Podróż do Ameryki Północnej – Dziecko na Warsztat

Posted on Posted in II edycja DZIECKA NA WARSZTAT

W tym miesiącu w ramach Dziecka na Warsztat udaliśmy się do Ameryki Północnej. Było dużo różnorodnej zabawy i aż trudno powiedzieć, co Smokowi podobało się najbardziej. Ale zacznijmy od początku.

Najpierw uczyliśmy się, jakie zwierzęta mieszkają w Ameryce Północnej. Smokowi najbardziej przypadli do gustu bizon i wilk. Zwierząt uczyliśmy się z mojego starego atlasu dla dzieci, który ostatnio znalazłam w jednym z pudeł. Na Ameryce oczywiście nie poprzestaliśmy, bo ze Smokiem trzeba było zwiedzić od razu wszystkie kontynenty. Nachodziliśmy się sporo.

Pooglądaliśmy także zwierzęta Ameryki Północnej w książkach, które przywieźliśmy z Budapesztu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Teraz trzeba było zwierzęta przedstawić na papierze. Smok postanowił farbkami namalować bizona. Teraz bizon dumnie spogląda na nas z lodówki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Postanowiliśmy także ulepić zwierzęta z ciastoliny. W ten sposób powstał bizon i wilk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Żeby nie były tylko same zwierzęta, nauczyliśmy się, czym są skrzypce. Ostatnio często słuchamy muzykę Lindsey Stirling. Smok jest zachwycony i już przy pierwszych dźwiękach skacze jak szalony (jego preferencje muzyczne mnie często zadziwiają). Trzeba przyznać, że dziewczyna gra rewelacyjnie. Smok już wcześniej widział prawdziwe skrzypce. Jego kuzyn na ostatniej wigilii pięknie grał kolędy na skrzypcach. Teraz tylko przypomniałam małemu, jak rozpoznać ten instrument. Potem zrobiliśmy wspólnie własne, tekturowe skrzypce. Pomagała nam przy tym smokowa ciocia (pozdrawiamy!), która bardzo dobrze zna się na instrumentach muzycznych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Warsztat zakończyliśmy, więc znając kilka nowych słów: bizoń (bizon), wi (wilk), skypki (skrzypce), talina (plastelina) i śalbki (farbki). Codziennie rano słyszę teraz prośbę o udostępnienie śalbek, lub taliny. A potem pół dnia sprzątam resztki farby z nowej komody. Cóż, dziecko swoje prawa ma :-).

Za miesiąc będzie na prawdę zimno (mam nadzieję, że tylko na blogu), ponieważ odwiedzimy pingwiny na Antarktydzie. A teraz zapraszam Was do zerknięcia na inne warsztaty:

unnamed

  • Dorota Wernik

    Rzeczywiście sprzątania chyba było sporo. Ale grunt to dobra zabawa!

    • Przy sprzątaniu też można się nieźle bawić 😉

  • Monia

    Fajnie Wam wyszły te zwierzaki z plasteliny 🙂 Lindsey Stirling też uwielbiam!

  • Anna Ob

    Też mamy taki Atlas Świata

    • Ja go dostałam na zakończenie pierwszej klasy podstawówki. Leciwa już książka 🙂

  • Joanna

    Oj tak. Farby to ogromna namiętność i mojej młodszej córki. Wystarczy tylko powiedzieć „farby” i jest zwarta i gotowa. A malowany bizon jest uroczy.

    • Dla tego uśmiechu warto potem pół dnia sprzątać dom 🙂

  • Farby wielka miłość moich dzieci :-)) super warsztat 😀

    • Dziękuję :-). Które dziecko nie lubi się totalnie ubrudzić?

  • farby wyszył fajne 🙂

  • Iwonka

    Bizon pierwsza klasa 😀

  • Filip

    Takie warsztaty mi się podobają 🙂 Dużo twórczej pracy!

  • piękne skrzypce i wilk!