Szafa mamy

Wiosenne odświeżenie szafy

Ostatnio odnosiłam wrażenie, że nie bardzo mam się w co ubrać. Wiem, że to odwieczny problem kobiety, jednak ja go bardzo nie lubię. Niby szafa pełna ubrań, ale nie ma co założyć. Jak to się w ogóle dzieje, że moja szafa pęka w szwach a nic potrzebnego w niej nie ma?

Przede wszystkim problemem jest mój obecny status: mama małego dziecka. Jeszcze niedawno byłam w ciąży. Wtedy wiadomo, nie wszystko da się na siebie założyć. Dodatkowym problemem były buty. Nie mogłam nosić nic na obcasie a moje stopy były tak wielkie, że miałam tylko dwie pary butów: bardziej zabudowane baletki i sandały. Niestety baletki wylądowały w koszu, bo nie dało się ich już używać. Teraz brzucha już nie mam (no dobra, przyznaję, że jeszcze całkiem nie schudłam po ciąży), ale za to karmię piersią i noszę w chuście a to pociąga za sobą kolejne modowe ograniczenia:

  • Mając dziecko w chuście nie mogą nosić obcasów. Byłoby to bardzo niekorzystne dla mojego kręgosłupa.
  • Karmiąc piersią potrzebuję przystosowanych do tego ubrań. Na razie korzystam z bluzek, które używałam będąc w ciąży. Są szersze i łatwiej przy nich karmić dyskretniej. Niestety nie dam rady założyć żadnej z moich sukienek (nie da się w nich karmić), a szerokie bluzki jakoś mi nie pasują do spódnic. Dlatego chodzę ciągle w spodniach i nie jest mi z tym najlepiej.
  • Moje dziecko ząbkuje, więc ciągle się ślini. Co bym nie założyła na siebie i tak zaraz będzie oplute. Kompletnie nie jest to atrakcyjne.

Jak widzicie, nie jest łatwo zorganizować swoją szafę, gdy ma się w domu niemowlaka. Zwłaszcza, gdy ma się takiego niemowlaka, jak Młodszy.

Od czego zaczęłam moje wiosenne odświeżenie szafy?

Przede wszystkim zastanowiłam się, co w niej jest kompletnie niepotrzebnego. Znalazłam kilka rzeczy, których już na pewno nie założę. Pochowałam także do pudła ubrania, których chwilowo nie założę ze względu na karmienie piersią. Bez sensu żeby mi teraz zajmowały miejsce. To, co zostało podzieliłam na to, co musi chwilowo zostać, bo inaczej nie miałabym w czym chodzić i na to, co jest w porządku. Ta druga kupka była znacznie mniejsza, żeby nie powiedzieć, że jej prawie nie było ;-).

Teraz zaczęłam się zastanawiać nad tym, co potrzebuję uzupełnić. Przede wszystkim potrzebuję spodni, które udają trochę eleganckie. Takie, co można je założyć na co dzień, ale także na jakąś bardziej oficjalną okazję. 

Będę potrzebować także kilka topów na ramiączkach.  Ramiączek generalnie nie lubię, ale to idealne rozwiązanie w połączeniu z szerszą bluzką, aby wygodnie karmić malucha.

Do tego jakieś oversizowe bluzki. Problem polega na tym, że nie mogę już patrzeć na zwykłe koszulki, więc szukam czegoś bardziej eleganckiego, chociaż nie bez przesady. W końcu i tak zostanie oplute.

Nie oczekuję od mojej tegorocznej garderoby rewelacji. Tak jak wspominałam i tak chodzę ciągle opluta. To się na razie nie zmieni póki Młodszy wisi na mnie i póki idą mu zęby. A zębów do wyjścia na razie ma 20. Obecnie idą dwa i nie wygląda, jakby chciały wyjść szybko.

Kolejną rewolucję w mojej szafie planuję, gdy odchowam trochę Młodszego, czyli pewnie za jakieś 2-3 lata. O ile nie postanowimy postarać się wtedy o trzeciego śliniącego się małolata ;-).

Tedi

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon