Strefa kobiety

Plusy i minusy mieszkania na poddaszu

Nasze małe mieszkanko w Polsce znajduje się właśnie na poddaszu. Nie jest to miejsce, gdzie chcemy spędzić resztę życia. Niestety jest dla nas trochę za małe. Na dwójkę dzieci zdecydowanie za małe, a jak Smok urośnie, stanie się za małe nawet na to jedno dziecko. Dodatkowo coraz bardziej się przekonujemy, że nie chcemy mieszkać w Krakowie, koło Krakowa i generalnie w tej okolicy. Nad powodami tej decyzji będę się rozwodzić innym razem. Teraz napiszę trochę o mieszkaniu na poddaszu.

Niestety, mimo wszystko (a raczej mimo tego, co sądzą o poddaszach ludzie, którzy z nimi nigdy nie mieli do czynienia), poddasza mają swoje minusy:

  • Okropny upał w lecie jest prawie nie do zniesienia. Może pod dachem ceramicznym jest nieco lepiej. My mamy blachę i w lecie jest koszmar. Ciężko nawet wywietrzyć mieszkanie nocą.
  • Mieszkania na poddaszu, mają mniejszą przestrzeń. Niby jest to oczywiste, ale nie każdy zastanawia się, gdzie w takim mieszkaniu dać szafę, gdzie powiesić obrazy, gdzie dać kibelek, żeby chłop na 1,85 metra mógł wygodnie załatwić potrzebę… Gdzie dać lustro, gdzie łóżko i skąd załatwić meble na wymiar w rozsądnej cenie, ponieważ do mieszkań na poddaszu nic standardowego nie pasuje.
  • Problematyczne są także okna, ponieważ znacznie trudniej je wyczyścić. W ogóle nie opłaca się ich myć z zewnątrz, bo byle ptak przeleci i… Albo mały deszczyk spowoduje, że okna jak były brudne, tak nadal są.
  • Mam także problem z moskitierami. Bez moskitier nie da się wytrzymać. Komarów mamy więcej, niż czegokolwiek innego. A zrobienie i zamontowanie moskitier w takich oknach to nie jest prosta sprawa. Sama jeszcze nie wymyśliłam idealnego sposobu. Może Wy macie jakieś dobre pomysły?
  • Skośne okna mają jeszcze tę niewygodę, że powodują u mnie strach w przypadku gwałtownej burzy lub gradu. Chowam się wtedy w miejscu, gdzie akurat okna nie ma.
  • Przechowywanie rzeczy to nie lada wyczyn w mieszkaniu na poddaszu. Minimalna ilość szaf powoduje, że zwyczajnie nie ma gdzie wszystko poukładać. A może mamy za dużo rzeczy?
  • Kuchnia jest kolejnym problemem, ale to zależy od mieszkania. U nas kuchnia jest mała i mieści się dokładnie pod skosem. Niestety nie mieliśmy więcej miejsca do wygospodarowania. Efektem jest brak szafek wiszących (mniej miejsca do przechowywania) i brak okapu. Zwyczajnie nie byłoby go gdzie zamontować.
  • Na poddaszu prościej o wypadek. Chwila nieuwagi i już walisz głową o skos lub kant wnęki okiennej…
  • Wykonanie mieszkania na poddaszu jest trudniejsze niż zrobienie tego samego w normalnym mieszkaniu. Najlepiej mieć jakąś świetną ekipę, która niczego nie zepsuje. Nasze poddasze robiliśmy sami z moim tatą. Wiedzę mieliśmy nie do końca wystarczającą na takie przedsięwzięcie. Tu zakamarek, tam zakamarek. Słup krzywo postawiony, kominy, podłoga, wszystkie instalacje. To nie jest takie proste na jakie wygląda. Efektem jest kilka niedoróbek, ale i tak wyszło świetnie, jak na kompletnych amatorów. Dobra ekipa remontowa to podstawa i nie ma się co oszukiwać.

Mieszkanie na poddaszu ma też swoje plusy. Nie są one takie spektakularne, jak minusy, ale staram się je znaleźć. Inaczej już dawno bym zmieniła mieszkanie.

  • W zimie, gdy świeci słońce, na poddaszu robi się cieplej. Uwielbiam wtedy to słoneczko!
  • Gdy chcemy odmalować mieszkanie, mniej wydamy pieniędzy na farbę. Skosy zmniejszają powierzchnię do malowania.
  • Łatwiej jest nagrzać takie mieszkanie o ile mamy dobrze zaizolowany dach. Mniejszą ilość przestrzeni zwyczajnie szybciej da się nagrzać. Jako dziecko mieszkałam w starej kamienicy w Krakowie. Mieszkanie było wysokie na ponad 3 metry. W zimie nigdy nie było tam ciepło.
  • ???

Chyba już nie mam pomysłu na żadne plusy. Mieszkanie na poddaszu jest problematyczne i jakbym miała wybierać, wolałabym mieć normalne mieszkanie. Mam nadzieję, że się kiedyś doczekam.

Na zdjęciach jest moja łazienka po niewielkim remoncie. Trzeba było pomalować ściany. Trochę gipsować (w sumie to całe mieszkanie robiliśmy sami z moim ojcem kilka lat temu, więc ma sporo niedoróbek). Wstawiłam także stolik pod skos, który sama odnawiałam w wolnym czasie. Obrazy są mojego autorstwa.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Na stoliku książeczki niezbędne przy posiadówce na nocniku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W naszej łazience oczywiście także widać obecność Smoka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Skrzyneczkę na kosmetyki zrobiłam sama 🙂

Sama wolałabym nie mieszkać w mieszkaniu na poddaszu. Wystarczająco dużo z tym kłopotów, że wszystkie plusy tak jakby nikną.

Tedi