Cieszyn – miasto (prawie) idealne

Cieszyn jest dla mnie szczególnym miejscem. Często przejeżdżałam przez Cieszyn będąc jeszcze na studiach, a raczej przechodziłam przez niego, bo nasza trasa wiodła z dworca autobusowego w Polskim Cieszynie na dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie. Tam właśnie zaczynał się rozwijać nasz związek z M.

Pamiętam to jak dzisiaj. Mieliśmy razem jechać do Mělnika pod Pragę: ja, M i dwie nasze koleżanki. Dziewczyny były ze Śląska, więc jechały pociągiem bezpośrednio do Bogumina (już po czeskiej stronie). Ja miałam przyjechać autobusem do Cieszyna i stamtąd dostać się czeskim pociągiem do Bogumina. Nic trudnego. Internet miałam, więc nie problem było znaleźć sobie trasę. Z resztą zapytać przechodniów też mogłam. Mimo to M postanowił po mnie do tego Cieszyna przyjechać. Całą drogę w autobusie przesiedziałam jak na szpilkach. Chyba nie muszę dodawać, że przez cały wyjazd nie odstępowaliśmy siebie ani na krok i zostało tak już do dzisiaj?

Ale wróćmy do Cieszyna!

Ostatnio, gdy byłam ze Smokiem w Karwinie, a M pojechał w delegację, postanowiłam zabrać Smoka do Cieszyna. Taka mała randka matki z synem (uwielbiam takie nasze wypady). Plan był prosty. Pojedziemy po śniadaniu, pochodzimy po starówce i wrócimy na obiad. Tak nam się tam spodobało, że zamiast na obiad wróciliśmy na podwieczorek, a zostalibyśmy pewnie dłużej, gdyby Smok nie miał akurat ochoty na drzemkę (w wózku ciężko z zaśnięciem). Zaparkowałam samochód po czeskiej stronie i leniwie przeszliśmy się brzegiem Olzy w stronę zamku po stronie polskiej. Pech sprawił, że akurat ten brzeg był remontowany, więc musiałam zrobić mały objazd (jak go skończą na pewno będzie piękny!).

Zamek nic się nie zmienił od ostatniej mojej wizyty. Samo wzgórze jest przyjemnym parkiem, po którym można spacerować. Jest tam też miejsce widokowe i oczywiście fontanna, która najbardziej przypadła do gustu Smoka. Z zamku przeszliśmy ul. Głęboką na rynek. Nie jest to prosta sprawa. Ulica jest dość stroma i niejednokrotnie miałam jej dość, gdy wspinałam się po niej z wypakowanym po brzegi plecakiem. Sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, gdy ma się dziecko z wózkiem. Ale mi nie straszne są nierówne chodniki i schody, bowiem zahartowałam się w Budapeszcie, gdzie takie rzeczy to codzienność. Ul. Głęboka słynie głównie ze sklepów. To tutaj M kupił sobie ślubny garnitur. To tutaj swego czasu kupiłam sobie sukienkę na wesele znajomych (nie wykluczone, że i tym razem się tam wybiorę). Tutaj też znajdziemy wspaniałą księgarnie, z której zgarnęłabym najchętniej wszystko (gdyby tylko mój portfel był bez dna!).

Na rynku w Cieszynie też nie zabrakło atrakcji. Na samym środku mieści się fontanna, a więc wszystko, czego Smok potrzebuje do szczęścia :-).

Potem skoczyliśmy sobie na mało co nieco w jednej z przyrynkowych cukierni (oczywiście znalezienie czegokolwiek bez mleka byłoby chyba cudem) i ruszyliśmy na spacer uliczkami starego miasta. Przy okazji odwiedziliśmy kilka sklepów. Smok potrzebował tenisówek (niestety żadne mu się nie podobały) i nie odmówiłam sobie wizyty w księgarni.

Gdy spostrzegłam, że już godzina 12, trzeba było znaleźć coś na obiad. Bezpiecznie było iść na pizzę. Co też uczyniliśmy. Znalazłam miejsce, które na pierwszy rzut oka wyglądało, jak zwykły fastfood. Przy drugim rzucie okazało się, że pizzę robią na miejscu (była rewelacyjna), mają świeże, wyciskane soki i sałatki różniaste (hamburgery i frytki też mieli). Po obiedzie chciałam już ze Smokiem wracać do auta, ale ten zobaczył na tyłach kawiarni muzealnej fontannę. Nie mogłam odmówić, więc spędziliśmy kolejną godzinę na bieganiu wokół fontanny i krzewów w tym niewielkim parku.

W drodze powrotnej przeszłam jeszcze ulicą, gdzie znajdują się domy moich marzeń. Tylko nie do końca wiem, kto by taki ogromny dom sprzątał???

Gdybym mogła wybrać sobie miejsce, w którym chciałabym mieszkać, Cieszyn na pewno znalazłby się na liście :-).

Tedi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Olza, jak zawsze piękna.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tutaj kiedyś sprawdzano dokumenty. Teraz można kupić książkę :-).
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ulica Głęboka

Wzgórze zamkowe:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

XI wieczna romańska rotunda na wzgórzu zamkowym

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pozostałości po kuchni na wzgórzu zamkowym
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Widok na Czeski Cieszyn

Rynek:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fontanna na rynku w polskim Cieszynie

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fontanna i ogród przy kawiarni muzealnej

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ten bez mnie zwyczajnie oczarował!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

4 myśli na temat “Cieszyn – miasto (prawie) idealne

  • Maj 27, 2015 o 5:18 pm
    Permalink

    Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwa, że miałam w tym mały udział. Kto wie co by było, gdybym nie pojechała na Słowację i potem nie załatwiła tego Melinka 😀 A Cieszyn śliczny 😀

    Odpowiedz
    • Maj 28, 2015 o 9:54 pm
      Permalink

      Oj tak :-D. Mnie wtedy akurat urzekł ten wszędzie kwitnący bez 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *