Szafa mamy

Sylwester – jak chciałabym go spędzić, a jak spędzę go naprawdę

Gdy sięgam pamięcią w czasy przeddzieciowe, przypominają mi się zawsze noce sylwestrowe. Nigdy nie przepadałam za wielkimi wyjściami. Preferowałam raczej kameralne imprezy w gronie najbliższych przyjaciół. Był także sylwester, który spędziliśmy tylko we dwoje. Nie miałam wtedy ochotę wychodzić, a znacznie bardziej wolałam oglądnąć film.

Odkąd pojawiły się dzieci, trochę się zmieniło. Przede wszystkim sylwester przestał być dla nas jakimkolwiek wydarzeniem. Jeśli w ogóle dotrwamy do północy, to od razu potem idziemy spać. Taka dola rodzica 😉

Chociaż nie przeszkadza mi taki stan zupełnie, to coraz częściej marzę, aby w sylwestra…

  1. Zrobić sobie jakiś szałowy makijaż. Codziennie raczej nie robię sobie makijażu, chociaż to też się zmienia w zależności od nastroju i stanu zdrowia dzieci (po nieprzespanej nocy mam na przykład naturalnie podkreślone oczy opuchlizną 😉 ). Lubię sobie podkreślić oczy, chociaż na co dzień wystarcza mi tusz i cielisty lub jasnobrązowy cień do powiek. Na sylwestrowy makijaż poświęciłabym trochę więcej czasu ;-). Może zaszalałabym i zrobiła sobie idealną czarną kreskę? A może jakiś kolorek?
  2. Założyć jakaś ładną wieczorową sukienkę i nie zwracać uwagi, czy nie zostanie zapluta lub zasmarkana. Nie chce także musieć zwracać uwagę na to, czy w sukience da się karmić piersią… Coraz częściej marzę o zakończeniu tej części macierzyństwa. Sukienka na pewno musi być krótka, chociaż nie za krótka (długich nie lubię). Uwielbiam kolor granatowy i zielony i w takich kolorach czuję się dobrze. Na pewno nie postawiłabym na małą czarną, bo zawsze wszędzie zakładam na siebie małą czarną… No i w ogóle taka sukienka musi mieć coś w sobie, co sprawi, że ją pokocham od pierwszego wejrzenia. Też tak macie z ciuchami?
  3. Mieć na sobie szpilki! Ach, uwielbiam szpilki! Dopiero niedawno zaczęłam powracać do moich obcasów, ale wiadomo, że szpilki jeszcze długo sobie poczekają. Z dzieckiem na spacer w środku zimy jakoś nie uśmiecha mi się dreptać w szpilkach. Z resztą i tak nadal często noszę Młodszego w nosidle, a wtedy obcasy odpadają zupełnie.
  4. Napić się dobrego czerwonego półwytrawnego wina. Najlepiej żeby było węgierskie! Nie musi być dużo. Wystarczy lampka :-D. Chwilowo przy Młodszym jestem w stanie si,ę napić odrobinę wina, ale w dzień. Wieczorem nie ma szans, bo nigdy nie wiem, kiedy maluch się obudzi i zażąda mleka…
  5. Wyjść na jakąś kameralną imprezę, albo na prawdziwy bal! W sumie to gdziekolwiek byłoby dobrze. A może tak Sylwester na świeżym powietrzu?
  6. Tańczyć w tych szpilkach do białego rana!

A jak spędzę sylwestra w tym roku? To będzie najlepszy sylwester, jaki mogłam sobie wymarzyć!

Już Wam napiszę…

Jeszcze tylko chwilę… 😉

Sylwester w tym roku spędzę ze swoją rodziną. Pewnie dzień będzie wyglądał, jak każdy inny. Zamierzamy także jechać do znajomych i spędzić z nimi Sylwestra. Wieczorem przygotujemy dzieci do spania, które pewnie i tak nie pójdą szybko spać. Smok pewnie będzie czekał na fajerwerki. I tak potem wszyscy razem przywitamy nowy rok i pójdziemy spać.

Pewnie nie założę świetnej sukienki, ani szpilek. Nie wypiję też szampana o północy. Ale nie będę sama. Będę miała przy sobie moich wspaniałych chłopców i będę przez to najszczęśliwsza na świecie.

Kto mi zabroni? 😉

A sukienkę ze zdjęcia, jak też inne równie ładne sukienki można oczywiście kupić na fasardi.com. 

Za zdjęcia dziękuję swojemu mężowi. Rzadko M bierze do ręki aparat, ale chyba całkiem nieźle mu to wychodzi. Jak myślicie? 😉

Inne posty z cyklu Szafa Mamy, znajdziecie TUTAJ.

Olga

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zostaw po sobie komentarz, polub lub udostępnij. Będzie mi bardzo miło :-).

facebook-icontwitter-iconinstagram-icongoogle-plus-2-icon