Dotyk czyni cuda, czyli o Masażu Shantala

Posted on Posted in Zdrowie

Nie jest wiedzą tajemną, że dotyk dla noworodka i niemowlęcia jest bardzo ważny. Większość rodziców intuicyjnie tę wiedzę stosuje. Sama zwłaszcza z Młodszym stosowałam ten rodzaj kontaktu praktycznie cały czas. Maluch był we mnie wtulony, był głaskany, przytulany. Widziałam, że to mu sprawia przyjemność. O Masażu Shantala wiedziałam już wcześniej, niestety mimo usilnych prób udania się na kurs, nie udało mi się przejść szkolenia. Nadal się zastanawiam, czy nie zrobić sobie takiego kursu właśnie teraz. Za to masowałam Młodszego tak, jak podpowiadała mi intuicja i wiedza zdobyta w internecie.

Internety jednak nie są nieomylne, więc zapraszam Was teraz na bardzo pouczającą rozmowę z instruktorką Masażu ShantalaOlą Uruszczak (także autorką bloga Mama lubi Eko).

Na swojej stronie internetowej napisałaś, że jesteś instruktorką Masażu Shantala. Ta nazwa
od niedawna krąży po internecie. Powiedz, co to dokładnie jest Masaż Shantala?

Masaż Shantala niemowląt i małych dzieci to masaż, który w założeniu wykonują rodzice, opiekunowie dziecka. Jest to masaż typowo relaksacyjny i rozluźniający, zawsze wykonywany w zgodzie z dzieckiem. Został on „sprowadzony” na rynek europejski przez znanego francuskiego położnika – Frederique’a Leboyer w latach 60-tych ubiegłego wieku. W czasie swojej podróży do Indii, na ulicach Kalkuty lekarz zobaczył kobietę masującą dziecko. Był tak urzeczony i zachwycony spokojem i błogością całej sceny, że postanowił spisać i opisać całą metodę. Wykonał również stosowne zdjęcia. Całość opisał w swojej książce „Masaż Shantala”. Nazwa pochodzi od imienia kobiety, która masowała – to ona nazywała się Shantala.

Kiedy zainteresowałaś się tym tematem i jak to się stało, że zostałaś instruktorką?

O masowaniu dzieci dowiedziałam się tuż po narodzinach mojego pierwszego dziecka w 2012 r. Jeszcze w szpitalu – położna, która przyszła do mnie do pomocy zwróciła mi uwagę, że warto masować dzieci. To było dla mnie coś nowego – nie słyszałam o masażu ani w szkole rodzenia, ani od rodziców czy znajomych. Z tym, że położna zaznaczyła, że dobrze jest to robić korzystając z fachowej wiedzy, np. z książki. Byłam tak zaintrygowana i chętna do tego, aby masować, że tuż po powrocie do domu zamówiłam wspomnianą książkę Frederique’a Leboyer – „Masaż Shantala”. Książka jest napisana bardzo poetyckim językiem. Nie zawsze byłam pewna, czy dobrze interpretuję opis technik, ale nie poddawałam się i masowałam synka. I tak zrodziła się moja miłość do masażu. Widziałam, że to działa dobrze – i na niego i na mnie. I w pewnym momencie zaświtała mi myśl, że może uczyłabym masażu innych rodziców. Poszukałam kursu i tak natrafiłam na Polską Szkołę Masażu Shantala. Kurs ukończyłam i zaczęłam uczyć, jak masować dzieci.

Dlaczego dzieci powinno się masować?

Przede wszystkim dzieci potrzebują bliskości nas – rodziców. Bliskości, czułości i kontaktu fizycznego. W czasie rozwoju dziecka pierwszy zmysł, który się „uruchamia” to zmysł dotyku. I dzieci mają ogromną potrzebę bycia w kontakcie fizycznym z bliskimi osobami. Co zresztą rodzice intuicyjnie wiedzą – przecież nosimy dzieci, głaszczemy, przytulamy. Na szczęście dla „naszych” czasów skończyła się era zimnego chowu i reglamentowania dzieciom bliskości. Masaż to naturalna odpowiedź na potrzebę tego fizycznego kontaktu, a jest o tyle wspaniałą formą, że pozwala dotknąć całego dziecka, bo masujemy wszystko: i klatkę piersiową, i plecki, i brzuszek, rączki, nóżki, a nawet twarz.

Techniki masażu Shantala działają na dziecko rozluźniająco i relaksująco, ale też stymulująco: na układ wydzielniczy, odpornościowy, trawienny, do rozwoju psycho-ruchowego. Dzieci czują się w pełni akceptowane, co jest bardzo ważne dla ich poczucia własnej wartości. Masaż pozwala budować to, co nazywamy odpornością na stres. Pomaga też przeciwdziałać kolkom. W obrębie buzi – stymuluje język do pionizacji, i jest dobrą profilaktyką logopedyczną. Przynosi również szereg korzyści dla masującego rodzica/opiekuna. Dla mnie samej jest przyjemnym czasem wyciszenia, i bycia sam na sam z dzieckiem. Czasem pełnym czułości, bliskości i budowania pozytywnej więzi.

Czy faktycznie Masaż Shantala działa na dzieci uspokajająco?

Tak! Aczkolwiek – nie zawsze od razu to widać. Przede wszystkim, kiedy rodzic przychodzi na kurs masażu, często dziecko zaczyna na masaż reagować płaczem. Szczególnie te młodsze dzieci mają bardzo krótki czas, w którym pozwalają na wykonywanie wokół siebie nowej czynności. Dość szybko są zmęczone, czasem głodne, a czasem zdziwione wprowadzaną nowością. Dlatego, masując, dobrze mieć w sobie dużo cierpliwości. Każdego dnia – powolutku wprowadzać kolejne elementy i nie zrażać się. Po pewnym czasie dziecko przyzwyczaja się do masażu. Moje masowane dzieci jako niemowlaki bardzo mało płakały. Dobrze spały. Nie mieliśmy problemów z kolkami. Zdecydowanie masaż uspokaja maluszki.

Czy spotkałaś się z dzieckiem, które nie lubiło być masowanym?

Jak wspomniałam wyżej – na kursach często widzę dzieci płaczące. Ba! Ja sama, gdy zaczynałam masować moje pierwsze dziecko miałam sytuacje, gdy jego cierpliwość kończyła się po 5 minutach. Niemniej, nie uważam, by to świadczyło o niechęci do masażu. Raczej o tym co wymieniłam: zniecierpliwieniu, protestowaniem na zmiany w codziennym rytuale, czy też manifestowaniem jakiegoś dyskomfortu. Zawsze uczę rodziców, że nie należy się zrażać. Być może płacz dziecka na propozycję masażu wynika z tego, że pora nie jest odpowiednia. Rozwiązaniem tego będzie znalezienie innej pory.

Niekiedy dzieci nie chcą być krępowane i nie pozwalają na masaż rączek, ale inne części ciała przyjmują z chęcią. To nie jest tak, że masując musimy się trzymać sztywnych reguł i wymasować dziecko w takiej kolejności i ilości, jak nauczono nas na kursie. Czasem masaż może ograniczyć się tylko do plecków, albo nóżek. Wiele dzieci ma duży problem z zaakceptowaniem masażu twarzy. I nie jest to powód aby zrażać się do całego masażu. Warto po pewnym czasie jeszcze raz maluszkowi zaproponować taki masaż buzi – być może im będzie starsze, tym chętniej na niego przystanie. Nigdy nie słyszałam o dziecku, które nie lubiło masażu. Owszem słyszałam o dzieciach, które np. nie chciały masażu konkretnej części ciała, ale nigdy masażu jako takiego.

Do jakiego wieku wykonuje się tego typu masaż u dzieci?

Masaż Shantala głównie kojarzy się z niemowlakami, ale prawdę powiedziawszy – nie ma ograniczeń wiekowych, co do masowania. Masować możemy od urodzenia do późnej starości. Oczywiście – starsze dziecko będziemy masować trochę inaczej, a z czasem przechodzić na masaż Shantala Body Touch.

Czy uważasz, że można masować niemowlęta, gdy nie ma się do tego przeszkolenia?

Każdy bierze odpowiedzialność za swoje dziecko, i wierzę, że kiedy rodzic coś z dzieckiem robi, to postępuje w dobrej woli. Przeszkolenie daje nie tylko gruntowną wiedzę o technikach wykonywania (jak trzymać dłonie, jak silnie masować, w którym kierunku itp.), ale również wiedzę kiedy masaż jest niewskazany, czy też jak masować w szczególnych przypadkach. Nie będąc na kursie, nie zdobywamy tej wiedzy – najprawdopodobniej masujemy intuicyjnie. Ja sama tak zaczynałam – łącząc intuicję z wiedzą z książki. Niemniej, czułam niedosyt i potrzebowałam zgłębienia informacji o masażu. W mojej opinii dobrze jest udać się na kurs masażu – zdobyć mocne i fachowe podstawy. Niemniej nie czuję, aby mogła powiedzieć, że masowanie bez kursu jest niewłaściwe. Na pewno inne.

A jak jest z dorosłymi? Jest jakaś wersja Masażu Shantala dla dorosłych?

Tak. Masaż Shantala Body Touch to technika masażu wykonywana na osobach dorosłych. To również masaż relaksacyjny (z własnego doświadczenia powiem, że bardzo, bardzo przyjemny) wykonywany w zaciszu domowym np. przez małżonka, czy inną bliską osobę. Masaż wykonujemy inaczej niż na malutkich dzieciach, bo i ciało dorosłego jest nieco inne. Główna różnica to to, że masujemy tylko tył ciała.

Z ciekawostek powiem, że masaż ten można wykonać przez ubranie – dlatego kiedy uczę masować osoby dorosłe, nie ma obaw co do przekraczania granic intymnych przez kursantów.

Czy używasz przy masażu jakiś specjalnych kosmetyków?

Masując dzieci, czy też masując nagą skórę czyjejś osoby, potrzebny jest środek poślizgowy. Wg mnie najlepszy to naturalny olej – najlepiej taki jadalny, nierafinowany, z pierwszego tłoczenia. Dlaczego jadalny? Przede wszystkim na pewno jest to olej bezpieczny – i jeśli nasze dziecko, akurat ma czas kiedy wkłada wszystko do buzi – w tym swoje rączki – nie boimy się, że zatruje się, czy coś złego mu się stanie. Po prostu zje trochę oleju. Drugi powód – te oleje wspaniale odżywiają skórę, więc dlaczego z nich nie korzystać? Ja najczęściej polecam olej kokosowy, olej migdałowy albo oliwę z oliwek.

Właśnie zostałaś mamą po raz trzeci, czego serdecznie Ci gratuluję. Powiedz, kiedy planujesz wykonać pierwszy
masaż u noworodka?

Jeśli tylko będę mieć okazję, to najprawdopodobniej jeszcze w szpitalu. Takie mam doświadczenia z narodzin mojego drugiego synka. Spędziliśmy w szpitalu 8 dni, i czas wypełniałam m.in. delikatnym masażem. Oczywiście – masowałam ograniczone miejsca na ciele. Na jedną sesję przypadał np. masaż stópek, samych nóżek, rączek, buzi. Powolutku, pomalutku. Ale to co mogę powiedzieć, to dla mnie niesamowitym był widok ciekawości, zaskoczenia, ale i błogości na twarzy noworodka, gdy doświadczał spokojnych delikatnych ruchów masażu na swoim ciele.

Czy prowadzisz jakieś spotkania dla mam, gdzie mogłyby się nauczyć odpowiednich technik
masażu?

Tak. Organizuję kursy indywidualne i grupowe. Nie tylko dla mam, ale dla rodziców w ogóle. Czasami – ojcowie też przychodzą, co zawsze bardzo mnie cieszy.

A gdy Twoje dzieci już dorosną, nadal będziesz używać swojej wiedzy dotyczącej Masażu
Shantala?

Jestem przekonana, że masaż jest wspaniały dla każdego dziecka, i nie zamierzam przestać propagować idei masażu. Odpowiadając na pytanie: tak mam zamiar o tym mówić i pisać, a także: uczyć.

Dziękuję Ci za fantastyczną rozmowę 🙂

Olga

Jeśli macie jakieś pytania do zadania Oli, śmiało piszcie w komentarzach. Na pewno Ola odpowie, jak tylko znajdzie chwilę czasu między matczynymi obowiązkami.

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

Ola Uruszczak – Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, doradca wielorazowego pieluchowania. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.), oraz córeczki, która właśnie przyszła na świat. Autorka bloga o macierzyństwie: Mama Lubi EKO (www.ml-eko.pl) i bloga o jodze: www.ola-uruszczak.pl. Jej życiowe motto to przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”, które stara się każdego dnia wcielać w życie.