#GadkiMatek

Jak oszczędzić na wyprawce – #GadkiMatek

Każda mama będąc w ciąży zastanawia się co kupić dla swojego dziecka? Jakie ubranka będą przydatne. Jakie gadżety będą potrzebne, a jakie są bezsensownym wydatkiem. Jak oszczędzać na wyprawce i czy warto na niej oszczędzać?

To pytanie zadałyśmy sobie niedawno razem z Olą (Mama Lubi Eko)

Ola: Jestem na końcówce ciąży. Wyprawka dla maluszka gotowa. Jakże inna od tej przy I dziecku, w którą zaopatrywałam się 5 lat temu! Doświadczenie jednak robi swoje. Miałaś w przygotowywanych wyprawkach kompletne wpadki – tzn. kupiłaś coś co się w efekcie całkowicie nie przydało, albo nie sprawdziło?

Ja: Oj trochę tego było, zwłaszcza przy pierwszym synku. U mnie w rodzinie nie było za wiele małych dzieci (lub były daleko), więc nie miałam skąd czerpać informacji o przydatności rzeczy, a media jednak chcą wcisnąć nam wszystko ;-). Przede wszystkim miałam dużo ubranek, których nigdy nie użyliśmy. To były na przykład bluzy i kurtki z kapturami dla maluszka – totalnie niepotrzebne i niewygodne. Były także różne udziwnione spodnie w rozmiarze 56, czy 62. Przy takim maluchu jednak używa się tylko body i śpiochy lub pajace. Teraz pewnie masz ubranka po starszych dzieciach, czy coś dokupywałaś?

Ola: Przyznam, że akurat ja nie zaliczyłam wpadek ubrankowych – tzn. mam kilka zupełnie nieprzydatnych ubranek w najmniejszym rozmiarze, ale no cóż – były to urocze prezenty. I owszem – już przy drugim dziecku w ogóle nie kupowałam ubranek, więc zdecydowanie była to oszczędność. My mamy to szczęście (lub po prostu – taki zbieg okoliczności), ze wszystkie nasze dzieci rodzą się w podobnym okresie: listopad/grudzień. Więc nie mamy tzw. przesunięcia sezonowego. Czyli ubranka i ich rozmiary dokładnie odpowiadają potrzebom maluszków. Przy przesunięciu sezonowym być może nie da się tak łatwo używać ubranek, bo pora roku nie ta. Teraz – spodziewamy się dziewczynki, więc – chciałam mieć trochę ubranek typowo dla dziewczynek. Ale zamiast je kupować – poprosiłam o ich pożyczenie koleżanki. Ja sama jak tylko mam możliwość: pożyczam, albo oddaję. Myślę, że starając się żyć w duchu eko, warto wybierać właśnie takie rozwiązania. Czyli jakie ubranka z wyprawki się Tobie nie przydały? Spodenki, bluzy z kapturem, coś jeszcze?

Ja: Ja miałam sporo ubranek kupionych. W sumie to wszystkie, bo tak jak już pisałam, u nas nie ma dzieci. Za to kupowałam głównie ubranka używane. Miałam też trochę rzeczy nie trafionych ze względu na rozmiar. Moi chłopcy bardzo szybko rosną i na przykład dostałam kombinezon zimowy dla starszego synka na pół roczne dziecko. Kombinezon już na jesień był zdecydowanie za mały. Miałam także kilka udziwnionych ubranek, jak na przykład body koszulowe w małym rozmiarze. Nigdy tego nie użyłam, bo uznałam, że jest niewygodne. Ach i jeszcze dla drugiego synka, gdy wiedziałam, że już jest bezpiecznie (czyli byłam pod koniec 4 miesiąca) kupiłam kilka nowych ubranek w Pepco. Totalny niewypał, bo te body okazały się bardzo marnej jakości ?.

Ola: Bezpiecznie w jakim sensie?

Ja: U mnie niestety często zdarzają się poronienia, stąd nie chciałam za wcześnie nic dla dziecka kupować.

Ola: A – rozumiem. Jakoś zinterpretowałam to, ze dziecko miało 4 miesiące i poszłaś z niemowlakiem na zakupy.

Ja: Nie, nie. W czwartym miesiącu ciąży ?.

Ola: U mnie zdecydowanie nie sprawdzały się urocze sweterki w rozmiarze 56, 62, bluzy i kaftaniki. Co do pajacyków i śpioszków: praktycznie nigdy nie zakładałam tych polarowych i ciepłych. W zimie w mieszkaniu jest bardzo ciepło, i najzwyczajniejsza bawełna w zupełności wystarcza.

Ja: A właśnie, powiedz, kiedy miałaś już gotową wyprawkę? Ja jakoś przy jednym i drugim synku chciałam mieć ją szybko zrobioną, a potem tylko odpoczywałam i czekałam na dzidziusia ?

Ola: Ja aż taka szybka to nie byłam. Przy I dziecku zrobiłam ją najwcześniej – bo w 7 miesiącu. Przy drugim – w zasadzie nie było prawie co kupować: całość wyprałam chyba w 8 (i skontrolowałam). No a teraz – też w okolicach 8 miesiąca: zaczęłam pożyczać ubranka, zaopatrzyłam się w pieluszki wielorazowe dla noworodka, wydobyłam przewijak z piwnicy itp. Co do ubranek, chciałam jeszcze dodać, że nie ma co zaopatrywać się w duże ich ilości. Dzieci rosną bardzo szybko, a dodatkowo jeszcze – zwykle jest się obdarowywanym przez rodzinę i znajomych. Także lepiej mieć tego mniej niż więcej. Bo to oszczędność: nie tylko pieniędzy, ale i miejsca!

Ja: Dokładnie. A co jeszcze uważasz za zły zakup przed urodzeniem dziecka. U mnie przy pierwszym synku to był fotelik samochodowy. Kompletnie nie przemyślałam zakupu i kupiłam bylejaki fotelik. Przy drugim dziecku już miałam zdecydowanie większą wiedzę na temat bezpieczeństwa w samochodzie i zakupiłam już bardzo dobry i bezpieczny fotelik z bazą.

Ola: Nieudanych zakupów mieliśmy najwięcej przy pierwszym dziecku. To co mi przychodzi do głowy to kosz Mojżesza – idea fajna, tylko poszliśmy do galerii handlowej i wybraliśmy naprawdę źle wykonany w swej konstrukcji (a drogi) kosz. Trochę dziecko w tym leżało, ale potem porzuciliśmy ten sprzęt. Druga wpadka – to kupno śpiworka do spania. Nie wiem, czemu to zrobiłam. Moje dzieci nigdy w śpiworkach nie spały. Kolejna całkowicie nieprzemyślana, ale zakupiona rzecz. Przy drugim dziecku od razu zainwestowaliśmy w łóżeczko do spania i to było bardzo dobre wyjście. Pominąwszy oczywiście fakt, ze dzieci i tak sypiały w naszym łóżku. Ale jednak na czas drzemek w ciągu dnia, czy przy starszaku potrzebne jest bezpieczne miejsce do odłożenia dziecka.

Ja: U mnie znowu przy Młodszym łóżeczko się nie sprawdziło i żałowałam, że je kupiłam. Bardzo rzadko w nim był i to tylko w przypadku ogromnej potrzeby odłożenie go gdzieś. Do takich zadań wystarczyłoby mi łóżeczko po starszym synku. Akurat Młodszy okazał się być nieodkładalny, ale kto by coś takiego przypuszczał będąc w ciąży? ?

Ola: No właśnie – szereg wyprawkowych błędów wynika z tej nieprzewidywalności. Bo przecież każde dziecko jest inne i przy każdym sprawdza się nieco inny model. Ja np. już przy starszym dziecku kupiłam chustę kołkową, której przy nim nie użyłam ani razu. Ale przy młodszym używałam stosunkowo często. W jednym przypadku – zbędny wydatek i błąd, a w drugim – strzał w dziesiątkę!

Ja: Zdecydowanie bez sensu u mnie był zakup doustnego odciągacza do nosa. Nie wiem dlaczego, ale bałam się tego na odkurzacz. Tak samo przy starszym synku kupiłam termometr bezdotykowy, ale z tych tańszych. Pół roku temu się wkurzyłam na niego ostatecznie i kupiłam wreszcie porządnej firmy ?

Ola: A! Termometr bezdotykowy – też taki mieliśmy. Czasem ciężko było uwierzyć w to, co pokazuje.

Ja: Przy starszym synku kupiłam także ogromny wózek z wielkimi kołami. Wkurzałam się na niego dobre 9 miesięcy i w efekcie kupiłam spacerówkę. Teraz ten wózek jest naszym najlepszym wózkiem, bo na obecne wertepy jest idealny. Chociaż też Młodszy zaczął go używać dopiero koło 10 miesiąca życia ?

Ola: Tzn. ten z wielkimi kołami?

Ja: To jest dokładnie Espiro Modena. Jest wielki i ciężki i ma bardzo duże koło. Teraz się sprawdza idealnie, bo my nim jeździmy do lasu i po polnych drogach. Dodatkowo ma spore siedzisko i dziecku jest w nim wygodnie. Ale przy starszym synku mieszkałam w Budapeszcie i tam co chwilę musiałam wózek podnosić, a niestety ten wózek jest bardzo ciężki. Do tego przez jego wielkość nigdzie nie mogłam się zmieścić. Koszmar ?

Ola: My przy I dziecku kupiliśmy wózek3 w 1 – czyli z przepinanymi kółkami. O ile gondola jest świetna, to o tyle spacerówka – beznadziejna. Efekt? Moje drugie dziecko było noszone tylko w chuście i w nosidle. A spacerówka poszła do piwnicy. A powiedz mi – jak uważasz: gdzie można zaoszczędzić na wyprawce i jak?

Ja: Przede wszystkim na ubraniach. Nowe są bardzo drogie. Lepiej kupić używane. Na pewno zaoszczędzimy, jeżeli zdecydujemy się na pieluchy wielorazowe zamiast jednorazówek. I według mnie lepiej zaoszczędzić na wózku i kupić używany lub tańszej firmy, a te pieniądze zainwestować w dobry fotelik samochodowy. W końcu ten służy do ratowania życia, a wózek jest tylko pokazowy ? Warto także nie kupować dużej ilości kosmetyków, a zaopatrzyć się na początek w próbki. Nigdy nie wiadomo na co dziecko będzie uczulone. Także radziłabym nie kupować zbędnych gadżetów. Są ładne, ale tylko na chwilę i nie wiadomo czy spasują dziecku.

Ola: Ja bym dodała „gadżetoodporność”. Ile pieniędzy traci się na zupełnie zbędne rzeczy:np. Termometr do kąpieli. Albo super droga wanienka. My termometru nie mieliśmy – temperaturę sprawdzaliśmy łokciem. Wanienka najtańsza z Ikei była idealna.

Ja: Właśnie. Takie małe głupoty, a pieniądze znikają ☺

Ola: Nie polecałabym korzystania z mokrych chusteczek przynajmniej w domu. Pupę dziecka można spokojnie umyć wodą i nic się złego nie dzieje.

Ja: Tak i te wszystkie płyny do kąpieli i oliwki także bym opuściła. Zdecydowanie nie są potrzebne.

Ola: Tak – to prawda. Ja smarowałam (i masowałam) dzieci olejami, które mam w kuchni ? Sprawdzały się idealnie!

Ja: Polecam także omijać wszelkie sklepy z artykułami dla niemowląt. Nadmiar słodkich rzeczy sprawia, że głupiejemy

Ola: ? I wszystko wydaje się TAAAAKIEEE niezbędne! I na koniec jeszcze dodałabym, że producencie często uderzają w niedoświadczenie rodziców i ich strach o dziecko. Pamiętam jak byłam przerażona, który materac dla dziecka wybrać – bo przecież na „zwykłych” dziecko nie może spać, bo dosłownie – grozi mu śmierć. Podobnie bałam się o to, pod jaką kołdrą śpi. I owszem – w szczególnych wypadkach (np. u wcześniaków) trzeba chuchać i dmuchać, ale jednak w większości wypadków miejmy w sobie odporność na tego typu manipulację.

Ja: I uodpornijmy się na reklamy, które są wszędzie i są tak skonstruowane, żeby jeszcze ten strach w młodych rodzicach potęgować. Zawsze uważałam, że nie należy przesadzać, a jeżeli później uznamy, że coś by nam się przydało, to przecież zawsze można dokupić ?.

Ola: ? Ola, dzięki za rozmowę!

Ja: Jak zwykle było bardzo pouczająco i przyjemnie ?

Ola: I podobne obserwacje ?

A rozmawiałam z:

Ola Uruszczak – Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, doradca wielorazowego pieluchowania. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012 r.) i Michała (ur. 2014 r.), oraz córeczki, która lada moment przyjdzie na świat. Autorka bloga o macierzyństwie: Mama Lubi EKO (www.ml-eko.pl) i bloga o jodze: www.ola-uruszczak.pl. Jej życiowe motto to przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”, które stara się każdego dnia wcielać w życie.4

 

 

 

Więcej tekstów #GadkiMatek znajdziecie u mnie TUTAJ.

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon