Czytamy maluchom część I

Jak ważne jest czytanie dzieciom, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Ale czy warto czytać takim całkiem malutkim maluchom? Ja uważam, że zdecydowanie tak i pewnie nie jestem jedyną osobą tak myślącą. Może i maluch nie rozumie do końca o co chodzi (a może i rozumie?), ale czytanie w takim wieku ma wiele plusów:

1. Zawsze jest to czas spędzony z rodzicem w interesujący sposób.

2. Do dzieci trzeba mówić dużo a jak już się nie wie co do takiego małego człowieka mówić, można poczytać. Spotkałam się kiedyś z pewnym tatą, który nie umiał opowiadać bajek i w związku z tym opowiadał swojej miesięcznej córeczce o różnicach między różnymi typami karabinów (tak, tata był wojskowym). Można i tak 🙂

3. Jeżeli czytamy regularnie to mamy pewną rutynę a maluchy lubią powtarzalne czynności.

4. Przyzwyczajamy siebie do czytania. Kto niby czytał bajki na głos zanim został rodzicem?

U nas czyta się już od jakiegoś czasu. Na razie w godzinach dopołudniowych. Smok popołudniami bywa już zbyt zmęczony, aby wytrzymać te kilkanaście minut czytania. Zazwyczaj przez pierwsze 5 minut żywo interesuje się tym co ja wyprawiam. Po tych kilku minutach zazwyczaj wraca do miętoszenia jednej z zabawek.

A czytamy różnie. Królują “Baśnie” braci Grimm, “Wszystkie opowieści o Misiu i Tygrysku” Janoscha Panama, “Porwanie Baltazara Gąbki” Stanisława Pagaczewskiego i “Z krainy Pusteckiego” Gustawa Morcinka. Tę ostatnią czytam po czesku aby Smok się z językiem osłuchał.
 

Zapraszam także do zapoznania się z częściami II i III.

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

2 myśli na temat “Czytamy maluchom część I

  • Październik 30, 2013 o 4:19 pm
    Permalink

    Jak próbuję czytać Natalce, to zabiera mi książkę…i koniec czyta, chce tylko oglądać ilustracje, przewijając wciąż strony. Jednak nie rezygnujemy i poczekam, aż ten stan mini, a z większym zainteresowaniem będzie mnie słuchac ;))

    Odpowiedz
    • Październik 30, 2013 o 4:36 pm
      Permalink

      Mój Smok jeszcze za mały na zabieranie książki a Natalka to już duża dziewczynka 🙂 Grunt to się nie poddawać!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *