Alnatura – niezbędnik w mojej kuchni

Kiedyś używałam zwykłych kostek rosołowych (takich produkowanych przez popularne firmy). Kiedyś używałam zwykłego cukru waniliowego (w zasadzie to wanilinowego) i zwykłego proszku do pieczenia. Wszystko firm, które królują na sklepowych półkach  i niejako u nas mają monopol. Zdrowe to nie było, ale kto się przejmuje zdrowiem, gdy ma niespełna 25 lat i dba tylko o siebie? No, może jeszcze o męża.

Potem zaczęłam czytać etykietki i zwykłe kostki i produkty potrzebne do wypieku przestały mnie zadowalać. Zastanawiałam się nawet nad własną produkcją, ale bądźmy szczerzy. Nie zawsze mam czas, aby ten rosół gotować. Wolę też poczytać dobrą książkę niż tak bezproduktywnie stać przy garach.

Wtedy odkryłam firmę, która przywróciła mi wiarę w istnienie dobrych produktów. Niestety, ma ona jedną wadę. Nie można jej normalnie kupić w Polsce. Alnatura produkuje rzeczy dla drogerii DM, która nie ma swoich sklepów w Polce (i ponoć nie zanosi się na zmianę). Sama sprowadzam to co potrzebuję z Czeskiej Republiki lub z Węgier.

Sahnestand Alnatura to taki nasz śmietanfix. Używam go do wszelkich bitych śmietan, kremów itd. Jest rewelacyjny. Pamiętacie tłustoczwartkowe ptysie? Właśnie tego proszku użyłam do zrobienia bitej śmietany. Przy tym skład ma banalnie prosty:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Cukier waniliowy zawiera prawdziwą wanilię i w dodatku sam cukier jest trzcinowy. Można coś takiego kupić w Polsce? Używam najczęściej do wypieków a ostatnio też do mleka migdałowego dla Smoka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeśli chodzi o proszek do pieczenia, to poległam na składzie. Nie jestem pewna, co dokładnie się w nim znajduje, ale piecze się  z niego bardzo dobrze. Przy innych produktach tej firmy się nie zawiodłam, więc tym też się nie martwię.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rosołki Alnatura są przeze mnie używane praktycznie na co dzień. Są smaczne i nie zawierają jakiś dziwnych substancji. Najczęściej używam tego warzywnego. A do czego używam? Do zup, do sosów, do mięsa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie kostki warzywne składają się z soli morskiej, oleju palmowego, skrobi kukurydzianej, cebuli, cukru trzcinowego, marchewki, poru, pietruszki, lubczyku, czosnku, kurkumy, gałki muszkatołowej, liści laurowych, pieprzu. Skład banalny i bez zbędnych polepszaczy. Można takimi kostkami doprawiać potrawę dla dziecka, bez wyrzutów sumienia, że się je truje świństwami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oprócz tych produktów kupuję także kakao takie rozpuszczalne, ale niestety dawno go nie miałam, więc nie mam zdjęć. Jest bardzo smaczne i zrobione z cukrem trzcinowym. Dodatkowo Alnatura robi najlepsze mleka roślinne, jakie do tej pory widziałam. Bez zbędnego cukru (a zwłaszcza maltodextryny obecnej w takich mlekach) i bez innych zbędnych polepszaczy smaku. Do tego są dwa razy tańsze od tych dostępnych na naszym rynku, ale to jest temat na osobny post.

Znacie producenta tego typu, co sprzedaje swoje produkty w Polsce?

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

7 myśli na temat “Alnatura – niezbędnik w mojej kuchni

  • 13 marca, 2015 o 4:43 pm
    Permalink

    Swoją drogą, znalazłam tą firmę na allegro tylko, że w sprzedaży są wyłącznie rzeczy dla dzieci… herbatki, kaszki, słoiczki. Faktycznie nie kupisz tego w PL, a szkoda…

    Odpowiedz
    • 14 marca, 2015 o 8:29 am
      Permalink

      Ale w sumie ty też nie masz daleko do czeskiej granicy, więc możecie się wybrać na wycieczkę a w razie czego ja coś mogę przywieźć, bo i tak tam co chwilę jestem 🙂

      Odpowiedz
    • 14 marca, 2015 o 8:30 am
      Permalink

      A i właśnie kaszki Alnatura są bardzo fajne a ty jesteś na etapie rozszerzania diety, więc polecam spróbować. Mój Smok je lubił dopóki nie zrezygnował z kaszek całkowicie 🙂

      Odpowiedz
  • 13 marca, 2015 o 10:25 pm
    Permalink

    Mam dokładnie to samo podejście co Ty, choć ja z moim eko fanatyzmem zaczęłam w wieku niespełna 24 lat 😉

    Odpowiedz
    • 14 marca, 2015 o 8:28 am
      Permalink

      Ja bym tego nie nazwała eko fanatyzmem 😀 Jak mam możliwość kupować coś lepszego, to czemu nie? W Budapeszcie się tego nauczyłam, bo tam co krok był sklep ze zdrową żywnością a ceny w nich praktycznie takie same jak normalnych produktów.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *