3 błędy, których powinna wystrzegać się każda matka!

Posted on Posted in Strefa mamy

Nie jestem idealną matką. Zdecydowanie do takiej mi daleko, jeżeli ta idealna naprawdę istnieje (śmiem w to wątpić). Popełniam błędy, jak każdy. Czasem są one mniejsze, czasem większe. Chociaż mam nadzieję, że tych większych jest zdecydowanie mniej i nie są one aż takie straszne. W końcu jestem tylko człowiekiem. Jednak na tych swoich błędach się uczę i raczej dwa razy tego samego błędu nie popełniam. W ten sposób staram się wychowywać naszych synów. I chociaż czasami mam dość, ponoszą mnie emocje i zmęczenie, to przypominam sobie wtedy zawsze 3 największe błędy, których nie mogę popełnić.

1. Nie stosuję wypłakiwania

Ze Smokiem to była pestka. Nawet nie wpadło mi do głowy, żeby coś takiego stosować, bo nie było praktycznie do tego okazji. Znałam wtedy metodę 3, 5, 7, ale tak jak już wspominałam, nie miałabym okazji jej wypróbować. Smok był idealnym niemowlęciem. Jadł co trzy godziny. W międzyczasie spał (w tych pierwszych miesiącach swojego życia). Gdy nie spał, bawił się sam. Nigdy nie potrzebował być noszony. Nigdy nie potrzebował być usypiany. Zasypiał sam odłożony do łóżeczka i nikt go tego nie uczył. No dobra, trochę przesadziłam. Był moment, w którym ciężko było go uśpić, ale trwał tylko kilka tygodni i problem rozwiązaliśmy bez stosowania dziwnych sztuczek czy jakichkolwiek rad z poradników. Ale nie o to tu chodzi. Grunt, że przy Smoku nie miałabym szansy zastosować wypłakiwania nawet, gdyby wpadło mi to do głowy.

Zanim urodził się Młodszy, moja wiedza dotycząca opieki nad niemowlęciem była już większa. Wiedziałam, że wypłakiwanie to metoda okrutna, która wbrew pozorom nie przynosi rezultatu. Owszem, niemowlę przestaje płakać w nocy i budzić przez to rodziców, ale nie dlatego, że przestaje się budzić i się już nie boi. Wręcz przeciwnie. Niemowlę nadal się budzi i boi się tak samo jak wcześniej, ale wie, że nikt i tak nie przyjdzie ten jego strach ukoić. Smutne.

Doskonale wiedziałam, że co by się nie stało, nie będę stosować wypłakiwania. I nie stosuję. Chociaż Młodszy budzi się w nocy bardzo często (nawet co godzinę lub częściej). Młodszy nie potrafi sam zasnąć. Zasypia albo przy mojej piersi, albo noszony na rękach. Innej opcji nie było (poza małymi epizodami) i nie ma. Młodszy jest typowym High Need Baby i potrzebuje dużo bliskości. I ja mu to staram się dawać, nawet kosztem swoich potrzeb. W końcu on jest malutki tylko teraz, a ja jeszcze będę miała okazję się wyspać.

2. Nie przestaję kochać swoje dzieci

Znacie słowa „jak nie będziesz grzeczny, to nie będę cię kochać”? Zadziwiające, jak wielu rodziców stosuje podobne szantaże. Miałam chwile słabości. Bywało, że traciłam równowagę, miałam dość i chciałam wyjść z siebie i stanąć obok. Zdarzało się, że moje reakcje nie były idealne, ale nigdy nie szantażowałam syna moją miłością do niego. Takie zachowanie jest nieludzkie i potrafi wyrządzić dziecku ogromną krzywdę.

3. Nie podaję swoim dzieciom szkodliwych substancji

Takie hasło brzmi bardzo trywialnie, prawda? Bo w sumie kto chciałby swojemu dziecku podać szkodliwą substancję? Dokładnie w ten sam sposób można zapytać, kto chciałby zostawić swoje bezbronne i płaczące niemowlę? A właśnie jest wielu ludzi, którzy to robią.

Tak samo ze szkodliwymi substancjami. Kiedyś aby dziecko spało, podawało się mu alkohol. Dzisiaj rodzice potrafią podawać… środki nasenne. Nieszkodliwe? Śmiem w to wątpić! A cola? A dym tytoniowy? A tormentiol? Tak, te substancje są bardzo szkodliwe dla dzieci (nie tylko dla dzieci) a i tak rodzice je stosują. A to tylko wierzchołek prawdziwej góry lodowej. Widziałam niespełna dwuletnie dzieci popijające colę w restauracji (mój Smok do dzisiaj nie zna jej smaku!). Znam rodziców, którzy palą papierosy w mieszkaniu, w którym przebywają ich dzieci. A tormentiol? O tym już słyszałam mnóstwo wypowiedzi w typie: lekarka poleciła, to musi być dobry. A że na ulotce wyraźnie jest napisane, żeby nie stosować przed 10 rokiem życia, to jakoś nikogo nie zastanawia. W końcu lekarka poleciła.

