Uczymy się zwierzątek – montessori dla malucha

Posted on Posted in Co z dzieckiem?

Kiedy Smok był malutki, bawiłam się z nim bardzo intuicyjnie. Był moim pierwszym dzieckiem a dodatkowo praktycznie nie miałam wtedy styczności z innymi małymi dziećmi z rodziny, czy od znajomych. Tak się nam ułożyło. Wtedy także wiedza teoretyczna dotycząca opieki i wychowywania dzieci była u mnie na dość niskim poziomie. Powtórzę to jeszcze raz – wszystko robiłam intuicyjnie. Jedne rzeczy udało mi się robić dobrze, inne niestety były drobnymi błędami. Wśród tych pierwszych okazały się właśnie zabawy w stylu szkoły montessori.

Co to jest montessori?

Pewnie nie raz słyszeliście to słowo. Nic dziwnego, bo ostatnio stało się dość modne. Dookoła nas powstają przedszkola i żłobki montessori. Powstają zabawki odpowiednie do tego typu wychowania. Na Facebooku pełno jest grup, na których mamy (i tatusiowie) dzielą się swoimi montessoriańskimi pomysłami.

Twórczynią tej metody była Maria Montessori  – włoska lekarka. Jej metoda kładzie nacisk na swobodny rozwój dziecka, na wspieranie spontaniczności i twórczości dzieci oraz umożliwianie im wszechstronnego rozwoju.

Metoda Montessori jest więc bardzo lubiana przez na przykład Rodziców Bliskości.

Mnie samej bardzo podobają się założenia tej metody i muszę przyznać, że faktycznie intuicyjnie robiłam w ten sposób wiele rzeczy, chociaż kiedyś nie znałam tej nazwy.

Zabawa zwierzątkami

Przy Młodszym już wiem, co to jest Metoda Montessori i nawet nie raz podziwiałam różne ciekawe zabawy wykonywane przez innych rodziców w myśl tej metody.

A u nas tym razem bawiłam się z Młodszym. To znaczy bawię się w ten sposób już dłuższy czas, ale faktycznie zwierzątka Młodszy zaczął rozpoznawać koło pierwszych urodzin. Wcześniej był bardzo zainteresowany tym, co ja wyprawiam, ale nie za bardzo potrafił połączyć figurkę z obrazkiem.

Ale do rzeczy. Do zabawy potrzebujemy obrazki zwierząt. Im mniejsze dziecko, tym powinniśmy zacząć z mniejszą ilością. Ja akurat miałam kartki do nauki słów po Smoku, ale z powodzeniem obrazki zwierzątek można sobie wydrukować z internetu. Do obrazków potrzebujemy jeszcze figurek. Te wzięłam z pokoju Smoka. Zwierząt u nas dostatek, więc bez problemu znalazłam wszystkie, które potrzebowałam. Oczywiście jedne z ulubionych są te z zestawów Lego Duplo.

Rozkładamy kartki na ziemi i nazywając zwierzęta po kolei, układamy figurki na odpowiednich kartkach. Gdy dziecko jest już trochę starsze można układanie zostawić jemu. Młodszy tak jak wspomniałam zaczął zwierzątka rozpoznawać koło pierwszych urodzin a niedługo potem był w stanie dopasować kartę do figurki. Dość długo myliła mu się koza z owcą, ale tak niefortunnie je narysowali, że faktycznie są podobne.

Teraz, gdy Młodszy ma ponad 16 miesięcy dodatkowo zadaję mu pytania „jak robi krowa/koza/owca/kot”. Staram się także wprowadzać kolory i grupuję mu zwierzęta na żółte, białe czy brązowe.

Chłonny umysł dziecka

Dzieci mają niesamowicie chłonne umysły i w pewnym momencie zaczynają się bardzo szybko wszystkiego uczyć. Naszą zabawę zaczęłam, gdy Młodszy potrafił stabilnie siedzieć, czyli koło 9 miesiąca. Często się wtedy zastanawiałam, jaki ma to sens, bo nie wyglądało na to, żeby maluch coś z naszej zabawy rozumiał. Bawiłam się raczej dla samej siebie, żeby jakoś ten czas z dzieckiem spędzić. Mówiłam nazwy zwierzątek, opowiadałam o nich jakieś rzeczy tylko dla samego mówienia. Nieźle się zdziwiłam, jak niecałe trzy miesiące później okazało się, że Młodszy bezbłędnie rozpoznaje wszystkie pokazywane mu zwierzątka.

Wygląda na to, że moje gadanie było uważnie słuchane ;-).

 

A jak Wy się bawicie z maluchami? Próbowaliście podobnych zabaw? Jak sobie Wasze dzieci radzą z rozpoznawaniem zwierząt?

Jeśli szukacie innych zabaw z dziećmi (także starszymi), zapraszam do działu CO Z DZIECKIEM

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon