Strefa mamy

Kręcz szyi u niemowląt – 6 popełnianych błędów

Spotkałam się ostatnio z bardzo miłym małżeństwem, którzy teraz przechodzą to, co my prawie dwa lata temu. Ich synek też ma kręcz szyi i też przechodzi teraz rehabilitację.

Po rozmowie z nimi uznałam, że trzeba napisać jakie są najczęściej popełniane błędy przy tego typu sprawach. Dla potomnych i ku pokrzepieniu serc! Od razu napiszę, że generalnie większa część błędów jest popełniana przez lekarzy. Młodzi rodzice często nawet nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak kręcz szyi. Wiemy o złamaniach obojczyka w trakcie porodu, ale kręcz szyi? Ja nie wiedziałam i pewnie wielu z początkujących rodziców o kręczu szyi nie wie nic.

1. Zaczynając od samego początku, błąd bywa popełniany jeszcze na etapie ciąży. Czasami dziecko źle się w brzuchu ułoży i już wtedy pojawiają się pierwsze symptomy, że dziecko może mieć po urodzeniu kręcz szyi. Lekarz, który wykonuje USG powinien zwrócić na to uwagę. Wtedy prawdopodobnie będzie wystarczać odpowiednie traktowanie dziecka w czasie porodu i zaraz po porodzie. Być może kręcz się nie rozwinie i oszczędzimy dziecku długich i męczących rehabilitacji, stresujących wizyt u lekarzy, operacji.

2. Brak odpowiedniej wiedzy wśród pediatrów lub niechęć do dzielenia się nią z młodymi rodzicami. Pediatra mojego dziecka, widziała go w jego 4 tygodniu życia. Kręcz szyi był już widoczny w postaci guzka oraz nieprawidłowego trzymania główki. Zwróciłam jej na to uwagę, ale kazała mi tylko odwrotnie go układać w łóżeczku i masować akurat drugą stronę szyi (tą bez kręczu). Nie minęło kilka dni, jak wróciłam do niej z diagnozą (dzięki koleżance, która akurat miała to samo ze swoim pierwszym dzieckiem), że to kręcz szyi a ta stwierdziła, że na pewno nie. Według niej to była cysta, ale dała skierowanie do chirurga i jeszcze tego samego dnia wylądowaliśmy w szpitalu, wykonano wszystkie badania, przedstawiono diagnozę i wystawiono skierowanie na rehabilitację. To był poniedziałek a we środę już chodziliśmy na ćwiczenia.

Nie wiem z czego to wynika, ale pediatrzy zupełnie nie mają wiedzy na temat kręczu szyi (lub nie chcą z niej korzystać?). Młody rodzic też jej nie ma (nie jest w końcu lekarzem). Kto więc ma rozpoznać, że z dzieckiem dzieje się coś nieprawidłowego?

3. Tym razem nie chodzi o sam kręcz szyi, ale o dobre nawyki i co za tym idzie nie powodowanie u dziecka asymetrii (sporej asymetrii). Ilu z młodych rodziców wie, że noworodka i niemowlaka nie można nosić na jednej ręce? Że należy zmieniać mu pozycje do karmienia (najprościej jest karmić piersią, bo wtedy i tak pozycję zmieniamy)? Że należy dziecku zmieniać również pozycję w łóżeczku? A ilu z rodziców zostało o tym poinformowanych? Czy była taka informacja w szkole rodzenia? Czy pediatra, czy położna środowiskowa mówiły coś na ten temat?

Jest to ważne zwłaszcza dla dzieci z kręczem szyi, ale nie tylko. Znam kilkoro dzieci, które musiały chodzić na rehabilitację, właśnie dlatego, że ich rodzice nie wiedzieli o zmienianiu pozycji. Jedna strona zaczęła rozwijać się słabiej niż druga i asymetria i problemy rozwojowe gotowe.

4. Problem polskiej służby zdrowia a dokładnie terminów. Na Węgrzech w moim przypadku było tak, że w poniedziałek poszłam do naszej pediatry. Dostałam skierowanie na chirurgię. Od razu udałam się do szpitala (z duszą na ramieniu). Tam musieliśmy swoje odczekać (jakieś 2 może 3 godziny z wszystkim). Dziecko zobaczył najpierw chirurg, potem wysłał na USG. Po USG znowu wróciliśmy do chirurga i już przekazał nam diagnozę oraz wydał skierowanie na rehabilitację. Następnego dnia zadzwoniłam umówić się na rehabilitację i kazali mi przyjść we środę. Czyli od wizyty u lekarza pierwszego kontaktu do początku ćwiczeń wszystko trwało 3 dni.

W Polsce ponoć nie jest już tak różowo.

5. Moi znajomi powiedzieli mi, że gdy zaczęli chodzić na rehabilitację ze swoim synkiem nie kazali im niczego ćwiczyć w domu. Moja rehabilitantka od razu pokazała mi ćwiczenia, które mam wykonywać i robiłam je kilka razy dziennie (gdy mały nie spał) przez dobre 3-4 miesiące. Cały czas spędzaliśmy na ćwiczeniu i masowaniu synka (chociaż jeden „blok” ćwiczeń trwał tylko kilka minut). W masowaniu najlepszy był M. Brał synka po kąpieli do siebie na kolana, rozmawiał z nim i ciągle masował mu szyjkę.

W Polsce widocznie są inne wytyczne, ale jestem święcie przekonana, że szybkie pozbycie się kręczu w naszym wypadku było zasługą też ciągłych ćwiczeń w domu. Chociaż to może być zależne od wielu różnych czynników.

Oczywiście błąd znowu jest po stronie lekarzy. Młody rodzic, który wcześniej nie miał do czynienia z kręczem, nie ma pojęcia, jak postępować.

6. Totalne zaniedbanie sprawy. Tak, niestety takie rzeczy też się zdarzają. Gdy chodziłam ze Smokiem na rehabilitację, przyszła tam mama z jedenastoletnią dziewczynką. Mała miała kręcz szyi, który nigdy nie był leczony. oczywiście dziecko zostało wpisane na operację. Już nic innego nie dałoby się zrobić. Niestety dziewczynka do końca życia będzie musiała żyć z krzywą czaszką, nierównymi oczami, przekrzywionymi ustami. Na pewno nie będzie jej łatwo.

Pamiętajcie, że diagnoza kręczu szyi nie jest wyrokiem. Trzeba tylko w porę to zdiagnozować i mieć trochę szczęścia żeby trafić na odpowiednich lekarzy. Są dużo gorsze przypadłości, a zdecydowanie większa część dzieci z kręczu szyi wychodzi bez żadnego uszczerbku.

Dzielcie się tymi informacjami i przekazujcie je dalej, aby wszyscy wiedzieli, co to jest kręcz szyi!

Tedi

* Smok na zdjęciu miał jakieś 3-4 tygodnie. Wtedy już nie był wstanie sam przekręcać główki w lewo. Na rehabilitację trafiliśmy, gdy miał 5 tygodniu. Dzisiaj po kręczu nie pozostało śladu.

** Inne informacje znajdziecie w zakładce KRĘCZ SZYI