Ciąża to nie choroba???

W nowoczesnym świecie kobieta zajmuje szczególne miejsce – miejsce superbohatera. Bo jak inaczej nazwać kogoś kto rozwija swoją karierę zawodową w tempie zbliżonym do prędkości światła, ma dwójkę lub trójkę dzieci, z którymi spędza mnóstwo czasu, ma zadbanego (przez nią) męża, który codziennie ma w domu gotowe obiadki (ugotowane oczywiście przez żonę), ma piękny i duży dom, który sprząta oczywiście sama i który ZAWSZE lśni czystością, ma swoje hobby, w którym też się spełnia i oczywiście będąc w ciąży pracuje aż do dnia porodu (bo przecież ciąża to nie choroba). Tak, współczesna kobieta to superbohater obdarzony ogromną siłę, darem zakrzywiania czasoprzestrzeni oraz wiecznym uśmiechem, który nigdy nie potrzebuje snu (ten superbohater, nie uśmiech).

Skąd u mnie takie przypuszczenia? Bo prawie nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam kolejne radosne wywody o tym, że ciąża to nie choroba

Ujmijmy to tak: ciąża to nie jest choroba o ile nie jest zagrożona, nie spędzasz kilku tygodni przykuta do toalety, nie masz niekończącej się zgagi, która nie ustaje nigdy, twój pęcherz daje ci w nocy spać, twój kręgosłup pozwala ci siedzieć dłużej niż 5 minut, nie masz ciągłych skurczy i rano nie mdlejesz po wstaniu z łóżka. Do tego można dopisać jeszcze kilka bardziej egzotycznych przypadłości. Mi na przykład we wczesnej ciąży uwielbia się puszczać krew z nos. Nie jakieś taki zwykłe krwawienie, ale krew żywo wypływająca, której próby powstrzymania zajmują więcej niż 30 minut.

Która przez całą ciążę nie przechodziła wyżej wymienionych “atrakcji”, ręka do góry! Od razu napiszę, że Wam zazdroszczę niesamowicie.

Niestety jedyną ciążę, której negatywnych skutków nie odczuwałam była ta, którą straciłam w 4 tygodniu. Za wcześnie było na jakiekolwiek ciążowe dolegliwości. I dobrze bo nie ma nic gorszego niż męczyć się kilka tygodni z mdłościami, ospałością, omdleniami i koszmarnym samopoczuciem a i tak tę ciążę stracić.

Mimo wszystko nie mogę narzekać, bo znam dziewczyny w znacznie gorszym stanie. Znam takie, które wylądowały w szpitalu z powodu wymiotów. Były już tak wyczerpane i odwodnione, że nie było wyjścia. Znam dziewczyny, których ten stan trapił kilkanaście tygodni, a nie tylko kilka. A to przecież tylko zwykłe mdłości! Jeśli faktycznie tak uważasz, to chyba nigdy nie przeżyłaś prawdziwych mdłości.

Odnoszę wrażenie, że grypa żołądkowa jest łatwiejsza do przejścia, niż początek ciąży. Chyba dlatego, że trwa tylko kilka dni. Łatwiej jest dać sobie z tym radę, gdy wiesz, że to jeszcze dzień, może dwa i koniec. A kilka tygodni leżenia w pobliżu toalety nie podnosi na duchu. Zwłaszcza, gdy w domu masz już dzieci, które chciałby z tobą spędzić trochę czasu. Ale ty nie jesteś w stanie.

Ale mimo wszystko powinnaś chodzić do pracy. Nawet jeżeli ciągle chce ci się spać i przy komputerze cały czas zasypiasz. Nawet jeżeli twoje myśli krążą tylko w okół tematu “co zrobić, aby nie zwymiotować” i “gdzie kupić truskawki w styczniu”. To nic, że przez złe samopoczucie nie możesz być idealnym pracownikiem. To nic, że ciężko ci rano do pracy dojechać. To nic, że ciężko jest wysiedzieć 8 godzin przed komputerem. To nic, że nie masz możliwości nawet na chwilę się położyć i wyprostować. To wszystko nic, bo będąc superbohaterem masz to znosić i to aż do porodu. A najlepiej, gdybyś po porodzie od razu wróciła do pracy. Bo przecież jeżeli pójdziesz na zwolnienie chorobowe, to pracodawca nie będzie chciał już przyjmować innych młodych kobiet. Bo przecież inni pracują, to ty też musisz. Bo przecież nie jesteś leniem, który naciąga biedne państwo na pieniądze.

Będąc w ciąży ze Smokiem mieszkałam na Węgrzech. Uwierzcie mi, że tam kobiety nie chodzą na zwolnienie chorobowe bez potrzeby. Powód jest prosty: bo na tym zwolnieniu dostają tylko 60% wypłaty (jak wszyscy inni ludzie na zwolnieniu chorobowym). Ale i tak większość kobiet w ciąży przebywa na zwolnieniu chorobowym. Nie dlatego, że im się nie chce pracować, ale dlatego, że nie dają radę a ciąża jest dla nich ważniejsza niż praca. Mało z tego. Na Węgrzech kobieta najczęściej wraca do pracy dopiero po kilku latach (rozwinięty system urlopu macierzyńskiego i wychowawczego) i nikt nie robi z tego powodu problemów. Kobiety żyją normalnie. Pracodawcy żyją normalnie.

Czy na prawdę ciąża to nie choroba? Czy kobieta nie może się źle czuć w ciąży?

Tedi

*Zdjęcie pochodzi z Pixabay

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło 🙂

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.