Co z dzieckiem?

Nie lubię się bawić z własnymi dziećmi!

Może i brzmi to strasznie, ale nie jestem typem człowieka, który lubi bawić się z dziećmi. Kocham moje dzieci i jest mnóstwo rzeczy, które uwielbiam z nimi robić, ale bawić się nie lubię.

Nie przepadam za zabawą klockami, autkami czy dinozaurami. Owszem, czasami mi to sprawia przyjemność, ale zazwyczaj wkurza mnie nieustanne powtarzanie tych samych czynności. Nie lubię także zabaw w wojsko, które uwielbia Smok. Jazda czołgami przyprawia mnie o mdłości i ziewanie. Zabawa zwierzątkami z Młodszym także mnie denerwuje. Lego? No dobra, lubię bawić się Lego, ale sama. Do szału mnie doprowadza jak buduję super ekstra torowisko dla pociągu i stację kolejową, a Młodszy mi to rozwala. Smok też nie jest lepszy, bo on zawsze ma swoją koncepcje i ja mam budować tak, jak on tego chce. I jak tu się w spokoju pobawić?

No nie da się.

Czy przez to jestem złą matką? NIE!

Już dawno przestałam się spinać i udawać. Nie robię dobrej miny do złej gry. Wprost mówię chłopcom, gdy coś mi się nie podoba. Do czołgów zawsze wysyłam M. To oczywiście nie znaczy, że się z nimi nie bawię. Oczywiście, że się bawię, ale staram się wymyślać rzeczy, które także mnie będą odpowiadać. Klockami mogą bawić się sami lub z kolegami.

To co robię z dziećmi?

Uwielbiam na przykład czytać książki! I to robimy bardzo często. Na szczęście już nawet Młodszy dorósł do czytania książek (nie ekspresowego przerzucania kartek) i czytamy sobie ostatnio sporo. Biblioteczkę mamy całkiem pokaźną i jest z czego wybierać. Chłopcy mają swoje ulubione książki, ale bywa też, że czytam im obu jednocześnie. Wtedy staram się ja wybrać książkę, aby nie było kłótni.

Uwielbiam także pokazywać chłopcom świat, przyrodę. Smok swoją przyrodniczą wiedzą zagina niejednego dorosłego. A wszystko przez to, że my każdą wolną chwilę spędzamy w lesie, nad rzeką, w górach czy gdziekolwiek indziej. Opowiadamy nieustannie o mrówkach, pszczołach, krowach, jeleniach i ptakach. Mamy także mnóstwo książek o zwierzętach (współczesnych i prehistorycznych). Smok uwielbia tego wszystkiego słuchać i dużo informacji zapamiętuje. Młodszy jest teraz na etapie obserwacji wszystkiego, ale to nie przeszkadza mi w opowiadaniu o szczegółach. Tak oglądaliśmy ostatnio pszczoły przy naszym wrzosie, a ja opowiadałam o tym jak one robią miód. penie, że Młodszy nic z tego jeszcze nie zapamięta, ale już przyzwyczai się do tego gadania, a poza tym dzięki temu pomagam mu w nauce mówienia. Naprawdę warto jest mówić do dzieci i z dziećmi.

Uwielbiam także odwiedzać wszelkiego rodzaju muzea. Czasami stanowimy przez to osobliwy widok, bo często chodzimy na wystawy, na które nie chodzą rodzice z dziećmi. Przynajmniej nie z takimi małymi dziećmi. Mało z tego! Te muzea najczęściej całkowicie świecą pustkami! A dla nas nie ma nic lepszego niż muzeum ze skamieniałościami lub z historyczną bronią. Wiadomo, że dzieci nie wytrzymają tam długo, ale co nieco dzięki temu zobaczą. Coś zawsze się nauczą i zapamiętają. To bardzo rozwija horyzonty i pomaga dzieciom uczyć się uczestniczenia w różnych sytuacjach.

Uwielbiam także chodzić z dzieciakami do kawiarni. No dobra, lubię chodzić tam ze Smokiem. Młodszy na razie jest w takim głupim wieku, że musiałabym dla niego mieć jakąś kawiarnię z kącikiem z zabawkami, koniecznie ogrodzonym. Ze Smokiem za to w czasie picia kawy (on pije soczek lub czekoladę) pogadam o życiu, zwierzętach, kolegach i o czym akurat mam ochotę rozmawiać. Bardzo lubię takie nasze wspólne wyjścia. A że ludzie na mnie dziwnie patrzą, bo do kawiarni idę z dzieckiem? Zupełnie nie zwracam na to uwagi! Grunt, że my się dobrze bawimy.

W sumie to całkiem sporo rzeczy robimy, chociaż zazwyczaj nie jest to zabawa zabawkami. A co Wy lubicie robić ze swoimi dziećmi?

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon