama” odpowiada nieustannie “gluba”. Nic dodać, nic ująć.

Dziecko potrafi także jasno dać do zrozumienia, że nie życzy sobie naruszania jego strefy komfortu, jeżeli ono nie ma na to ochoty. W praktyce zostaję spoliczkowana/potraktowana łokciem/skopana, gdy w przypływie czułości próbuję delikwenta przytulić. Z moim dzieckiem jest jak z koniem. Nigdy nie podchodź od tyłu.

Nie tylko ja stałam się ofiarą prześladowań małego cwaniaczka. Od kilku tygodni (mniej więcej od kiedy poszłam do pracy) tata stał się najbardziej znienawidzonym obiektem w domu. Tata nie może czytać, podać jedzenia, umyć, wyjąć z wanny, ubrać, posadzić na nocnik, wytrzeć pupy itd. Generalnie, gdy mama jest w domu, tata jest be i fuj. M się żali, próbuje negocjować i stosuje różne sztuczki, ale młodzież nie tak łatwo daje się przechytrzyć. Pozostaje więc schować swoją dumę do kieszeni i poczekać na lepsze czasy.

Nasze dziecko. Takie słodkie, uśmiechnięte i mądre. Takie okrutne i bezwzględne.

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

5 myśli na temat “Dzieci bywają okrutne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *