10 najbardziej i najmniej potrzebnych rzeczy na weekend blogerski dla ciężarnej

Kiedy niedawno dowiedziałam się, że Klaudia z bloga Niezłe Ziółko organizuje Blogoland – blogerski weekend w Rabce, nie mogłam nie wysłać zgłoszenia. Konkurencja była duża, ale udało mi się znaleźć w gronie zaproszonych na to wydarzenie. Weekend już niedługo, a ja muszę się spakować. Co mam zabrać na weekend blogerski?

Zadanie to nie jest łatwe.

Po pierwsze trzeba jakoś dobrze wyglądać, bo przecież będzie cała masa aparatów fotograficznych.

Po drugie musi być wygodnie, żeby dało się w miarę sprawnie biegać za dzieckiem, co będąc w ciąży nie jest takie proste.

Po trzecie trzeba zabezpieczyć się na nieprzewidziane wypadki. Wiecie, dzieci co chwilę się przewracają, łapią katar i stwierdzają, że coś im nie smakuje.

Jakie będzie 10 najpotrzebniejszych rzeczy na blogerski weekend?

  1. Przede wszystkim aparat fotograficzny. Nie ma blogerki bez aparatu. To tak jakby znaleźć kolarza, który nie ma roweru. Aparat fotograficzny być musi i ja swój także ze sobą zabieram. Mam tylko cichą nadzieję, że tym razem go nie zapomnę i nie zgubię także ładowarki do akumulatora ;-).
  2. Oprócz aparatu fotograficznego niezbędnym sprzętem będzie też smartfon. Gdy trzeba zrobić szybkie zdjęcie, bo akurat Twój potomek właśnie spada ze zjeżdżalni, to to jest najlepsza opcja. Aparatu tak szybko nie wyjmiesz z torby, nie włączysz i nie ustawisz wszystkiego. Dziecko już spadło, nie ma zdjęcia ;-).
  3. Niezbędne będą także wygodne ciuchy. Nie jest to takie proste, gdy się ma brzuch dwa razy większy niż normalnie. Moja szafa świeci pustkami, bo pochowałam wszystko, w co się już nie mieszczę. Rzeczy, w które się jeszcze mieszczę jest na prawdę niewiele i zastanawiam się, jak ja jeszcze dam radę przez kolejne trzy miesiące. Moja garderoba będzie także uzależniona od pogody. Gdy będzie gorąco, wezmę sukienki. Gdy będzie chłodniej, założę spodnie i tunikę. Moimi ulubionymi ciuchami, w które się mieszczę są wygodny pasiak, sukienka z bardzo lekkiego materiału i czarna, duża sukienka. Szkoda tylko, że i tak we wszystkim wyglądam, jak wieloryb ;-).
  4. Trzeba także zabrać ze sobą wygodne buty. To będzie długi weekend i coś mi się wydaje, że czasu na odpoczynek nie będzie. W mojej torbie znajdą się więc płaskie sandały, balerinki i tenisówki.
  5. Na blogerski weekend należy także zabrać ze sobą dziecko. Zwłaszcza jeżeli jest to weekend dla blogerek parentingowych. Dziecko być musi. Musi także być ładne, zadbane i czyste, co jest nie lada wyczynem, gdy ma się w domu energicznego trzylatka, który uwielbia zabawy błotem, tarzanie się po trawie i zbieranie różnych brudnych rzeczy.
  6. Na weekend blogerski zabiorę ze sobą też jakieś przekąski i picie. Smok bywa czasami wybredny. Wolę, żebym nie musiała na szybko czegoś organizować, bo akurat nic mu nie podpasuje. W mojej torbie znajdą się więc ulubione buły, banany i jabłka.
  7. Nie może zabraknąć także ulubionej przytulanki Smoka. Kudłacz jeździ z nami wszędzie. Może już wygląda, jak prawdziwy weteran, ale i tak jest najsympatyczniejszym pieskiem.
  8. Nigdzie z domu się nie ruszam także bez moich okularów przeciwsłonecznych. Zwłaszcza, gdy muszę prowadzić samochód. Bez okularów przeciwsłonecznych nie potrafię prowadzić, gdy świeci słońce.
  9. Muszę także koniecznie wziąć ze sobą magnez. Moja ciąża powoduje mi ostatnio dość spore niedobory magnezu. Często w nocy łapią mnie skurcze łydek. Wolałabym tego uniknąć, aby móc potem w dzień normalnie chodzić.
  10. Na weekend blogerski zabieram ze sobą także kosmetyki, zwłaszcza te do ozdobienia swojej twarzy. Mam cichą nadzieję, że dobrze podkreślone oko odwróci uwagę od ogromnego brzucha ;-).

Wszystko jest tak bardzo potrzebne, a samochód tylko jeden i w dodatku nie za wielki. Ale jakoś dam radę. Przede wszystkim wyeliminuję rzeczy, których na pewno nie zabiorę. A jakie są najbardziej niepotrzebne rzeczy podczas blogerskiego weekendu?

  1. Szpilki dla ciężarnej i to jeszcze na blogerski weekend są tak potrzebne, jak piasek na pustyni. Zdecydowanie w ciąży nie potrafię chodzić w szpilkach, a już na pewno, gdy jest tak ciepło i moje nogi zwiększają swoje rozmiary próbując dorównać brzuchowi. Szpilek mieć ze sobą nie będę.
  2. Niewygodne ciuchy także zostawiam w domu. Z resztą i tak ich nie mam, bo wszystko, w co się nie mieszczę jest głęboko schowane.
  3. Nie wezmę ze sobą także lokomotywy na baterię do drewnianych torów, którą Smok dostał na urodziny. Bawi się nią teraz cały czas. Już szlag mnie trafia z wydawanych przez nią dźwięków. Podczas weekendu zamierzam od niej odpocząć.
  4. Nie wezmę także komputera. I tak nie będę miała czasu, ani ochoty na pracę, więc po co by mi był komputer?
  5. Książka także będzie zbędna. Nie miałabym na nią czasu, a już na pewno zamierzam miło spędzić czas w dobrym towarzystwie innych blogerek, a nie książki.
  6. Nie zamierzam także ze sobą brać mojej poduchy dla ciężarnych. Jedną noc wytrzymam bez, a ona jest tak duża, że zajęłaby mi połowę samochodu.
  7. Nie wezmę także wózka dla młodego. I tak w nim już nie chce jeździć. Zajmowałby mi tylko miejsce w aucie. Z resztą i tak zostawiłam go w Krakowie. Czeka na drugiego malucha ;-).
  8. Nie zamierzam także wziąć ulubionej torebki. Mimo tego, że jest moją ulubioną, jest totalnie niepraktyczna, gdy idę z dzieckiem. Na jakiekolwiek wyjście z dzieckiem muszę mieć torebkę pojemną, ale małą i do tego taką, którą da się przełożyć przez szyję. Tylko taki sposób noszenia gwarantuje szybkie przemieszczanie się. Ewentualnie może być plecak, ale ten to już jest totalnie niereprezentacyjny.
  9. Nie zabiorę także na weekend blogerski GPS-u. I tak nie chciałby się włączyć, zepsułby się lub stwierdził, że coś mu nie pasuje. Woziłabym tylko w aucie niepotrzebną rzecz. Zdam się na moją intuicję i znaki drogowe. Jakbym nie dojechała na miejsce o czasie, to możecie być pewni, że błądzę gdzieś w okolicy. Ewentualnie wylądowałam gdzieś pod Rzeszowem ;-).
  10. Nie zabiorę też ze sobą tego, o czym zapomnę. Ciąża zdecydowanie zmniejsza pamięć a moja stała się już tak beznadziejna, że za chwilę zapomnę, jak się nazywam. Mam tylko nadzieję, że nie zapomnę, gdzie jadę ;-).

Jest wiele rzeczy, które można ze sobą zabrać lub nie na weekend blogerski, ale przede wszystkim należy wziąć siebie, rodzinę i dobry humor, bo wtedy każdy weekend będzie udany :-).

Tedi

#blogoland #weekend #Rabce #czarnakropka #marka #odzieżowa #konkurs

Post bierze udział w konkursie organizowanym przez czarnakropka.com i BlogoLand.

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Olga Vitoš

Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle muszę coś roboć. Jestem mamą, doulą i kobietą, która uwielbia działać. Wspieram kobiety w okresie okołoporodowym a także po stracie dziecka. Prowadzę warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców. Jestem prezesem Fundacji Kocham Zapinam, dzięki której promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach. Maluję, tłumaczę z języka czeskiego oraz tworzę książki dla dzieci. Jestem także jednym z twórców akcji #MaluchyNaBrzuchy.

14 myśli na temat “10 najbardziej i najmniej potrzebnych rzeczy na weekend blogerski dla ciężarnej

  • Czerwiec 20, 2016 o 8:05 pm
    Permalink

    Ten dobry humor i pozytywne nastawienie to “must have”, ale czy Twoje hormony to rozumieją i będą skłonne zaakceptować 🙂 W każdym razie życzę udanej zabawy i ogromu wiedzy do pochłonięcia

    Odpowiedz
    • Czerwiec 20, 2016 o 8:55 pm
      Permalink

      Mam nadzieję, że moje hormony odpuszczą trochę na te dwa dni 😉

      Odpowiedz
  • Czerwiec 20, 2016 o 8:08 pm
    Permalink

    Super, ja też już nie mogę się doczekać.

    Odpowiedz
  • Czerwiec 20, 2016 o 8:23 pm
    Permalink

    W takim razie kiepska ze mnie blogerka bo ciągle zapominam o aparacie 😀 Ale smartfon też daje radę 😉

    Odpowiedz
  • Czerwiec 20, 2016 o 10:13 pm
    Permalink

    Czytam i zazdroszczę… muszę się ogarnąć i wyjeżdżać na takie spotkania. Rzeczywiście aparat musi być to nr jeden 🙂

    Odpowiedz
  • Czerwiec 22, 2016 o 11:11 am
    Permalink

    fajny post, jeszcze nie byłam na żadnym spotkaniu blogerskim, może się to zmieni 🙂 ale właśnie zamiast aparatu zabieram ze sobą smartfona 🙂 bo najszybciej mogę go wyciągnąć 😉

    janulkowo.blogspot.com zapraszam

    Odpowiedz
  • Czerwiec 24, 2016 o 1:41 pm
    Permalink

    świetny post 🙂 ja już na walizkach czekam i doczekać się nie mogę kiedy Mr Right z pracy wróci i zapakuje nas do samochodu 🙂

    Odpowiedz
    • Czerwiec 24, 2016 o 4:40 pm
      Permalink

      Zazdroszczę, że już dzisiaj jedziesz :-D. My się dopiero teraz zgadaliśmy, że w sumie mogliśmy też dzisiaj jechać :-). Chociaż po dzisiejszym wypiciu glukozy chyba nie byłabym w stanie nigdzie dojechać 🙁

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *