Strefa mamy

Kręcz szyi u niemowląt

Niestety, kręcz nas nie ominął. Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ nigdy o czymś takim nie słyszałam. W związku z tym postanowiłam napisać parę słów o tej przypadłości.

Kręcz szyi (z łac. torticcolis) – skutek pierwotnych lub wtórnych zmian w obrębie mięśni szyi lub kręgosłupa szyjnego powodujących przymusowe przechylenie głowy i szyi w stronę barku z ewentualnym skręceniem w stronę przeciwną (za Wikipedią).

Generalnie chodzi o to, że dzidziuś ma problem z odwracaniem głowy w drugą stronę (tą z kręczem), a sam mięsień (dokładnie to mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy) kurczy się i skraca coraz bardziej co powoduje wiele różnych następstw. Z zewnątrz widoczne jest zgrubienie (coś w rodzaju guzka). Dzidziuś może mieć mniej rozwiniętą twarz po stronie kręczu (oczko się mniej otwiera, nierówne usta itp). W skrajnych przypadkach może nawet stracić wzrok. Ciało dziecka wygina się w łuk co może prowadzić do problemów z kręgosłupem. Wykrzywia się w zasadzie całe ciało. Widoczna jest asymetria główki.

Nie jest to nic groźnego, ale zaniedbane może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Najczęściej jest to skutek porodu naturalnego (co nie znaczy, że przez to poród naturalny jest niebezpieczny!).

Kręcz szyi diagnozuje się na podstawie badania USG. Ja trafiłam z dzieckiem do chirurga, ale równie dobrze można udać się także do neurologa.

Leczenie polega najpierw na rehabilitacji, jeżeli to nie skutkuję, gdy dziecko ma ok 1 roku wykonuje się operację. Ważna jest także rehabilitacja w domu. Łóżeczko musi być ustawione tak aby dziecko musiało obracać główkę w stronę kręczu, gdy chce patrzeć w stronę światła lub przychodzących ludzi. Zabawki także należy ustawiać po stronie z kręczem (trudne to jest na samym początku, gdy dziecko jest jeszcze za malutkie, aby się interesować zabawkami). Można także główkę podeprzeć czymś od strony zdrowej, aby trzymało ją prosto lub na stronę z kręczem. Bywa to trudne, ponieważ dziecko jest coraz silniejsze i świetnie sobie radzi z odpychaniem wszystkich przeszkód. Dodatkowo ja osobiście bałam się zostawiać małego zwłaszcza w nocy z głową ułożoną prosto, aby się nie zachłysnął. Rehabilitantka poradziła mi kupić specjalną poduszkę, która powoduje trzymanie głowy na wprost. Dostępne są czasem w sklepach z dziecięcymi rzeczami, ale trudno je znaleźć.

Mięsień należy także masować i najlepiej jak robi się to jak najczęściej. Ja masuję po każdym karmieniu w dzień (ok 4 razy) przez ok 10 minut. Wykonuję z maluchem także proste ćwiczenia główki. Obracam główkę na stronę z kręczem, przytrzymując bark po przeciwległej stronie. Drugie ćwiczenie polega na podtrzymaniu główki od spodu i delikatnym rozciąganiu mięśnia odchylając główkę w stronę przeciwną do kręczu. Trzeba pamiętać również o przytrzymaniu barku od strony kręczu. Ćwiczenia te powtarzam 20 razy, także po każdym karmieniu.

Jeżeli karmi się dziecko butelką powinno się tak je ustawić, aby musiało główkę odchylać w stronę kręczu. Ponoć można także karmić piersią ustawiając zawsze w ten sposób dziecko. Mi się to nie udało.

Niestety, rehabilitacja trwa zazwyczaj długo, ale na szczęście najczęściej jest skuteczna.

Więcej informacji można znaleźć w internecie:
http://www.fizjoterapeutom.pl/materialy/artykuly/pediatria/220-fizjoterapia-w-kreczu-szyi