Czy zwracamy uwagę na bezpieczeństwo dzieci?

Nie lubię nikogo krytykować. Generalnie staram się zawsze bardzo delikatnie dać do zrozumienia, jeżeli ktoś nie ma racji. Czasami nawet nic nie mówię, jeśli uważam, że rzecz jest wystarczająco błaha. Niestety bywa, że ciężko mi jest obojętnie przejść wobec niektórych błędów popełnianych przez rodziców. Wiem, nikt nie jest idealny. Ja też nie jestem i popełniam błędy. Ale na tych swoich błędach się uczę, a jak mi przy tym, ktoś pokaże lepszą drogę, z chęcią korzystam a nie obrażam się i idę w zaparte.

Zmora Tormentiolu…

Bardzo starannie dobieram kosmetyki dla mojej rodziny. Staram się wybierać te z jak najlepszym składem, a o Młodszego teraz dbam w szczególności, bo w końcu jest jeszcze niemowlakiem. Nie o to chodzi, żeby dzieci zamknąć w szczelnym kokonie bez szkodliwej chemii, ale im tej złej chemii mniej, tym lepiej. Jednak nie potępiam kogoś z tego powodu, że używa popularnych kosmetyków dla niemowląt, które mnie osobiście składem przerażają. Jeśli ktoś zapyta, powiem, co wiem o składzie takich kosmetyków. W przeciwnym razie raczej nie poruszam tematu. Jednak do białej gorączki mnie doprowadza, gdy ktoś na pupę niemowlaka aplikuje Tormentiol i jeszcze poleca go, jako idealne rozwiązanie na odparzenia. Tormentiol zawiera pochodną kwasu borowego, która jest toksyczna zwłaszcza dla małych dzieci. A do tego świetnie kumuluje się w organizmie. A osoby, które to stosują zawsze mają świetne wytłumaczenie:

Nic innego nie pomaga!

Lekarz polecił, więc nie może być toksyczne.

Mnie smarowali Tormentiolem i żyję.

Bardzo mądre. Proponuję w tym wypadku abyśmy przestali wozić dzieci w fotelikach samochodowych (w końcu my takich nie mieliśmy i żyjemy), bezgranicznie ufać każdemu lekarzowi i absolutnie nie próbować odparzeń pupy wyleczyć w inny sposób.

O karmieniu piersią różne baby bzdury pletą

Nie jestem znawcą karmienia piersią. Ze Smokiem mi to totalnie nie wyszło. Teraz jest lepiej, chociaż miewam chwile zwątpienia, podczas których na szczęście M stawia mnie do pionu. Internet jest pełen bardzo mądrych stron o karmieniu piersią. Są książki. Są doradcy laktacyjni z prawdziwego zdarzenia. Mimo to jedna z drugą wierzą w porady starej ciotki, która twierdzi, że na pewno mają za mało i zbyt niewartościowe mleko. Że muszą dokarmiać, a w ogóle mleko modyfiktowane to lekarstwo na całe zło tego świata. I tak właśnie kończy się karmienie piersią i potem tylko dziewczyny cichutko chlipią do poduszki, bo chciałyby trochę dłużej karmić. Prawdziwa wiedza nie boli. Laktator nie jest dzieckiem a to, że dziecko denerwuje się przy piersi nie musi oznaczać, że masz mało pokarmu. Poczytaj odpowiednie treści.

Przewożone w foteliku. Dbasz o bezpieczeństwo?

Mamy takie prawo, które zabrania przewożenia dzieci bez fotelików samochodowych. I często na zakupie takowych się kończy. Czasem nawet fotelika się nie kupuje tylko jakiś kosmiczny poddupnik. I co dalej? I nic. Dziecko sadza się w foteliku i nie zapina się pasów. Albo zapina się zbyt luźno, lub na kurtce puchowej (bo przecież biedactwo zmarznie przez chwilę, zanim auto się nagrzeje). Poddupników już w ogóle nie skomentuję, bo mnie ciarki przechodzą, jak o nich myślę. i takie rzeczy dzieją się w świecie, gdzie każdy ma praktycznie dostęp do internetu i do rzetelnej wiedzy na temat przewożenia dzieci w samochodach. Nie wierzycie? Zaglądnijcie na Kocham Zapinam. Tam dowiecie się więcej o prawdziwie bezpiecznym przewożeniu dzieci w samochodach. A bezpieczeństwo dzieci powinno być naszym priorytetem.

Zdrowa niezdrowa dieta

Ostatnio poznałam rodziców pewnej rocznej dziewczynki. Rodzice bardzo się martwią, bo malutka ma ciągle problemy z biegunkami. Nie wiedzą, jak jej pomóc i co z tym zrobić. A potem zobaczyłam, że ta roczna dziewczynka dostaje do jedzenia między innymi maślankę, jogurt owocowy (niestety nie taki o dobrym składzie) i wielki czekoladowy batonik niby dla dzieci. Do tego zapijane coca colą. To wszystko jednego dnia. Gdy małe dziecko ma problemy z brzuszkiem, pierwsze o czym pomyślę, to alergia na mleko. Spróbowałabym odstawić na dwa tygodnie mleczne produkty. No, ale przecież nabiał jest zdrowy. Nie do końca i nie dla małych dzieci. Często powoduje alergię, która najczęściej mija. Oczywiście, gdy się odstawi produkty alergizujące . W przeciwnym wypadku możemy się liczyć ze znacznie gorszymi konsekwencjami.

Dziecko musi sobie pooglądać świat

Wszędzie ciągle zwracają uwagę, że dziecko nie powinno być noszone w tzw wisiadłach i do tego jeszcze przodem do świata. Mimo to i tak często widzę rodziców, którzy w ten sposób noszą swoje dzieci. Podziwiam te maluchy, bo według mnie powinny one płakać. Ani nie są przytulone, ani nie jest im wygodnie a jeszcze nóżki tak bezwiednie zwisają. Przecież informacje o prawidłowym noszeniu dzieci są ogólnie dostępne. Naprawdę wystarczy tylko włączyć komputer.

Staram się o swoje dzieci dbać odpowiednio. Czasami też popełnię błąd. Czasami Smok zje lizaka, chociaż lizaki uważam za najgorszy rodzaj słodyczy (nie dość, że nic dobrego nie wnoszą, to jeszcze łatwo się tym zadławić). Nie jestem idealna. Ale podstawy jakieś muszą być. Takie rzeczy, które robi się automatycznie.

Wsadzamy dziecko do auta – prawidłowo zapinamy pasy fotelika.

Nie smarujemy dziećmi toksycznymi kosmetykami.

Nie podajemy dzieciom szkodliwej żywności. Dbamy o ich dietę. 

Dbamy o kręgosłupy dzieci. 

Głupie rady wpuszczamy jednym uchem, wypuszczamy drugim. 

To przecież niewiele, a może znaczyć wiele dla rozwoju tych najmniejszych. Bezpieczeństwo dzieci jest ważne. Warto trochę nad tym pomyśleć.

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

18 myśli na temat “Czy zwracamy uwagę na bezpieczeństwo dzieci?

  • 9 stycznia, 2017 o 7:40 pm
    Permalink

    Zgadzam się z Tobą we wszystkim co piszesz. Ludzie zamiast unikać niebezpiecznych zachowań glupio je tłumaczą i powielają dalej.

    Odpowiedz
  • 10 stycznia, 2017 o 7:24 am
    Permalink

    Kazda mama wie co najlepsze dla swojego dziecka, ja np oby dwie corki smarowalam oliwka dziecieca.

    Odpowiedz
    • 12 stycznia, 2017 o 9:56 am
      Permalink

      Z tym się nie zgodzę, bo niestety niewiedzą, albo bagatelizując niektóre informacje można bardzo zaszkodzić swojemu dziecku.

      Odpowiedz
  • 10 stycznia, 2017 o 7:57 am
    Permalink

    Tormentiol – wow, muszę sprawdzić – nie kojarzę, więc mam nadzieję, że nie stosowaliśmy – w każdym razie dziękuję. Kwestia coca coli i innych syfów – cóż, ciężko to skomentować. Niby foteliki – czysta głupota i ryzykowaniem zdrowiem i życiem dziecka – teoretycznie: bezcennym …. Przykre ….

    Odpowiedz
    • 12 stycznia, 2017 o 9:55 am
      Permalink

      Właśnie z tym Tormentiolem to jest problem, bo wielu ludzi nie wie o jego toksyczności z czego wynika, że nie czytają ulotki, bo tam jest to dokładnie napisane ;-).

      Odpowiedz
  • 11 stycznia, 2017 o 9:14 pm
    Permalink

    Częśc z wymienionych przez Ciebie jak nie wszystkie jest przez rodziców często robiona z automatu, beż przemyślenia. Niestety ze szkodą dla ich pociech.

    Odpowiedz
  • 11 stycznia, 2017 o 10:36 pm
    Permalink

    Ten Tormentiol mi też został kiedyś polecony przez lekarza. Ale na szczęście mam w zwyczaju czytanie wszelkich opisów i ulotek do leków – więc oczywiście go nie użyliśmy. Na niektóre moje problemy skórne działa idealnie – ale dla dziecka zdecydowanie nie jest przeznaczony!

    Odpowiedz
  • 14 stycznia, 2017 o 6:29 pm
    Permalink

    A ja sobie troszeczkę westchnę Tedi. Niestety rodzice też się uczą. Szybciej lub wolniej. Zmienia się też wiedza na temat wielu produktów i sposobów radzenia sobie z maluchami. Niestety nie wszyscy nadążają. Nawet lekarze, a co dopiero rodzice. Często młode mamy są na tyle bezradne, że nie szukają porad w internecie, a pytają lekarza, czy starsze kobiety. Zresztą internet to też broń obusieczna, bo nie wszystko co w nim wyczytamy jest prawdą. Ja już jestem “starą” mamą. I kiedy patrzę wstecz, na swoje dzieci, to widzę, że przede wszystkim zdrowy rozsądek się liczy. Biegunka? Wysypka? Spokojna analiza tego co dziecko zjadło, jego zwyczajów daje bardzo wiele. Obserwacja malucha to chyba najlepsza rzecz jaką możemy podarować sobie i dziecku 🙂 Pozdrawiam! Basia

    Odpowiedz
    • 14 stycznia, 2017 o 8:50 pm
      Permalink

      Tak, zgadzam się. Każdy ma prawo do błędów. Ja też je popełniałam. Chyba nawet zrobię o tym niedługo wpis. Ale właśnie w tym wszystkim chodzi o to, aby chcieć tę wiedzę przyswoić i z niej skorzystać. Kiedyś tłumaczyłam koleżance, dlaczego u małych dzieci nie powinno się stosować Tormentiolu. Niestety żadne argumenty do niej nie docierały, bo przecież jej mama ją Tormentiolem smarowała i żyje. To samo jest z fotelikami samochodowymi. Nierzadko słyszę “nas nikt nie woził w fotelikach i żyjemy”, ale czy to jest argument?

      Odpowiedz
  • 15 stycznia, 2017 o 1:06 am
    Permalink

    bardzo mądry artykuł 🙂 mimo że nie mam jeszcze dzieci bardzo chętnie go przeczytałam – na pewno się przyda 🙂

    Odpowiedz
  • 15 stycznia, 2017 o 3:37 pm
    Permalink

    Wisiadła to najgorszy wynalazek wszechczasów! Powinien być na to paragraf :/

    Odpowiedz
    • 15 stycznia, 2017 o 3:49 pm
      Permalink

      Bez przesady ;-), ale faktycznie rodzice mieliby się zastanowić nad tym, co czasami robią.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *