#GadkiMatek – pieluchy wielorazowe

Posted on Posted in #GadkiMatek

Kochani, dzisiaj mam dla Was pewną nowość. Razem z Olą (Mama Lubi Eko) przygotowałyśmy dla Was cykl, w którym rozmawiamy na tematy dziecięce. Mamy zamiar każdego miesiąca publikować dwa takie wpisy. Jeden pojawi się tutaj, a drugi na blogu Oli o czym oczywiście Was poinformuję.

Jako pierwszy temat wybrałyśmy pieluchy wielorazowe, ponieważ jest to temat bliski mi oraz Oli. Jeśli chcecie dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy odnośnie pieluchowania wielorazowego, to dobrze trafiliście.

Jesteście gotowi?

To zaczynamy!

Ja: Pieluchy wielorazowe to świetna alternatywa dla jednorazowych, prawda? Ja pierwszy raz usłyszałam o nich kilka lat temu, gdy byłam w ciąży ze Smokiem. Wtedy kupiłam sobie 8 pieluszek na spróbowanie. Niestety nie polubiliśmy się za bardzo z tymi wielorazówkami. Teraz widzę, że to kwestia firmy. Przy Młodszym kupiłam już pieluszki różnych firm i z większości jestem bardzo zadowolona. A ty jak zaczynałaś wielopieluchowanie?

Ola: Moja przygoda zaczęła się… przypadkiem. Kiedy kupowałam chustę – w ofercie sklepu zobaczyłam tajemniczo brzmiące „pieluszki wielorazowe”. Kupiłam 2 na próbę i zakładałam je głównie w okresie problemów z odparzeniem. Nie myślałam, ze będę nosić je na stałe. Zmieniłam zdanie, kiedy na zajęciach „fitness dla mam z dziećmi” zobaczyłam jak jedna z dziewczyn przewija dziecko w kolorową pieluszkę. Z ciekawości zagadnęłam: jak jej się to sprawdza, czemu to robi itp. To ona podała mi taką ilość argumentów, że już nie było odwrotu. Wtedy zamówiłam swoją pierwsza paczuszkę kolorowych pieluszek.

Ja: Pamiętam jak przy Smoku to właśnie wielorazówka go odparzyła. Do dzisiaj nie wiem dlaczego, bo pierwsze próby robiłam, gdy miał jakieś 2 miesiące i zmieniałam je bardzo często, nie używałam kremów itd. Ale pielucha i tak go odparzyła 😉. Za to przy Młodszym było na odwrót. On bardzo źle toleruje pieluchy jednorazowe. Ma na większość z nich alergię. Stąd głównie używamy wielorazówek. Nic się wtedy z pupą nie dzieje.

Ola: U nas po przejściu na wielorazówki, nic nigdy złego z pupą się nie działo. Zarówno u jednego synka, jak i drugiego. W przeciwieństwie do czasów stosowania jednorazówek. Raz nam jednorazówka pękła na dziecku i wysypały się granulki – te które wiążą wilgoć. Momentalnie pojawiła się wysypka u dziecka. Na samo wspomnienie przechodzą mnie ciarki. Naprawdę cieszę się, że tych prawie 5 lat temu dowiedziałam się o wielorazówkach.

Ja: Nam się kiedyś pełna pielucha jednorazowa rozsypała w łazience… to było sprzątania 😉

Ola: O – domyślam się. Choć w sumie wiele osób uważa, ze wielorazówki dodają pracy. Wg mnie nie więcej niż jednorazówki, gdzie mimo wszystko trzeba je kupić – wyrzucić ze śmieciami, itp. W przypadku wielorazówek dochodzi tylko kwestia jednego dodatkowego prania.

Ja: Kwestia zakupów zawsze była dla mnie upierdliwa. Czasami musiałam wieczorem lecieć do sklepu, bo zapomniałam wcześniej kupić zapasu. To się tyczyło głównie starszaka w czasach, gdy używał już tylko pieluch na noc. A w ogóle muszę Ci się przyznać, że ostatnio uzależniłam się od tych pięknych wielorazówek. Najchętniej kupiłabym wszystkie 😀

Ola: Znam, znam… 🙂 Te wzory są prześliczne. 🙂 aż chce się przewijać 😉 Ja teraz spodziewam się trzeciego dziecka, wiec będę mieć używanie!

Ja: Och tak! A używasz ich od początku? To znaczy od urodzenia dziecka?

Ola: Będę to robić po raz pierwszy. Przy pierwszym dziecku – nie wiedziałam o wielorazówkach. Przy drugim – nie zadbałam o to, aby wyposażyć się w pieluszki new born. A pieluszki one size są jednak za duże dla takiego maluszka. Teraz – będę mogła przetestować pieluszki i wkłady producenta, z ramienia którego działam jako doradca pieluszkowania wielorazowego. A jak uważasz – co jest dla Ciebie największym plusem z korzystaniu z wielorazówek?

Ja: Na pewno zdrowie dziecka. Już wspominałam, że mój Młodszy jest alergikiem. Walczymy także z astmą niemowlęcą, stąd pieluszki wielorazowe są znacznie lepsze dla jego skóry. Wiele jednorazówek go uczulało. Podoba mi się także wygląd wielorazówek. U Młodszego na początku byłoby ciężko z wielorazówkami. Musiałam mu pieluchy zmieniać nawet co godzinę. Maluch przez pierwsze dwa miesiące życia dość często brudził pieluchy.

OlaDla mnie przede wszystkim kwestia zdrowia: pieluszki wielorazowe są jak ubranie. Są obojętne dla skóry, nie szkodzą. Natomiast jednorazówki – to potencjalne alergeny i plastik. Dodatkowo – jednorazówki wcale nie są sterylne. Większość z nich jest wybielana, po to, aby przypominać coś jałowego. A prawda jest taka, ze swoją bielą – uzyskiwaną w wielu wypadkach przez chlorowanie tylko szkodzą. No i jednorazówki grzeją, co jest nie bez znaczenia – szczególnie u chłopców. Kolejna sprawa to ekonomia. Już przy jednym dziecku pieluchy przynoszą oszczędności, przy dwójce jest to zdecydowanie zauważalne. Przez te 5 lat pieluchowania zniszczeniu uległo mi zaledwie kilka pieluszek – a stosik mam pokaźny. Większość używałam na drugim dziecku, i będę używać przy kolejnym. To zdecydowanie pomniejsza koszty w budżecie domowym. Ja się cieszę – zamiast na pieluchy mam pieniądze na inne rzeczy. No i ekologia. Jednak jak wyliczyć ile dziecko pieluchowane jednorazówkami produkuje śmieci, to jest to ilość przerażająca. Cieszę się, że moja decyzja o wielorazówkach sprzyja ograniczeniu produkcji śmieci.

Ja: Ja do kwestii ekologii zawsze podchodzę sceptycznie, bo jednak przy wielo trzeba dodatkowo prać, a to woda i prąd się jednak zużywają. Nie wyobrażam sobie prać ich ręcznie. Ale argument zdrowia dziecka do mnie jak najbardziej przemawia. Dodatkowo teraz jednorazówek używamy bardzo niewiele. Paczka starcza nam na miesiąc lub dwa. Nie pozbyłam się ich całkowicie ze względu na noce i wyjazdy.

Ola: No wiem – jest ten argument o mediach potrzebnych do stosowania wielo. Jednak tona śmieci na dziecko, dodajmy tona która rozkłada się przez 500 lat działa mi na wyobraźnię. Co do nocy – a próbowałaś pieluch XL?I  dużych chłonnych wkładów? U nas sprawdzają się bez zarzutu.

Ja: Nie próbowałam, ale jest to jakaś koncepcja. Problem jest w tym, że Młodszy śpi ze mną, więc musiałabym dodatkowo zabezpieczyć łóżko, chociaż i tak to w końcu będę musiała zrobić. A powiedz, ile masz pieluszek?

Ola: O – to jest trudne pytanie! Policzę 😉

Ja: Ja mam wrażenie, że mam ich za mało. Muszę przyznać, że jak Młodszy był malutki i postanowiłam dokupić pieluszek, to przeraziłam się ich ceną. Gdy Smok był mały takie pieluchy kosztowały średnio po 30-40 zł, a teraz nawet 60-70 zł. Taka cena trochę przeraża.

Ola: Doliczyłam się 6 otulaczy i 25 kieszonek. Być może kieszonek mam nieco więcej, ale zostały u babci. Ostatnio robiłam porządki i wyeliminowałam 5 kieszonek, które po prostu się zniszczyły/zużyły.

Ja: To faktycznie spory stosik. U mnie jest ich trochę mniej.

Ola: Na kwestie finansowe są 2 wyjścia: wybrać tańsze pieluszki – polskich producentów, ale wykonywane w Chinach. Wg mnie sprawdzają się bez zarzutu, a konkurują ceną. A drugie wyjście to zakupić pieluszki od kogoś, czyli rynek wtórny.

Ja: Tak, to jest jakieś wyjście. Aktualnie mam w domu cztery różne firmy (w tym jedną czeską) i czekam na kolejną dostawę. Jedne sprawdzają się lepiej, inne gorzej. Ale chyba najlepsze są te cztery co mi zostały po pierwszym synku. Do dzisiaj je używamy i nic się z nimi nie dzieje.

Ola: A jaki masz problem z pieluszkami?

Ja: Miałam cztery chińskie pieluchy i te bardzo szybko zaczynały przemakać. W jednej pieluszce po dwóch miesiącach użytkowania zniszczył się ten zewnętrzny materiał – rozwarstwił się, ale na szczęście producent przyjął reklamację (mam nadzieję, bo jeszcze nie została do końca sfinalizowana). Mam tę jedną czeską pieluchę, kupioną na próbę i ta jest świetna, ale potrafi przemakać, bo nie ma z zewnątrz PULa. Ale mimo to i tak uważam ją za jedną z lepszych 🙂.

Ola: To faktycznie pieluchy do reklamacji. Przy ciągłym stosowaniu takie rozwarstwienie nie powinno nastąpić wcześniej niż po 2 – 3 latach. Czasem pieluchy przemakają bo wewnętrzny mikropolar (dotyczy to kieszonek) jest zatłuszczony. Trzeba wtedy odtłuścić pieluszkę.

Ja: Dobrze wiedzieć. resztą to w ogóle jest dziwna pielucha. Nie jest to kieszonka, ani otulacz. Ja bym ją nazwała kieszonką, ale bez kieszonki 😉. Z resztą mi się wydaje, że ona nie może nie przemakać, bo tam nie ma żadnego nieprzemakalnego materiału. Ale radę wykorzystam przed następnym większym praniem 🙂.
A powiedz w czym pierzesz pieluszki?

Ola: Teraz nie mam samych pieluszek do prania, więc piorę tych kilka sztuk z ubraniami. W orzechach piorących.Jak prałam same pieluszki to używałam kul piorących z dodatkiem sody oczyszczonej i olejku z drzewa herbacianego.

Ja: U nas też olejek i soda zawsze są 🙂

Jestem bardzo ciekawa jak ci będzie się używać tych pieluszek newborn. Mam nadzieję, że opiszesz swoje doświadczenia?

Ola: Oczywiście! Sama jestem ciekawa. Przede wszystkim tego, czy się nie zniechęcę. Jednak pieluchowanie noworodka jest wymagające. To w końcu kilkanaście zmian pieluchy na dzień. Co prawda mam przygotowany wielki stos pieluszek tetrowych – dużo osób poleca je jako najlepsze wkłady dla noworodka, ale czy podołam? Ogólnie jestem nastawiona optymistycznie.

Ja: Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz. Ja Ci życzę żeby ci się nie trafił taki egzemplarz, jak mój, który zużywał około 30 pieluszek na dobę 😉

Ola: Ojej – to faktycznie mnóstwo!

Ja: To był fantastyczny poranek. Cieszę się, że mogłyśmy porozmawiać.

Naszym zdaniem pieluchy wielorazowe są warte zachodu. W ogólnym rozrachunku wychodzą taniej, bardzie ekologicznie i zdrowiej dla maluszka. Wcale nie jest z nimi dużo więcej roboty niż z jednorazówkami. Dodatkową ich zaletą są oczywiście piękne wzory :-).

A rozmawiałam z:

Ola Uruszczak – Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, doradca wielorazowego pieluchowania. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.), oraz córeczki, która lada moment przyjdzie na świat. Autorka bloga o macierzyństwie: Mama Lubi EKO (www.ml-eko.pl) i bloga o jodze: www.ola-uruszczak.pl. Jej życiowe motto to przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”, które stara się każdego dnia wcielać w życie.

  • Sophy Lukrecja

    super. też używałam pieluch wielorazowych, ale tych jeszcze nie miałam 🙂

  • Mamnatooko.pl.

    Dobrze, ze temat pieluszek już za mną.
    Nie wiadomo na co się zdecydować – chociaż przyznać muszę, ze jednorazówki nam odpowiadały.

  • Żałuję, że nie pomyślałam o pieluchach wielorazowych, a przy kolejnych dzieciach już z przyzwyczajenia mieliśmy jednorazówki.

    • Przyzwyczajenie czasami jest silniejsze 🙂

  • Karolina Ostrowska

    Nie mam dzieci, ale faktycznie pomysł z wielorazowymi pieluchami do mnie przemawia. 🙂

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Mega merytoryczny post! Do mnie przemawia jeden argument- dziecko zużywa jakieś 3000 pieluch podczas dzieciństwa- mega dużo śmieci z którymi będziemy walczyć jeszcze długo.

    • Muszę szczerze przyznać, że dla mnie ważniejsze jest zdrowie dziecka ;-). Taka mało ekologiczna jestem 😀

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Ja wiem, że pieluszki jednorazowe to ogromna góra śmieci, ale jakoś nie wyobrażam sobie używać wielorazowych.

    • Też tak mówiłam kilka lat temu 😉

  • Moja córa na szczęście pieluchy ma dawno za sobą, ale gdy była mała to używaliśmy tylko pieluch jednorazowych.

  • Też korzystamy z wielorazówek. Osobiście uwielbiam

  • Zawsze byłam ciekawa tych pieluch wielorazowych… Przyznam szczerze, że nigdy nie używaliśmy, ale może teraz przy młodszym synku się skuszę…

  • 30 pieluch na dobę, to dopiero wymagający egzemplarz 😉 A pieluch wielorazowych zawsze byłam ciekawa, ale jakoś nigdy na tyle, żeby wreszcie zacząć ich używać 😉

    • Mnie one zdecydowanie przekonały 🙂

  • Divanaurlopie

    Fajny wpis i pieluchy wielorazowe to świetna sprawa!!

  • Troche zaluje, ze nie uzywalam wielorazowek, chociaz mam to szczescie, ze moj syn sie nie odparza 🙂 Przy drugim dziecku zdecydowanie zrezygnuej z jednorazowych pieluch. Swietnie sie czytalo Wasza rozmowe 😉 pozdrawiam

  • Lulankowo.pl

    Ja stosuję u dziecka jednorazówki. Dlaczego jeszcze nie próbowałam wielorazowych? Sama nie wiem 🙁 Chyba muszę się przyznać po prostu do lenistwa w tym zakresie ;( Wpis zachęcający i dał mi do myślenia 🙂