5 momentów, w których chciałam zabić własnego męża, czyli co wy wiecie o porodzie?

Mężczyźni mają tą dziwną właściwość, że absolutnie nie potrafią zrozumieć kobiet. Zwłaszcza, kiedy te są w ciąży, lub rodzą. Nic dziwnego. Oni tego nigdy nie przechodzili i przechodzić nie będą.

1. Zanim dostałam znieczulenie na porodówce, trochę się pomęczyłam. Akurat była ciężka noc i same cesarki przychodziły, więc anestezjolog był ciągle zajęty. Przez to przez prawie 4 godziny odczuwałam bardzo bolesne skurcze co 2-3 minuty. Że to nic fajnego, każdy kto to przeżył wie. Krzyczałam nieźle. Przy tym wszystkim położna rzuciła raz stwierdzenie, że powinnam głębiej oddychać dla dobra dziecka. Ja się starałam, ale widocznie zbyt mi to nie wychodziło. W tym wszystkim M przejął się swoją rolą i w trakcie, gdy próbowałam przezwyciężyć kolejny skurcz, powiedział:

“Nie krzycz, tylko oddychaj, bo dziecko się udusi!”

Nie trudno zgadnąć, że jedyną osobę, którą wtedy chciałam udusić, był mój mąż.

2. Gdy zaczęły się u mnie pojawiać regularne skurcze, a ja zorientowałam się, co się dzieje, M stwierdził, że jemu się w sobotę nigdzie nie chce wychodzić. Mam się nie wygłupiać i oglądać spokojnie film. Film dooglądaliśmy i nawet na porodówkę poszłam piechotą. Za to miałam ochotę zrzucić M ze schodów, bo nie chciał iść ze mną na porodówkę.

3. Raz w czasie ciąży odmówił mi lodów truskawkowych. Zima była w pełni i stwierdził, że po lodach się rozchoruję. Poważnie. Odmówił ciężarnej lodów truskawkowych w zimie. Chyba się biedak śmierci nie boi. Na jego obronę dodam tylko, że potem mnie na te lody zabrał. Chyba nigdy mi tak nie smakowały lody truskawkowe!

4. Zasnął na porodówce. Niepojęte! Ja wiem, że był środek nocy a ja sama zasnęłam (po znieczuleniu oczywiście), ale powinien był czuwać! Jego żona w bólach wydaje na świat nowe życie a ten sobie drzemkę urządza! Szok!

5. Gdy już wychodziliśmy do domu z maluszkiem, przyniósł mi do szpitala koszmarne ubranie. Spodnie były brudne a koszulka z tych przedciążowych, co była wystarczająco obcisła i ledwo do bioder dochodziła. Oczywiście wyglądałam tragicznie. Następnym razem ubranie poporodowe spakuję zanim pójdę do szpitala.

Nie dajcie się zwieść. M był chyba najlepszym człowiekiem jakiego mogłabym mieć przy sobie w czasie ciąży i porodu. To on był dla mnie niesamowitym oparciem i tylko dzięki niemu poród nie był dla mnie taki straszny (bo przecież poród w ogóle nie jest straszny). Z resztą komu nie zdarzają się wpadki, gdy przechodzi przez coś pierwszy raz. Następnym razem na pewno nie będzie się ze mną sprzeczał w sprawie lodów truskawkowych :-).

Tedi

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.