Strefa czytelnicza

„Jak wychować szczęśliwe dziecko” – John Medina

Każdy chciałby, aby jego dziecko było szczęśliwe. Jak tego dokonać? Pewnych wskazówek daje nam John Medina – biolog molekularny i ojciec dwóch synów. 

Tę książkę poleciła mi właścicielka Gdańska – polskiej księgarnio-kawiarni w Budapeszcie. Muszę przyznać, że lubię naukową literaturę. Lubię, gdy tezy poparte są prawdziwymi dowodami naukowymi. I tak też jest napisana książka Johna Mediny. Oczywiście wszystko ujęte jest w bardzo przystępny dla wszystkich rodziców język.
Muszę przyznać, że ostatnio wychowywanie małego Smoka zaczęło być problematyczne. Odkąd stał się mobilny, zmienił się w małego diabełka. Kiedyś był grzeczny i cichutki. Potrafił sam się bawić, płakał rzadko i zawsze z jakiegoś konkretnego powodu. Teraz potrafi się złościć. Potrafi rzucić we mnie zabawką, gdy mu się nie podoba to co robię. Wrzeszczy, gdy mu się nie pozwala iść tam gdzie chce. Po prostu z małego dzidziusia zmienił się w chłopczyka, który wie czego chce i tego wymaga. W „Jak wychować szczęśliwe dziecko” znalazłam kilka prostych trików, które pomagają mi to wszystko ogarnąć. Dodatkowo sama się uspokajam i uczę się po części jak się kłócić z mężem. Trzeba przyznać, że umiejętność odpowiedniego kłócenia się i potem godzenia się nie jest taka prosta.
Najważniejsze rzeczy jakie wyniosłam z książki:
 
1. Przede wszystkim należy dziecko uczyć empatii. To nie jest proste, ale przynosi wiele korzyści. Dla mnie najtrudniejsze jest to, że sama muszę się najpierw nauczyć, jak to robić. Empatię należy także stosować do współmałżonka i wszystkich ludzi, którzy nas otaczają.
2. Należy wprowadzić jasne dla wszystkich zasady. Przestrzeganie ich musi być konsekwentne, ale sens zawsze musi być wytłumaczony. Rodzic powinien być wymagający, ale też serdeczny. Oczywiście my-rodzice też przestrzegamy tych zasad. Skoro nie jemy przed telewizorem, to nie jemy i już.
3. Chwalimy dziecko za starania a nie za wyniki. Wcale nie jest to takie proste, jakby się wydawało.
     – Syneczku, jestem z Ciebie taka dumna! Tak bardzo starałeś się załatwić na nocniczku! 🙂
4. Jeśli już się kłócimy ze współmałżonkiem przy dziecku, to przy nim też się godzimy.
5. Naucz dziecko grać na jakimś instrumencie muzycznym. Dzięki temu będzie mu prościej rozpoznawać emocje innych ludzi.
6. Najlepiej jak najbardziej ograniczyć oglądanie telewizji do 2 roku życia. W zamian czytamy książki. Dużo książek!
7. Kara musi być zastosowana szybko, dostosowana do przewinienia, przyjazna oraz konsekwentna. Dziecko musi wiedzieć, że jest bezpieczne.
Autor także rozpatruje sprawę dawania klapsów. Nie mówi klapsom kategorycznie NIE. Klapsy trzeba umiejętnie stosować. Nie zawsze i nie do każdego dziecka się sprawdzają i niestety (lub stety) częściej wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Lepiej więc klapsów nie stosować, gdy się nie wie jak i kiedy.
W „Jak wychować szczęśliwe dziecko” znajdziemy także rozdział poświęcony związkowi mamy z tatą oraz kobietom w ciąży. Pracę nad szczęściem dziecka trzeba zacząć zanim się ono narodzi. Pracujemy także nad sobą samym. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko!
Ja książkę pochłonęłam jednym tchem. To jeden z lepszych poradników dla rodziców, jakie dotąd przeczytałam. Chyba się skuszę na inne prace tego autora.
Tedi