Niestety także często rodzice podają swoim dzieciom leki nawet bez konsultacji z lekarzem. Leki, które mogą szkodzić. Że o suplementach diety nie wspomnę. W przypadku tych ostatnich może się okazać, że nawet nie wiemy, co dokładnie dziecku dajemy. Dziecko mało je? Dajemy mu suplement diety na apetyt. Dziecko źle sypia w nocy? No to trzeba mu podać coś na lepsze spanie.

Nie, takich metod nie stosuję i stosować nie będę.

A jakie są Waszym zdaniem błędy, których powinna się wystrzegać każda mama?

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon

 

  • Mam takie samo zdani jak ty. Metoda 3 5 7 jest okrutna, a faszerowanie dzieci suplementami na „wszystko” totalnie mija się w celem

    • Dobrze, że nie tylko ja tak myślę 🙂

  • Karolina

    Nie wypowiem się co do błędów ponieważ nie miałam styczności jeszcze z małymi dziećmi. Wiem tylko tyle, że najgorsze są papierosy w moim otoczeniu. Jestem jedyną osobą w rodzinie poza moim bratem, która nie pali. On nie pali pewnie tylko dlatego, że ma 9 lat a drugi brat mimo, że 3 lata młodszy ode mnie także pali.. To smutne, że ludzie są tak egoistyczni

    • Ostatnio pod szpitalem widziałam rodziców z dzieckiem mniej więcej 2-3 letnim… Dziecko było u mamy na rękach a mama miała w drugiej ręce papierosa… Nie ogarniam.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Nasz synek w wieku niemowlęcym to było typowe High Need Baby – ale wypłakiwania nigdy nie stosowałam i uważam to za paskudną metodę. Podobnie z dwoma pozostałymi punktami.

    • Jestem przekonana, że wypłakiwanie w stosunku do High Need Baby nie przyniosłoby rezultatu. Te dzieci oprócz tego, że są wymagające, są też bardzo uparte 😉

  • Dla mnie to jest przerażające, ten trend, by na wszystko podawać jakieś leki i parafarmaceutyki, niedobrze mi się robi, jak słucham tych reklam „by zjadł obiadek” i tym podobnych.
    Każdy rodzic popełnia jakieś błędy, bo nikt nie jest idealny, ale jak się kieruje miłością i rozsądkiem, to tych błędów jest znacznie mniej.

    • Oj, ja zdecydowanie nie jestem idealna i niejednokrotnie łapię się na popełnianiu błędów. Na szczęście jeszcze trochę rozsądku mi zostało 😉

  • Anna Anna

    U nas jeden syn sam zrezygnował ze smoka, a drugiego jakoś odzwyczajani. Podawanie dzieciom środków nasennych, to już musza być chyba jakieś wskazania medyczne, bo nikt normalny by tego nie zrobił.

    • Zdziwiłabyś się… Kiedyś trafiłam na jakimś forum na temat o tym, co dać dziecku, aby lepiej spało… Załamałam się wtedy.
      Z resztą nawet ostatnio wszedł na rynek jakiś środek, który ponoć wycisza i pomaga dzieciom usnąć.

  • Sandra Kurzawa

    Dzis na wszystko daje sie antybiotyki. Syn mial katar. Wit c i antybiotyk. Powiedzialam ze sprobuje najpierw bez. Ok przeszlo. Za jakis czas zarazil sie chyba ode mnie i mial kaszel. To samo. Ale tez powiedzialam ze sprobuje bez antybiotyku bo osluchowo byl czysty. Tylko kaszel. Zgodzila sie. Poza tym jestem przeciena przegrzewaniom dzieci. Jak bylo cieplo non stop slyszalam a skarpetki to gdzie?

    • Z tym przegrzewaniem to jest straszna plaga. Kilka dni temu był śnieg i lekki mróz, ale teraz temperatura w dzień skoczyła u nas do prawie +10. Ale dzieci nadal chodzą w zimowych kombinezonach i rękawiczkach…

  • Jeszcze każda mama nigdy nie powinna dać się zdominować innym, chodzi mi o podejście do wychowywania dzieci, słuchanie własnej intuicji (a nie teściowej), no. Trzeba bronić własnych racji 🙂

  • Ja podaję delikatne kropelki wyciszające, córka jest strasznie emocjonalna i źle się to u niej objawia. Jednak nigdy nie rozumiałam metody wypłakiwania jak była mała! Choć teraz pozwalam jej się wyzłościć i dopiero podejmuję rozmowę z nią :0

  • Błedy błędami, ale najważniejsze to zdać sobie z tego sprawe. Niestety sporo matek uparcie broni swoich racji nawet jak nie sa one w zaden sposob dobre. Znam matke, ktora 4miesiecznemu dziecku dawala schabowego, dziewczynka w wieku lat 4 wazyla 30 kilogramow! Nie dalo sie matce przegadac ze to za duzo, lekarz nie dal rady. Kazal wprowadzic diete, odchudzic dziecko, ale matka wiedziala lepiej…

  • Wypłakiwanie to zło… Nigdy nie wierzyłam w skuteczność tej „metody”