8 przydatnych rzeczy przy noworodku i niemowlaku

Posted on Posted in Dziecięce akcesoria

Ach jak ten czas szybko leci! Dopiero Młodszy się urodził a już ma 7 miesięcy. Uwierzycie w to? Dopiero był taki maleńki, nieporadny i ciągle jedzący a teraz już taki całkiem duży niemowlak, który nadal ciągle je ;-).

Skoro Młodszy już jest taki duży, postanowiłam z Wami podzielić się informacją, co z wyprawki nam się faktyczni przydało przez te pół roku. I chociaż początkowo jedyną rzeczą, która przychodziła mi do głowy była chusta, to jednak okazało się, że nie tylko ona się nam przydała.

Ale po kolei!

Chusta

To u nas taki numer 1 każdego dnia. To były chyba najlepiej wydane pieniądze w życiu. Nawet nie sądziłam, że urodzę dziecko, które będzie uznawało, że w ogóle się nie narodziło i ma być nadal ciągle noszone i pokarm ma być nieustannie dostarczany. Cóż miałam robić? Wzięłam chustę i przywiązałam do siebie dziecię z nadzieją, że kiedyś to dziecię postanowi się „urodzić” naprawdę. Jeszcze nie postanowiło. Ja kupiłam chustę od LittleFrog. Jest całkiem w porządku, ale teraz polecę każdemu raczej już używaną niż nową. Faktycznie taką nową gorzej się wiąże.

Chusta kółkowa

Oprócz zwykłej chusty trafiła w moje posiadanie chusta kółkowa dzięki uprzejmości koleżanki. Nie skupiajmy się na jej wyglądzie, chociaż trzeba przyznać, że jest śliczna. To co chcę Wam napisać, to to, że nie wiem, jak mogłam bez chusty kółkowej funkcjonować. Zwykłą chustę dłużej się wiąże, co jest problematyczne zwłaszcza zimą i na krótkich odcinkach drogi: auto-sklep-auto i auto-przedszkole-auto. Do tego zanim zamotasz normalną chustę w kieszonkę (ja kieszonkę sobie upodobałam), to ci się poły po ziemi walają, a nie jest to przyjemne, gdy jesteś na zewnątrz i to jeszcze, gdy pada deszcz. Teraz idąc do sklepu szybko wkładam Młodszego w chustę kółkową i nawet, gdy zasnął w samochodzie, to przy tej operacji się nie budzi. Super sprawa.

Karuzela nad łóżeczko

Początkowo nie mieliśmy karuzeli. Przy Smoku się nie sprawdziła za bardzo. Uznałam, że nie będę kupować. I rzeczywiście pierwsze dwa miesiące Młodszy spędził na mnie, więc tę karuzelę musiałabym chyba sobie na głowie zamontować. Za to później desperacko potrzebowałam czegokolwiek, co Młodszego ze mnie ściągnie chociaż na 5 minut, abym mogła skoczyć do kibelka (na więcej nie liczyłam). Karuzela spełniła swoją funkcję i spełnia do dzisiaj i czasem Młodszy ogląda ją sobie nawet 15 minut. Szaleństwo! Na zdjęciu karuzela FisherPrice, która ma bardzo przyjemne melodie i do tego można ją rozłożyć na dwie osobne zabawki. Pewnie przyda się to za jakiś czas.

Cottonballs

Okazało się, że w kąciku Młodszego jest jeszcze coś, co miało pełnić inną funkcję, ale znakomicie przykuwało uwagę malucha – cottonballs. Powiesiłam je na ścianie jako ozdobę a Młodszy bardzo szybko zaczął się w nie wpatrywać. Pewnie spodobał mu się kontrast tych ciemniejszych kuli ze ścianą. Do teraz się potrafi do kul uśmiechać. Taki mały śmieszek z niego 😉

Fotelik z bazą

Kolejne najlepiej wydane pieniądze podczas kompletowania wyprawki do Młodszego, był zakup fotelika samochodowego Axkid Babyfix z bazą. Nie sądziłam, że baza faktycznie jest potrzebna. Nie sądziłam, że będę prawie że wielbić sprzedawcę, który namówił mnie na fotelik z bazą. Dzięki temu wsadzenie Młodszego do samochodu to był dosłownie jeden klik a nie kilka minut zapinania pasów, przeciągania ich, dopychania fotelika i regulowania pasów (tak, montaż łupinki na pasach to nie taka prosta i szybka sprawa!). U sam fotelik użytkuje nam się bardzo dobrze i co dla mnie też ważne ogromnego majątku nie kosztował.

Baby Cap

Smok po urodzeniu się miał ciemieniuchę. Pozbyliśmy się jej Ziajką. Wiem, że ma kiepski skład, ale wtedy tego nie wiedziałam. Teraz ciemieniuchę dostał tez Młodszy i żadne domowe sposoby nie skutkowały. Złamałam się więc i użyłam Ziajki o złym składzie z nadzieją, że może pomoże. Nie pomogła. Pomógł za to sprey na ciemieniuchę Baby Cap. Dobry skład. Ładny zapach. Po dwóch aplikacjach była widoczna poprawa. Użyłam go może pięć razy i wszystko zeszło. Rewelacja!

Przewijak

Przewijak z wysokimi brzegami na łóżeczko przydał mi się bardziej niż samo łóżeczko. Jakbym wiedziała, że tak to będzie wyglądać, kupiłabym komodę, na której postawiłabym przewijak. Wyszłoby na to samo. Generalnie taki przewijak to świetna rzecz. Przy Smoku miałam łóżeczko turystyczne razem z przewijakiem i tego przewijaka używałam do 6 miesiąca. Potem Smok tak fikał, że by mi z niego spadł, więc wolałam już go przebierać na podłodze. Taki przewijak na łóżeczko jest stabilniejszy i dziecku trudniej z niego spaść. Młodszy też sobie nieźle fika a jeszcze używamy. Dajemy radę i nikt nie spada ;-).

Gryzaki

Gryzaki w ilości hurtowej. Przy Smoku jakoś nie było aż takich problemów z zębami. Młodszy za to gryzie wszystko, co się znajdzie w pobliżu, łącznie z moją ręką. Stąd próbuję różnych gryzaków a najbardziej sprawdził nam się ten w kształcie pszczółki Fisher Price i gryzak na śliniaku. Rewelacyjna sprawa!

Tedi

Jeśli podobał Ci się ten wpis, nie zapomnij polubić, skomentować lub podzielić się nim ze znajomymi. W ten sposób będę wiedziała, że moja praca na coś się przydała :-).

facebook-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icontwitter-icon

  • Też nie wyobrażam sobie życia bez przewijaka 🙂 karuzelke mamy i młoda potrafi się nią zająć nawet na pół godziny, ale łatwo ja zająć: starcza żyrandol, albo rozek przewieszony na łóżeczku albo właśnie ta karuzelką czy naklejki na ścianę. Julka na szczęście unie się sobą sama zająć info bardzo często. Nie jest też nieodkladalna, większość dnia spędza leżąc na naszym łóżku niż na rękach, ale chustę i tak kupiłam. Jednak trochę nie ymwyobrazm sobie motania w takie upały więc na razie była w niej raz

    • U nas nie ma wyjścia. Młodszy nie chce za długo leżeć…

  • Ja już kompletnie nie pamiętam, czego potrzebuje niemowlak, jakby to wieki minęły 😉

    • Czas bardzo szybko ucieka. Przecież mój Smok się ledwo co urodził 😉

  • Karolina Nowogrodzka

    Ja bym dodała do listy jeszcze szumiącego misia 🙂 Potrafi zdziałać cuda 🙂