Drobny prezent nie musi być niezdrowy!

Zbliżają się Mikołajki. Zbliżają się Święta, a co za tym idzie, pewnie wszyscy będziemy przejedzeni. U większości pojawi się za dużo potraw i przede wszystkim za dużo słodyczy. Ale przecież ten drugi problem nie dotyczy tylko grudnia. 

Jeszcze rok temu byłam szczęśliwym człowiekiem. Raczej szczęśliwą mamą. Smok miał nadal alergię na mleko i przez to nie mógł jeść większości słodyczy ze sklepu. Jego dieta była zdecydowanie zdrowsza. Ja spałam spokojnie, bo moje dziecko nie zjada tony paskudztw. Wszyscy w koło wiedzieli o alergii i dlatego raczej nikt nie przynosił do nas słodyczy, lub konsultował to ze mną. Świetna sytuacja.

Jednak Młody miał iść od września do przedszkola, gdzie wiadomo o dietę bezmleczną trudno. Na wiosnę postanowiłam sprawdzić, czy alergia nadal się utrzymuje. Szczęście, czy nieszczęście alergia przeszła. Młody mógł zacząć przyjmować produkty mleczne. I wtedy się zaczęło.

Kiedyś wytłumaczenie mu, że czegoś nie może zjeść (batona itd), bo ma mleko, nie było problemem. Młody rozumiał i akceptował. Nie narzekał. Teraz już tak prosto nie jest. Do tego coraz częściej chodzimy na imprezy dla dzieci, z których nic wartościowego raczej się nie przynosi. Czasami łapię się za głowę, gdy czytam skład tych drobnych “prezentów”. O tyle dobrze, że rodzina nadal trwa w “bezsłodyczowym” stanie i Młodemu rzadko coś takiego dają (wyjątkiem jest moja babcia, ale ona pod każdym względem jest wyjątkiem 😉 ).

A przecież nie trzeba dzieciom pchać wszędzie słodyczy, a już na pewno nie trzeba im dawać tych najbardziej niezdrowych. Każda dziecięca impreza jest już wystarczająco radosnym wydarzeniem dla dziecka i nie trzeba mu wtedy serwować dodatkowej porcji cukru, konserwantów, barwników i nie wiadomo jeszcze czego.

Co mogłoby się znaleźć w paczuszce? 

  • Owoce to zawsze dobry pomysł. Zimą sięgajmy po jabłka, banany, pomarańcze i mandarynki. Latem mamy większy wybór. Mój Smok tak uwielbia truskawki i maliny, że pewnie ucieszyłby się z takiego prezentu nawet na urodziny.
  • Można także podarować owoce suszone. Tak, mają one cukier, ale przynajmniej dodatkowo mają mnóstwo witamin. Suszona żurawina, śliwki, morele. To są fantastyczne przekąski a pewnie większość dzieci zjadłaby je ze smakiem. Tylko zawsze zwracajmy uwagę na skład. Nawet w suszonych owocach może czaić się niezbyt korzystny konserwant.
  • Kolejną zdrową i smaczną przekąską są orzechy. Te można nawet kupić pięknie zapakowane, lub można też je samemu fantazyjnie zapakować. Orzechy to świetne źródło witamin z grupy B, witaminy E, nienasyconych kwasów tłuszczowych, magnezu (zwłaszcza migdały) i wielu innych. Moje dziecko osobiści uwielbia orzechy.
  • Słodycze dobrej jakości. Uważam, że kakao to świetna rzecz. Jest smaczne i zawiera dużo magnezu. Dlatego zawsze mam w domu tabliczkę dobrej gorzkiej czekolady i gdy ze Smokiem mamy ochotę na coś słodkiego, zjadamy kostkę lub dwie. Ale to musi być faktycznie czekolada dobrej jakości. Żadnego mleka w proszku, żadnej lecytyny sojowej, barwników, dziwnych substancji itd. Dopuszczam występowanie kaka, tłuszczu kakaowego, lecytyny słonecznikowej i mleka. Takie właśnie są czekolady na przykład z Alnatura (linia produktów spożywczych dla DM), Tesco Finest czy dostępne w Lidlu czekolady J.D.Gross.
  • Słodycze domowej roboty. Niestety w sklepie próżno szukać na przykład czekoladek z dobrym składem. Dlatego ja kupuję dobrą czekoladę gorzką i robię czekoladki w domu. Robota jest banalnie prosta, bo zwyczajnie rozpuszczam czekoladę i wlewam ją do foremek. Potem wstawiam do lodówki. Tak na prawdę jest to 10 minut roboty łącznie z umyciem i wysuszeniem foremek. To samo się tyczy lizaków. Można w domu je zrobić w postaci np cake popsów. Ciasta, ciasteczka? Nic trudnego a można faktycznie w krótkim czasie wyczarować cuda, które będą znacznie zdrowsze od sklepowych słodyczy pełnych zupełnie niepotrzebnych substancji (zapraszam do zakładki Tedi piecze)
  • Zamiast czegoś do zjedzenia można też kupić jakiś drobny prezent. Z czego się dziecko ucieszy? Z naklejek, notesika, kart do gry z ulubionym bajkowym bohaterem, kredek do rysowania, pisaków, farbek i wielu jeszcze innych rzeczy, które można kupić za cenę dwóch jajek niespodzianek. Warto czasami w sklepie nie szukać od razu działu ze słodyczami. Są także dzieci, które coś zbierają. Moje jeszcze tego nie robi. A raczej zbiera, ale dość nietypowe rzeczy (np. żuki…). Gdy ja byłam dzieckiem zbierało się notesiki z kolorowymi karteczkami i ja jeszcze miałam kolekcję figurek piesków. Takie pieski kosztowały grosze i na pewno bym się wtedy ucieszyła, gdyby ktoś mi takiego przyniósł zamiast czekolady. Warto podpytać rodziców, czy dziecko ma takie hobby.

Wpis ten kieruję do wszystkich: rodziców, dziadków, cioć i wujków, ale także do organizatorów dziecięcych imprez. Myślę, że bez problemu w tej samej cenie można by było kupić dzieciom siatkę zdrowszych rzeczy, czy drobnych upominków niż siatkę niezdrowych słodyczy. Zwłaszcza, że te wcale do najtańszych nie należą. Pomyślcie, zanim sięgniecie w sklepie po kolejną popularną czekoladę, batona czy paczkę żelek.

Wpis został napisany w ramach akcji Całkiem nieSŁODKI PREZENT zorganizowanej przez Zuzannę z bloga Szpinak robi bleee. Gorąco zachęcam Was do przyglądnięcia się akcji oraz do przyłączenia się do niej ;-).

plakat-calkiem-nieslodki-prezent-poziom

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

20 myśli na temat “Drobny prezent nie musi być niezdrowy!

  • Listopad 22, 2016 o 10:24 pm
    Permalink

    U nas największy problem stanowią dziadkowie – zwłaszcza ci z mojej strony. Bardzo trudno im wytłumaczyć, że cukier jest tak naprawdę WE WSZYSTKIM – i że nie trzeba go jeszcze dodatkowo dziecku dostarczać w nie wiadomo jakich ilościach. Ale pracujemy nad tym – jak nie prośbą, to groźbą 🙂

    Odpowiedz
    • Listopad 23, 2016 o 8:40 am
      Permalink

      Ja się bardzo cieszę, że dziadkowie i z jednej i z drugiej strony są tak rozsądni. Mimo to i tak mam wrażenie, że Młody je za dużo słodyczy…

      Odpowiedz
  • Listopad 23, 2016 o 8:42 am
    Permalink

    Bardzo ciekawy pomysł na prezent! 😉 Im mniej słodyczy tym lepiej! 😉

    Odpowiedz
  • Listopad 23, 2016 o 9:56 am
    Permalink

    Super. Ja ograniczam dzieciom slodkie, a jesli kupuje to czekolade z 70% lub wiecej kakao. Najgorzej gdy lecimy do Polski I rodzina znosi slodycze , zelki, lizaki I inne cukrowe rzeczy, a ja potem staram sie je chowac po szafach. Ja preferuje sama cos zrobic, ewentualnie kupic cos z ekologicznego sklepu.

    Odpowiedz
    • Listopad 24, 2016 o 10:39 am
      Permalink

      Jeszcze czekolada ma przynajmniej w sobie coś dobrego, ale co mają niby żelki i lizaki?

      Odpowiedz
  • Listopad 23, 2016 o 12:54 pm
    Permalink

    Już pisałam tu i tam, że też się włączam. W naszej rodzinie był przypadek dziecka które coca-colę piło już z butelki ze smokiem. Przed 6 urodzinami dziewczynka zamiast mleczaków miała całe górne dziąsło czarnych pozostałości po zębach, wyglądając przy tym jak bezzębna i zaniedbana babcia. Słodycze słodycze słodycze, słodka herbata. Od nas dziewczynka i jej młodsza siostra dostają zawsze kosze pełne owoców zwykle takich, których nie kupuje się na co dzień. Zawsze są zachwycone, zjadają wszystko, a nasze dzieci od tamtej rodziny niezmiennie i mimo moich protestów dostają wory dosłownie wory słodyczy. Jak prosze podczas wizyty by schować ze stołu kupione ciastka to słysze że jestem nienormalna, moje dzieci są pozbawione przyjemności w życiu i ułomne (no moze nie tymi słowami) bo nie umieją otworzyć i obsłużyć lizaka.

    Odpowiedz
    • Listopad 24, 2016 o 10:39 am
      Permalink

      Moje też nie potrafi, bo mu generalnie nie pozwalam jeść lizaków ;-). Wg mnie są niebezpieczne. Dla mnie cola jest jak kawa i alkohol – tylko dla dorosłych i nasz 3,5 latek to rozumie.

      Odpowiedz
      • Grudzień 19, 2016 o 10:19 pm
        Permalink

        Bylismy w Polsce, Filip (lat 6) zapoznał nowego kolegę , zaczynaja dyskutować i nie wiem skąd się to wzięło , ale chłopiec mówi mu, ze alkohol jest zły … Filip chce się pochwalić i mówi ” A ja wiem jak jest alkohol po angielsku “? Chlipiec pyta ” jak ? ” odpowiedz mojego syna … ” coca-cola ;)))) co do słodyczy na imprezach nie jestem jakąś ekstremistką… moje dzieci nie pochłaniają ich na codzień , wiec przy wyjątkowych sytuacjach im pozwalam, głównie Filipowi, Zuza jeszcze jest mała …ale obdarowywanie sześciolatków suszonymi owocami raczej nie wywoła radości 😉 zdecydowanie jednak stawiam na jakość, nie ilość … już się wzdrygam na myśl o czekoladopodobnych mikolajach ;(((

        Odpowiedz
  • Listopad 24, 2016 o 9:49 am
    Permalink

    Też wspieram akcję Zuzi, też wkrótce napiszę na ten temat artykuł. A ten temat też rodzinnie jest mi bardzo bliski. Świetne pomysły proponujesz. Ja często mniejszym dzieciom daję w prezencie po prostu bańki – nie wiedziałam jeszcze takiego, które nie byłoby szczęśliwe. Do tego ile zabawy od razu. Ile ćwiczenia organu mowy w tej zabawie 😉

    Odpowiedz
  • Grudzień 5, 2016 o 12:25 pm
    Permalink

    Rzadko daje dziecku słodycze, a już z pewnością nie pozwalam ich przynosić do domu. Zwykle sama piekę, a Maja razem ze mną. Batony tylko te owocowe z rossmanna – innych nie kupuję. Soki tylko naturalne. A jak ciasteczka to ze sklepu ekologicznego, gdzie skład mi się podoba 🙂 A na prezenty sama ostatnio zrobiłam posta – do 25 zł można kupić masę rzeczy naklejki, tatuaże, ciastolinę, spineczki, gumeczki, błyszczyk do ust. Najgorzej właśnie jak już się chodzi do przedszkola, ludzie niestety nie zwracają uwagi, co dzieciom dają do jedzenia 🙁

    Odpowiedz
  • Grudzień 5, 2016 o 5:56 pm
    Permalink

    U nas też jak najmniej pustych kalorii.

    Odpowiedz
  • Grudzień 6, 2016 o 12:54 pm
    Permalink

    Bardzo dobry pomysł! U nas bardzo często na deser jest owoc, chociaż nie ukrywam, że jadamy słodycze, zwłaszcza my, rodzice (w ukryciu przed dziećmi ;))

    Odpowiedz
    • Grudzień 6, 2016 o 8:58 pm
      Permalink

      W ukryciu to przecież można. Skoro nikt nie widział, to zbrodni nie było ;-).

      Odpowiedz
  • Grudzień 19, 2016 o 8:31 pm
    Permalink

    Masz rację, sama nie lubię i nie chcę, żeby moja córka dostawała w paczce słodycze 🙂 W ramach akcji “Całkiem nieSŁODKI prezent” i chcąc jawnie pokazać swoje zdanie na temat słodyczy w diecie dziecka, w tym roku dzieci w naszej rodzinie dostały ode mnie paczki z domowymi słodkościami 🙂

    Odpowiedz
  • Grudzień 19, 2016 o 10:05 pm
    Permalink

    Ja zawsze daję dzieciom prezenty w postaci właśnie jakiejś kolorowani, książeczki z naklejkami itp. Robiłam to nawet wtedy kiedy sama dzieci nie miałam, bo zawsze uważałam, że słodyczy zdążą się jeszcze najeść.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *