#HighNeedBaby

7 tekstów, których nigdy nie mów rodzicowi #HighNeedBaby

Oczywiście wystarczy napisać „nigdy”, a jesteś pewna, że właśnie będzie odwrotnie. W zasadzie to te teksty pojawiają się w moim życiu nieustannie i jak się pewnie domyślacie w moją stronę. Nie, ja bym nigdy tego nie powiedziała innemu rodzicowi…

Ups… podobno nigdy nie należy mówić „nigdy” 😉

„Nie noś, bo się przyzwyczai”

Każda mama High Need Baby i każda chustomama (bo nie tylko High Need Babys są noszone 😉 ) słyszała ten tekst nie raz. I pewnie nawet nie dwa razy. Tak na prawdę dziecka nie da się przyzwyczaić do noszenia. Po pierwsze ono było noszone przez 9 miesięcy w brzuchu, wiec w dniu porodu już przyzwyczajone do noszenia było. Po drugie dziecko samo się przemieszczać nie potrafi a przez to nie mamy innego wyjścia i musimy je nosić ;-). To oczywiście miało zabrzmieć zabawnie. Ale jest wiele badań, które wskazują na to, że bezpośredni kontakt dziecka z rodzicem (przytulanie, noszenie itp) wpływa korzystnie na jego rozwój i relacje w rodzinie. Także noszenie pomaga dziecku przy różnych dziecięcych dolegliwościach. Z resztą nawet rodzic potrzebuje się przytulać. Podobno dla zdrowia powinniśmy się przytulać minimum 6 razy dziennie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy przytulali się z dzieckiem ;-).

„Mój Antoś to mając dwa miesiące przesypiał już całe noce”

Nic mnie tak nie wpienia, jak inna mama, która mnie poucza, że jej dziecko pięknie śpi, śpi we własnym łóżeczku i jeździ w wózku bez płaczów. Niby taka świetna z niej mama? No nie do końca. To znaczy na pewno jest świetną mamą, ale ja nie jestem gorsza, chociaż moje dziecko nie wie, co to znaczy spać we własnym łóżeczku. Dzieci się różnią od siebie. Nie każde dziecko będzie chciało być noszone. Nie każde będzie chciało spać z rodzicami. Ja mam dwójkę dzieci i starszak spał sam w swoim łóżeczku, przesypiał noce całkiem nieźle i praktycznie w ogóle nie chciał być noszony. Młodszy jest totalnym przeciwieństwem i przez pierwszy rok życia uczepił się mnie niczym koala eukaliptusa.

„Proszę go tak nie ściskać, bo mu Pani krzywdę zrobi!”

Znowu komentarz w odniesieniu do noszenia w chuście. Nie jedna zwłaszcza starsza pani okropnie litowała się nad moim Młodszym, który w chuście spokojnie sobie spał… Pewnie już biedaczek z tego „ściśnięcia” stracił przytomność i dlatego nie płakał… Normalnie każdy by płakał w takiej pozycji, prawda?

„Musi go Pani kłaść na brzuszek, inaczej mięśnie mu się nie rozwiną”

Często ten tekst pada z ust lekarzy – pediatrów. Bo wiecie, że miesięczny maluszek miałby leżeć na brzuszku, dwumiesięczny miałby tę główkę ładnie trzymać a czteromiesięczny to już musi koziołki fikać… Młodszy na brzuszku praktycznie nie leżał, bo jak go kładłam zamiast ćwiczyć mięśnie, wrzeszczał. Mimo to nauczył się przewracać, siadać, raczkować a potem chodzić. Magia!

„Przyzwyczaiłaś go, to teraz masz”

I znowu High Need Babys nie są wynikiem jakiegoś błędu czy szczególnego postępowania jego rodziców. Te dzieci się rodzą z takim a nie innym temperamentem. Tak samo jak rodzą się dzieci z jasnymi włosami, z ciemnymi włosami i z odstającymi uszkami. Tego nie da się przewidzieć, zaradzić temu, czy coś zmienić. Jedyne co można zrobić, to te dzieci otoczyć taką opieką, jakiej potrzebują.

„Jak ty sobie dajesz radę? Ja bym już dawno chyba umarła”

Taki głupi tekst, przez który rozmówca chce wyrazić swój podziw dla ciebie, ale nie do końca wie, jak to zrobić. Otóż moi drodzy, są mamy dwojaczków, trojaczków itd i dają sobie radę. Są mamy, które mają pod rząd trzy hajnidy i dają sobie radę. Są mamy, które mają niepełnosprawne dzieci i też dają sobie radę. Ja nie robię nic nadzwyczajnego. Po prostu jestem mamą, zajmuję się domem, jak mogę najlepiej (chociaż i tak mam wiecznie bałagan) i w dodatku pracuję, kiedy tylko mogę. Każdy by sobie z tym poradził i na pewno by nie umarł.

„Ja sobie dziecku nie daję wejść na głowę”

Tym razem znowu prztyczek, że wychowałyśmy małego terrorystę i na pewno kiedyś wysadzi on pół świata. Jestem przekonana, że większość rodziców, jakby im dziecko nieustannie płakało, wzięliby je na ręce. Tak działa instynkt. Nie znosimy płaczu własnego dziecka. Ten płacz powoduje, że nasze głowy wybuchają. Bierzemy więc na ręce delikwenta, motamy w chusty i tak spędzamy całe dnie ;-).

A jakie Wy jeszcze teksty słyszałyście od „życzliwych”?

Zdjęcie: niezastąpiona Daria Olzacka 

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon